W Moskwie, Petersburgu oraz innych dużych rosyjskich miastach policja zorganizowała szeroko zakrojone "łapanki" w szkołach, klubach nocnych, zakładach pracy oraz na ulicach, wręczając wezwania wszystkim obecnym tam mężczyznom w wieku poborowym – niezależnie od ich stanu zdrowia. Nowe przepisy wprowadzone przez rosyjskie ministerstwo obrony sprawiły, że coraz trudniej uzyskać zwolnienie ze służby wojskowej ze względów medycznych.
00:46 13556990_1.mp3 W Rosji rozpoczął się wiosenny pobór do wojska. Wezwania dostanie ponad 160 tysięcy mężczyzn w wieku od 18 do 30 lat. Materiał Macieja Jastrzębskiego (IAR)
Aleksiej Tabałow, rosyjski obrońca praw człowieka, opisuje sytuację poborowych jako "katastrofę". Podkreśla, że młodzi mężczyźni często zmuszani są do podpisywania kontraktów zawodowej służby wojskowej pod naciskiem lub groźbami. - Znane są przypadki, gdy podpisy młodych ludzi były fałszowane. Chociaż niektórym udało się później dowieść fałszerstwa w sądzie, dla wielu było już za późno – do tego czasu ginęli na froncie - mówi Tabałow w rozmowie z niezależną telewizją Deszcz.
Wzrost liczby poborowych jest efektem polityki Kremla, który od początku pełnowymiarowej agresji na Ukrainę systematycznie zwiększa liczebność rosyjskiej armii. W ciągu ostatnich trzech lat liczba rosyjskich żołnierzy wzrosła z miliona do półtora miliona. Wcześniej wiosenne pobory były mniej liczne – w 2022 roku objęły 134,5 tysiąca osób, rok później 147 tysięcy.
Zdaniem obrońców praw człowieka i niezależnych mediów rosyjskich działania władz wobec poborowych są coraz bardziej agresywne i chaotyczne. Do armii trafiają także osoby uzależnione, niepełnosprawne i skazańcy. Obrońcy praw człowieka alarmują, że młodzi Rosjanie coraz częściej stają się ofiarami polityki Kremla, która wykorzystuje ich jako mięso armatnie w wojnie przeciw Ukrainie.