Ostrzeżenie pojawiło się po atakach na domy zamieszkiwane przez imigrantów oraz po starciach z policją. Dochodzi do nich w reakcji na atak nożownika w Belfaście. Podejrzanym jest mężczyzna z Sudanu.
W komunikacie opublikowanym na platformie X konsulat napisał: W związku z protestami w Irlandii Północnej zachowaj szczególną ostrożność, śledź komunikaty i stosuj się do poleceń miejscowych władz.
Brytyjskie media informują, że podczas zamieszek atakowane były między innymi domy zamieszkiwane przez imigrantów. W kilku przypadkach mieszkańców ewakuowano pod ochroną policji. Część rodzin zdecydowała się opuścić swoje mieszkania po tym, jak napastnicy wybili okna i podłożyli ogień pod budynki.
Najpoważniejsze incydenty miały miejsce we wschodnim Belfaście. Podpalono tam autobus komunikacji miejskiej, samochody oraz kontenery na śmieci. Policjanci byli obrzucani kamieniami, butelkami i fajerwerkami. Władze utrzymują zwiększoną obecność policji w rejonach, gdzie dochodziło do starć.
Polacy należą do jednej z największych społeczności imigranckich w Irlandii Północnej. Nie ma informacji, aby wśród osób poszkodowanych podczas zamieszek byli obywatele Polski.
Do protestów doszło po poniedziałkowym (8.06) ataku nożownika w Belfaście. Policja poinformowała, że podejrzanym jest pochodzący z Sudanu mężczyzna, który otrzymał w Wielkiej Brytanii status uchodźcy.
Mężczyzna ma stanąć przed sądem jeszcze dzisiaj (środa 10.06). Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, posiadania noża w miejscu publicznym oraz kierowania gróźb.
Politycy w Londynie i Belfaście potępili wydarzenia na ulicach miasta. Brytyjski minister ds. Irlandii Północnej Hillary Benn nazwał zamieszki "chuligaństwem" i zapowiedział pełne wsparcie dla policji. Służby obawiają się kolejnych demonstracji i apelują o unikanie miejsc zgromadzeń. Służby w Irlandii Północnej apelują o unikanie miejsc zgromadzeń, ostrzegają, że w Belfaście może być niespokojnie jeszcze co najmniej przez kilka dni.
IAR/ks