– Nauka języka polskiego to nie jest tylko ABCDE. To także prezentowanie polskiej kultury, polskiej sztuki i Polski w ogóle. To przekazywanie polskości – mówi.
Choć język uzbecki pozostaje dla niej trudny i zupełnie obcy, codzienna komunikacja nie sprawia większych problemów. W Uzbekistanie powszechnie używany jest język rosyjski, dzięki czemu łatwiej nawiązać kontakt zarówno z uczniami, jak i mieszkańcami Taszkentu.
– Kiedy słyszą, że mam trudności z uzbeckim, natychmiast przechodzą na rosyjski. Dzięki temu z komunikacją nie ma problemu – opowiada nauczycielka.
Nauka przez zabawę i emocje
Danuta Sowiar z wykształcenia jest andragogiem, czyli specjalistką zajmującą się edukacją człowieka przez całe życie. Jak przyznaje, właśnie ta wiedza pomaga jej budować własną metodę nauczania języka polskiego.
– Obserwując dzieci zauważyłam, że najlepszym sposobem na początkową naukę języka jest osłuchanie, powtarzanie i zabawa językiem. Nawet z dorosłymi często po prostu bawimy się słowami i dźwiękami – tłumaczy.
Szczególną uwagę zwraca na poprawną wymowę polskich głosek, które bywają trudne dla osób rosyjskojęzycznych.
– Jeśli ktoś raz odważy się poprawnie wypowiedzieć trudny dźwięk, później dużo łatwiej go powtarza. To procentuje na całe życie – podkreśla.
Według niej nie istnieje uniwersalny zestaw pierwszych słów, od których każdy powinien zaczynać naukę języka polskiego.
– Dla jednej osoby najważniejsze będzie „dzień dobry”, dla innej „mama”, a dla jeszcze innej „Polka”. Każdy uczy się inaczej i ma inne potrzeby – zaznacza.
Podczas pracy w Uzbekistanie nauczycielka zauważyła również interesujące różnice językowe i kulturowe. Osoby rosyjskojęzyczne często używają określenia „polaczka”, które w ich języku nie ma negatywnego wydźwięku. W Polsce jednak słowo to odbierane jest inaczej.
– Dla nich to naturalne określenie, ale osoby, które już znają język polski albo były w Polsce, same zwracają uwagę: „Tylko nie mów polaczka”. To bardzo miłe i pokazuje, że zaczynają rozumieć polską wrażliwość językową – mówi.
Elena Kondratenko i Danuta Sowiar
Polonia bez „polskiej dzielnicy”
Jak podkreśla Danuta Sowiar, sytuacja Polonii w Uzbekistanie różni się od tej znanej z innych krajów.
– W wielu miejscach na świecie są polskie dzielnice czy całe polskie miejscowości. Tutaj tego nie ma. Polonia musi się odnajdywać i integrować wokół organizacji społecznych – wyjaśnia.
Jednym z takich miejsc jest Stowarzyszenie "Polska Klasa" w Taszkencie, gdzie odbywają się zajęcia języka polskiego. Działają tam również inne organizacje skupiające osoby zainteresowane Polską i polską kulturą.
– Dla mnie nie ma znaczenia, kto chce się uczyć języka polskiego. Jeśli ktoś chce – zapraszam – dodaje.
Lekcje online i stacjonarne
Zajęcia prowadzone są zarówno stacjonarnie, jak i online. Nauczycielka przyznaje, że część uczniów rozpoczęła naukę jeszcze wtedy, gdy sama przebywała we Wrocławiu i z powodów formalnych nie mogła od razu przyjechać do Uzbekistanu.
– Do dziś prowadzę część lekcji online, bo nie chcę zostawiać osób, które zaczęły ze mną naukę – mówi.
Spotkania stacjonarne odbywają się obecnie w "Polskiej Klasie", ale od września zajęcia mają być prowadzone również przy kościele polskim w Taszkencie.
To ważne, ponieważ stolica Uzbekistanu jest ogromnym, ponad dwumilionowym miastem.
– Niektórzy jadą nawet dwie godziny, żeby dotrzeć na zajęcia. Dla osób pracujących lub uczących się to ogromne wyzwanie – podkreśla.
Spotkanie w Stowarzyszeniu "Polska Klasa" w Taszkencie
Wsparcie Polaków z kraju i Ambasady RP
Danuta Sowiar bardzo ciepło wspomina swoje pierwsze dni po przyjeździe do Uzbekistanu. Jak opowiada, już od początku mogła liczyć na pomoc miejscowej Polonii i polskiej ambasady.
– Przyjechałam bez walizek, które zostały po drodze podczas przesiadki w Warszawie. Tego samego dnia otrzymałam pomoc, wsparcie i możliwość kupienia najpotrzebniejszych rzeczy. To było niezwykle wzruszające – wspomina.
Jak podkreśla, właśnie taka otwartość i życzliwość sprawiają, że dobrze czuje się w nowym miejscu.
– Tutaj ludzie są bardzo otwarci i naprawdę chcą poznawać Polskę. A ja jestem po to, żeby tę Polskę im otworzyć – mówi.
Nie tylko język, ale też więź z Polską
Podczas zajęć często pojawiają się pytania wykraczające poza naukę słówek czy gramatyki. Uczniowie chcą wiedzieć więcej o polskich miastach, legendach i historii.
– Czasem przerywam lekcję, bo ktoś pyta o miasto, z którego pochodzi jego rodzina albo gdzie mieszka córka. I wiem, że wtedy właśnie trzeba o tym opowiedzieć – podkreśla.
Jej zdaniem osoby żyjące daleko od Polski potrzebują nie tylko nauki języka, ale również emocjonalnej więzi z krajem swoich przodków.
– Ludzie potrzebują związku z Polską, a nie tylko typowej lekcji prowadzonej od A do Z – dodaje.
Dzieci potrzebują bliskości
Wśród uczniów Danuty Sowiar są zarówno dzieci, jak i dorośli, a nawet osoby bez polskich korzeni. Motywacje do nauki bywają bardzo różne.
– Uczę także dzieci poprzez zabawę. Staram się słuchać tego, co je interesuje i nurtuje. Myślę, że dzieci bardzo potrzebują bliskości i rozmowy – mówi.
Według niej właśnie relacja i poczucie bezpieczeństwa często okazują się ważniejsze niż tradycyjny model nauczania.
„Jeśli mnie zechcą, wrócę”
Choć w Taszkencie przebywa dopiero od kilku miesięcy, już dziś deklaruje, że chciałaby kontynuować swoją misję.
– Jeśli ORPEG potwierdzi współpracę i jeśli nadal będą mnie tutaj chcieli, to we wrześniu wracam – zapowiada.
Nie ukrywa również swojej fascynacji kulturą Uzbekistanu.
– Jestem zakochana w starych budowlach i kulturze tego regionu. Nigdy nie przypuszczałam, że będę mogła obcować z taką sztuką. To jest po prostu piękne – mówi.
Dla Danuty Sowiar nauczanie języka polskiego za granicą to nie tylko praca, ale przede wszystkim budowanie mostów między ludźmi i kulturami.
– Najważniejsze to chcieć. Poszukać miejsca, znaleźć ludzi i zacząć mówić po polsku – podsumowuje.
Z Danuta Sowiar, nauczycielką skierowaną do pracy z Polonią w Taszkencie, przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, rozmawiały Halina Ostas i Irina Zawisza.