„Jestem wolontariuszką polskości w stu procentach”
Ewa Bobkiewicz mieszka w Niemczech od 13 lat. Jest prezeską Stowarzyszenia Wspierania Języka Polskiego, Historii i Kultury Polskiej "Lajkonik" oraz dyrektorką Polskiej Szkoły "Lajkonik" we Freiburgu. Jej zaangażowanie w promowanie polskości zaczęło się jednak na długo przed objęciem funkcji dyrektorki szkoły.
– Zanim jeszcze zaczęłam pracować w szkole, zawsze starałam się podkreślać swoje pochodzenie i swoje polskie korzenie także w organizacjach niemieckich – opowiada.
Jednym z jej charakterystycznych sposobów manifestowania przywiązania do Polski jest udział w niemieckim karnawale. Podczas Rosenmontag zakłada polski strój narodowy. Pytana o jego pochodzenie, z dumą odpowiada: „Z Polski”.
Kiedy rozpoczęła pracę w Szkole Polskiej "Lajkonik", wiedziała, że będzie to działalność wolontaryjna.
– Nie łączyło się to z wynagrodzeniem. Ewentualnie z niewielkim zwrotem kosztów. Nie miało to dla mnie specjalnego znaczenia. Istotne było to, że mogę swoją wiedzę, swoje doświadczenie przekazać młodym ludziom – mówi.
Najważniejszy cel był prosty: żeby dzieci i młodzież mówiły po polsku i żeby polskość przetrwała w rodzinach kolejnych pokoleń.
Szkoła, w której nie ma „gadających głów”
"Lajkonik" jest dziś szkołą liczącą około 180 uczniów. Działa w trzech miejscowościach: we Freiburgu, Villingen-Schwenningen i Offenburgu. Z uczniami pracuje 24 nauczycieli.
Ewa Bobkiewicz od początku miała własną wizję szkoły. Chciała, żeby była nowoczesna i aktywna.
– Jestem zwolenniczką szkoły nowoczesnej. Takiej szkoły, która odeszła od lekcji frontalnych. Jak to moi uczniowie mówią – od „gadających głów”. Gdzie młodzież i dzieci aktywnie uczestniczą w zajęciach – tłumaczy.
W "Lajkoniku" języka polskiego uczy się nie tylko poprzez podręcznik i tradycyjną lekcję. Uczniowie uczestniczą w przedstawieniach teatralnych, zajęciach plastycznych i muzycznych.
– Niektóre słowa łatwiej jest wyśpiewać niż powiedzieć – zauważa dyrektorka. Zajęcia muzyczne pomagają w nauce fonetyki, teatralne uczą swobodnego wypowiadania się, a podczas zajęć plastycznych dzieci również muszą nazywać to, co robią.
Język jest więc obecny w wielu rodzajach aktywności. Dzięki temu staje się czymś żywym i praktycznym, a nie tylko szkolnym przedmiotem.
Najtrudniej zatrzymać nastolatków
Jednym z największych wyzwań szkół polonijnych jest utrzymanie zainteresowania językiem polskim wśród nastolatków. W Niemczech, po ukończeniu szkoły podstawowej, uczniowie stają przed wyborem dalszej ścieżki edukacyjnej. Rosnące wymagania i obowiązki sprawiają, że część młodych ludzi rezygnuje z dodatkowej nauki języka ojczystego.
Dlatego dla Ewy Bobkiewicz szczególnie ważne było stworzenie szkoły, w której młodzież będzie chciała zostać.
– Jeżeli my tej młodzieży nie przekażemy tych wartości, że ten polski jest ważny, że kultura kraju, z którego się pochodzi, jest ważna, to ona zaniknie – mówi. Nie chodzi jej jednak o zamknięcie polskości w świecie dawnych tradycji.
– Zależało mi na tym, żeby ta młodzież miała kontakt z tą żywą Polską, z tą dzisiejszą Polską, taką, jak ona dzisiaj wygląda.
Młodzi sami wymyślają działania
Ważnym elementem działalności "Lajkonika" jest pozostawienie uczniom przestrzeni do inicjatywy. Przykładem był konkurs „Magiczny Kraków”, który powstał z pomysłu dzieci. Nadesłano na niego prace z całego świata – od Stanów Zjednoczonych i Portugalii po Uzbekistan.
Kolejną inicjatywą była „Melodia Emigranta” – konkurs inspirowany piosenkami śpiewanymi przez dzieci polskie żyjące poza granicami kraju. Także ten pomysł wyszedł od uczniów.
To właśnie takie działania pokazują, że edukacja polonijna może być czymś więcej niż przekazywaniem wiedzy. Może uczyć odpowiedzialności, współpracy i sprawczości.
Małe gesty też są wolontariatem
Ewa Bobkiewicz nie chce, żeby młodzi ludzie postrzegali wolontariat jako coś zarezerwowanego dla dorosłych albo wymagającego wielkich przedsięwzięć.
Wraz z przedstawicielkami polonijnych organizacji we Freiburgu szkoła zaangażowała się w utworzenie Młodzieżowego Korpusu Wolontariatu.
– Chcemy nauczyć nasze dzieci, czym tak naprawdę jest wolontariat. Że nie trzeba od razu przebudowywać budynków i wcale nie muszą pracować w hospicjach, żeby być wolontariuszami. To można zacząć od rzeczy małych – mówi.
Te małe działania mogą mieć bardzo różny charakter: pomoc przy wydarzeniach, dokumentowanie życia polonijnego czy troska o miejsca ważne dla lokalnej historii.
Podczas pobytu w Warszawie uczniowie odwiedzili Pomnik Dzieci Holokaustu i zgodnie z żydowską tradycją przynieśli oraz złożyli tam kamienie. Później sami zauważyli, że w ich niemieckim mieście znajduje się cmentarz żydowski, o który również można zadbać.
To właśnie takie doświadczenia mają uczyć, że wolontariat zaczyna się od zauważenia potrzeb innych i od gotowości do zrobienia czegoś dla wspólnego dobra.
Szkoła jako łącznik polonijnych środowisk
Szkoła Polska "Lajkonik" nie działa w izolacji. We Freiburgu współpracuje z innymi organizacjami polonijnymi, m.in. Stowarzyszeniem "Familiaris", Polską Misją Katolicką i "Solidarnymi Polkami". Szkoła staje się dzięki temu miejscem spotkania różnych środowisk.
Wspólnie organizowane są m.in. debaty młodzieżowe, obchody Narodowego Święta Niepodległości czy ekumeniczne kolędowanie. Organizowane wydarzenia łączą edukację, kulturę i integrację.
W 2024 roku odbyła się pierwsza polonijna debata młodych w formule oksfordzkiej, a kolejne edycje zgromadziły młodzież również z Francji i Niemiec.
– Taka współpraca powoduje to, że mamy większe możliwości – podkreśla Ewa Bobkiewicz.
Do Polski, żeby zobaczyć współczesną ojczyznę
Jednym z ważnych elementów działalności szkoły są wyjazdy uczniów do Polski. Kiedy Ewa Bobkiewicz obejmowała stanowisko dyrektorki, okazało się, że dzieci wcześniej nie wyjeżdżały do Polski wspólnie jako szkoła. Co więcej, część z nich znała z kraju tylko miejscowość, w której mieszkała babcia czy ciocia. Dyrektorka postanowiła to zmienić.
Pierwszy wyjazd zorganizowano do Jeleniej Góry – rodzinnego miasta Ewy Bobkiewicz. W programie znalazły się zarówno miejsca związane z historią i kulturą regionu, jak i aktywności rekreacyjne. Uczniowie odwiedzili muzea, poznawali Kotlinę Jeleniogórską, byli na Śnieżce i korzystali z basenów termalnych.
Wyjazd 26 uczniów na osiem dni był możliwy m.in. dzięki wsparciu Instytutu Rozwoju Języka Polskiego.
– Bardzo mi zależy na tym, żeby każdy uczeń mógł pojechać – mówi dyrektorka.
Dla niej ważne było również pokazanie młodzieży Polski jako kraju współczesnego, różnorodnego i europejskiego.
Wsparcie, które oznacza więcej niż finansowanie
Współpraca z Instytutem Rozwoju Języka Polskiego jest dla szkoły ważna nie tylko ze względu na środki finansowe.
– Wsparcie finansowe jest bardzo istotne. Wielu rzeczy nie można byłoby zrobić bez tego wsparcia finansowego ze strony Instytutu – podkreśla Ewa Bobkiewicz. – Ale równie ważne, jak wsparcie finansowe, jest także wsparcie merytoryczne.
Szkoła korzysta m.in. z możliwości szkoleniowych, materiałów metodycznych i rozwiązań przygotowywanych z myślą o nauczycielach pracujących z językiem polskim poza krajem.
Istotnym narzędziem są „Ramy programowe polonijnej edukacji językowo-kulturowej”, przygotowane z myślą o specyfice nauczania języka polskiego jako języka polonijnego.
Jak zauważa Ewa Bobkiewicz, wcześniej praca szkół polonijnych w dużej mierze opierała się na doświadczeniu i intuicji poszczególnych nauczycieli.
– To pozwala usystematyzować cały proces nauczania – mówi o Ramach.
Jest to szczególnie istotne dlatego, że uczniowie szkół polonijnych nie stanowią jednej grupy. Dla jednych polski jest pierwszym językiem, dla innych – językiem odziedziczonym, używanym w domu lub znanym w różnym stopniu.
– Trzeba byłoby znaleźć złoty środek. I Instytut zadał sobie trud, żeby opracować to tak, żeby to dla tych wszystkich grup zdało egzamin – podkreśla dyrektorka.
Instytut łączy nauczycieli z całego świata
W opinii Ewy Bobkiewicz ważnym efektem działań Instytutu jest również budowanie sieci kontaktów między nauczycielami polonijnymi.
Organizowane szkolenia, w tym letnie szkoły dla nauczycieli, stwarzają okazję do wymiany doświadczeń między osobami pracującymi w różnych krajach.
– Instytut w pewnym sensie łączy nauczycieli polonijnych, a co za tym idzie młodzież z całego świata. I możemy się wymienić doświadczeniami – mówi.
To szczególnie cenne dla nauczycieli pracujących w niewielkich szkołach, którzy na co dzień mogą nie mieć możliwości bezpośredniego kontaktu z innymi osobami zajmującymi się podobnymi problemami.
Wsparcie merytoryczne, materiały edukacyjne, szkolenia i rozwiązania programowe uzupełniają więc finansowanie konkretnych przedsięwzięć. Razem tworzą system, który ma pomagać nauczycielom w prowadzeniu nowoczesnej edukacji polonijnej.
„Dzieci dwóch ojczyzn”
Najbardziej wymownym efektem pracy Lajkonika jest to, jak młodzi ludzie zaczynają postrzegać samych siebie.
Uczniowie szkoły coraz częściej mówią o Polsce pozytywnie. Niektórzy myślą o studiach w Polsce, inni o tym, żeby w przyszłości tu mieszkać. Co ważne, są to często osoby urodzone już w Niemczech.
– Bardzo im się Polska podoba. Zauważają bardzo wiele rzeczy, że to jest zupełnie inna Polska, niż im opowiadano. Część chciałaby tu kiedyś żyć – opowiada Ewa Bobkiewicz.
Jej zdaniem zmienił się również sposób postrzegania Polaków w Niemczech. Polska społeczność jest coraz bardziej widoczna jako grupa wykształconych, aktywnych i odnoszących sukcesy ludzi. Język jest w tym procesie fundamentem.
– Zapytano mnie kiedyś, jakim cudem naród polski przetrwał 123 lata zaborów, nie tracąc swojej tożsamości. Odpowiedź jest jedna – dzięki językowi. Bo myśmy nigdy nie porzucili języka polskiego – mówi.
„Obydwa. Jesteś obywatelem Europy”
Dla młodych ludzi wychowujących się w Niemczech pytanie o tożsamość nie zawsze jest proste. Czy są Polakami, Niemcami, czy może jednym i drugim? Ewa Bobkiewicz nie każe im wybierać.
– Ja im zawsze mówię: obydwa. A tak naprawdę to jesteś obywatelem Europy.
Podczas jednej z debat młodzieżowych uczniowie dyskutowali o tym, czy zachowanie tożsamości narodowej jest możliwe przy równoczesnym budowaniu tożsamości europejskiej. Odpowiedź, zdaniem dyrektorki "Lajkonika", okazała się bardzo budująca.
– Cieszę się, że oni potrafią powiedzieć o sobie, że jesteśmy dziećmi dwóch ojczyzn.
To być może najpełniej pokazuje sens współczesnej edukacji polonijnej. Nie chodzi o zamykanie młodych ludzi w jednej tożsamości, lecz o wyposażenie ich w język, wiedzę i świadomość własnych korzeni, które pozwalają im swobodnie budować swoją przyszłość.
A za tym wszystkim stoją konkretni ludzie – tacy jak Ewa Bobkiewicz nauczyciele Polskiej Szkoły "Lajkonik" – którzy swój czas, energię i wiedzę poświęcają temu, żeby język polski trwał także poza granicami Polski.
W tym działaniu coraz większą rolę odgrywa również Instytut Rozwoju Języka Polskiego: poprzez finansowanie inicjatyw, wsparcie nauczycieli, rozwój materiałów edukacyjnych, szkolenia oraz tworzenie nowoczesnych standardów nauczania języka polskiego.
Bo język polski może być nie tylko dziedzictwem. Może być także językiem osobistego wyboru – językiem, który łączy ludzi z rodziną, kulturą i Polską, niezależnie od tego, gdzie żyją.
Z Ewą Bobkiewicz, prezeską Stowarzyszenia Wspierania Języka Polskiego, Historii i Kultury Polskiej "Lajkonik" oraz dyrektorką Polskiej Szkoły "Lajkonik" we Freiburgu, rozmawia Jolanta Świałowska.
Audycji można posłuchać także w formie podcastu: https://www.polskieradio.pl/podcasty/jezyk-bez-granic-wolontariusze-polskosci/polski-z-wyboru-polskosc-w-sercu-jak-lajkonik-laczy-mlodych-polakow-w-niemczech
Projekt dofinansowany przez Instytut Rozwoju Języka Polskiego ze środków budżetu państwa.