Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Polacy na Madagaskarze. Historie, które wciąż czekają na odkrycie

05.11.2026 09:30
Na Madagaskarze do dziś można znaleźć ślady Polaków, którzy przed laty zapisali się w historii wyspy. Niektóre są dobrze znane, inne trzeba było odkrywać na nowo: zapomniane groby legionistów, miejsca związane z Maurycym Beniowskim czy rodzinne historie potomków polskich żołnierzy. Od dwudziestu lat przypomina o nich Stowarzyszenie Polaków na Madagaskarze. O działalności stowarzyszenia opowiadają jego prezes Albert Zięba i wiceprezes Dominik Włoch.
Audio
  • „Polska była troszkę związana z Madagaskarem zawsze. Mieliśmy parę wybitnych ludzi na Madagaskarze i to wszystko już tak można powiedzieć było zapomniane.” - podkreśla Albert Zięba, prezes stowarzyszenia Polka na Madagaskarze w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj części 1]
  • „Znaleźliśmy prawdziwą górę Beniowskiego (...) jakbyśmy się cofnęli 200, 250 lat do tyłu, wszystko się zgadzało tak samo.” - opowiada Albert Zięba, prezes stowarzyszenia Polka na Madagaskarze w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj części 2]
Albert Zięba i Dominik Włoch ze stowarzyszenia Polka na Madagaskarze odkrywają przed światem niezwykłe polskie ślady na wyspie
Albert Zięba i Dominik Włoch ze stowarzyszenia Polka na Madagaskarze odkrywają przed światem niezwykłe polskie ślady na wyspie fot. Dominik Włoch

Stowarzyszenie Polaków na Madagaskarze powstało z potrzeby przypomnienia o polskiej obecności na wyspie i połączenia mieszkających tam rodaków. Jak wyjaśnia Albert Zięba, przez lata pamięć o Polakach, którzy zapisali się w historii Madagaskaru, stopniowo zanikała.

„Mieliśmy paru wybitnych ludzi na Madagaskarze i to wszystko, można powiedzieć, było zapomniane. Chodziło o to, żeby pokazać, że ci Polacy tutaj mieszkali, oni tutaj żyli, co oni wykonali” – mówi Albert Zięba, prezes Stowarzyszenia Polaków na Madagaskarze.

Organizacja działa już dwadzieścia lat. Jednym z jej najważniejszych zadań jest integrowanie Polonii, która mieszka w różnych częściach wyspy. Okazją do spotkań są między innymi obchody Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada. Niektórzy uczestnicy przyjeżdżają na nie z odległości nawet pięciuset kilometrów. Stowarzyszenie zaprasza również Polaków odwiedzających Madagaskar i angażuje ich w swoje inicjatywy.

Jednym z najważniejszych historycznych bohaterów, którym organizacja poświęca uwagę, jest Maurycy August Beniowski. Konfederat barski, zesłany na Syberię, zdołał uciec i ostatecznie dotarł na Madagaskar. W XVIII wieku zdobył tam wyjątkową pozycję, a lokalne społeczności obwołały go królem. Jak podkreśla Albert Zięba, nie ogłosił się samodzielnie władcą całej wyspy. Został uznany za króla przez społeczności z regionu, w którym działał.

„To nie jest tak, że on się obwołał królem, tylko został obwołany królem. Może nie całego Madagaskaru, tylko regionu, w którym był. On z Malgaszami zaczął po prostu współpracować” – wyjaśnia prezes stowarzyszenia.

fot. Dominik Włoch fot. Dominik Włoch

Według rozmówców Beniowski wyróżniał się podejściem do miejscowej ludności. Nie traktował jej jak poddanych, lecz szukał porozumienia i współpracy. Miał także podejmować próby godzenia skłóconych społeczności. W regionie, w którym przebywał, pozostawił po sobie ślady, których odnalezieniem od kilku lat zajmują się członkowie stowarzyszenia.

Poszukiwania Góry Augusta, związanej z Beniowskim, rozpoczęły się od wyprawy do wioski Ambinanitelo, znanej z książek Arkadego Fiedlera. To właśnie tam stowarzyszenie postanowiło upamiętnić polskiego podróżnika. Przy okazji członkowie organizacji zaczęli pytać mieszkańców o miejsca związane z Beniowskim. Po kilku dniach poszukiwań udało im się odnaleźć właściwą górę. Okazało się, że lokalizacja wskazywana przez Fiedlera była przesunięta o około sześć kilometrów.

Samo wskazanie miejsca nie wystarczyło jednak, by uznać poszukiwania za zakończone. Potrzebne były materialne dowody. Podczas kolejnej wyprawy członkowie stowarzyszenia przeprowadzili wstępne poszukiwania terenowe. Znaleźli między innymi kulę muszkietową i fragmenty ceramiki. Odkrycia potwierdziły, że dotarli do miejsca związanego z dawnym fortem Beniowskiego.

Poszukiwania trwają nadal. Stowarzyszenie próbuje odnaleźć Luisburg, pierwszą osadę założoną przez Beniowskiego w okolicach Maroantsetry. Jej lokalizacja jest znana w przybliżeniu, ale dotychczas nie udało się znaleźć artefaktów, które pozwoliłyby jednoznacznie potwierdzić miejsce. Teren jest trudny, między innymi ze względu na zalewowy charakter okolic ujścia rzeki. Pomóc mógłby lidar, czyli urządzenie skanujące powierzchnię ziemi, które można zamontować na dronie. Przeszkodą pozostają jednak koszty sprzętu.

Tablica ku czci błogosławionego jezuity Jana Beyzyma, polskiego duchownego który poświęcił swoje życie trędowatym na Madagaskarze fot. beyzym.pl Tablica ku czci błogosławionego jezuity Jana Beyzyma, polskiego duchownego który poświęcił swoje życie trędowatym na Madagaskarze   fot. beyzym.pl

Innym ważnym polskim śladem na Madagaskarze jest działalność ojca Jana Beyzyma, jezuity i misjonarza, który po przybyciu na wyspę zamieszkał w ośrodku dla osób chorych na trąd, położonym około piętnastu kilometrów od stolicy. Wybudował tam kaplicę i żył razem z chorymi. Stowarzyszenie postanowiło przypomnieć jego postać, organizując coroczną pielgrzymkę do ruin dawnego ośrodka.

Początkowo organizatorzy spodziewali się niewielkiej grupy. Liczyli, że przyjdzie około dziesięciu osób. Projekt spodobał się jednak miejscowemu księdzu, który zaczął informować o nim w parafiach. Pierwsza pielgrzymka zgromadziła aż 250 uczestników.

„Na tej pierwszej naszej pielgrzymce było 250 osób. A potem co roku dochodziły kolejne. Potem było 300, potem było 350, 400” – wspomina Dominik Włoch, wiceprezes stowarzyszenia.

Organizacja ufundowała również stelę upamiętniającą Jana Beyzyma, ustawioną w pobliżu ruin dawnego ośrodka. Działania te mają nie tylko przypominać o polskim misjonarzu, lecz także przybliżać jego postać mieszkańcom Madagaskaru.

Członkowie stowarzyszenia odnajdują również ślady Polaków, którzy trafili na wyspę w zupełnie innych okolicznościach. Jednym z takich odkryć były groby polskich legionistów Legii Cudzoziemskiej na starym cmentarzu w Ambuszczy, około trzystu kilometrów od stolicy. Cmentarz był zaniedbany i zarośnięty. Wśród znajdujących się tam grobów Albert Zięba natrafił na polsko brzmiące nazwiska.

Odsłonięcie popiersia Arkadego Fiedlera, w wiosce Ambinanitelo, gdzie pisarz mieszkał fot. Albert Zięba Odsłonięcie popiersia Arkadego Fiedlera, w wiosce Ambinanitelo, gdzie pisarz mieszkał   fot. Albert Zięba

Ich identyfikacja wymagała kilkuletnich poszukiwań i kontaktów z osobami oraz instytucjami we Francji. Stowarzyszenie zgromadziło dokumentację dotyczącą pochowanych tam żołnierzy i zwróciło się również do Instytutu Pamięci Narodowej. Z uzyskanych informacji wynikało, że jeden z legionistów brał udział w Powstaniu Warszawskim.

Renowację jego grobu rozpoczęto pod koniec lipca. Prace zakończyły się przed 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu powstania. Tego dnia członkowie stowarzyszenia stanęli przy odnowionym grobie polskiego żołnierza. Dla nich był to szczególnie poruszający zbieg okoliczności i symboliczne połączenie historii Polski z odległym Madagaskarem.

Stowarzyszenie planuje także dalsze badania dotyczące polskiej obecności wśród żołnierzy francuskiej wyprawy na Madagaskar w 1895 roku. Być może również wśród uczestników tamtych wydarzeń byli Polacy, których losy nie zostały dotąd opisane.

Nie wszystkie odkrycia wymagają jednak wieloletnich poszukiwań archiwalnych. Czasem decyduje przypadek i zwykła rozmowa. Tak było w przypadku Louisa Szumskiego, poety polskiego pochodzenia, który pisał po francusku i opisywał w swojej twórczości życie na Madagaskarze.

Grób Bolesława Kaczanowskiego, ps. „Stef“, Powstańca Warszawskiego, na Madagaskarze. Odnaleziony i wyremontowany przez Alberta Ziębę i Dominika Włocha. 80 rocznica Powstania Warszawskiego fot. Dominik Włoch Grób Bolesława Kaczanowskiego, ps. „Stef“, Powstańca Warszawskiego, na Madagaskarze. Odnaleziony i wyremontowany przez Alberta Ziębę i Dominika Włocha. 80 rocznica Powstania Warszawskiego   fot. Dominik Włoch

Dominik Włoch pojechał do Fort Dauphin, by nauczyć się surfować. Wcześniej Albert Zięba poprosił go, by przy okazji spróbował odnaleźć ślady poety. Początkowo pomysł nie wydawał się szczególnie atrakcyjny, bo Włoch nie planował spędzać wakacji na przeszukiwaniu archiwów i cmentarzy. Przypadkowe spotkanie z miejscowym nauczycielem historii zmieniło jednak bieg wydarzeń.

Mężczyzna nie rozpoznał nazwiska, ale kiedy zobaczył zdjęcie poety, okazało się, że Louis Szumski był byłym mężem jego krewnej. Jeszcze tego samego dnia Dominik Włoch trafił do rodziny poety. Okazało się, że krewni używali nieco innej wersji nazwiska: Sumski. Udało się również skontaktować z córką poety, mieszkającą we Francji, i odnaleźć jego grób. Wszystko wydarzyło się 10 kwietnia, w rocznicę śmierci Szumskiego.

Podobnie niezwykła historia wiąże się z rodziną polskiego legionisty o nazwisku Miś. Żołnierz osiedlił się w regionie Fangina i założył tam rodzinę. Według przekazu miał dziewięcioro dzieci, którym nadawano między innymi polskie imiona, takie jak Kazimierz i Jadwiga.

Dominik Włoch usłyszał o tej rodzinie podczas pieszej pielgrzymki do miejsc związanych z Janem Beyzymem. Kiedy dotarł do miejscowości, w której miał mieszkać potomek legionisty, poszedł kupić mydło na pobliski bazar. Dwaj mężczyźni siedzący w barze zaprosili go do rozmowy. Jeden z nich, dowiedziawszy się, że Włoch pochodzi z Polski, powiedział, że jego dziadek również był Polakiem i nosił nazwisko Miś. Na potwierdzenie pokazał dokument tożsamości. Następnego dnia Dominik odwiedził rodzinę i grób przodka.

Stowarzyszenie dba także o to, by polska historia była widoczna w przestrzeni publicznej. Około dwudziestu lat temu na ulicy Beniowskiego w stolicy powstała płaskorzeźba upamiętniająca Maurycego Augusta Beniowskiego. Od tego czasu członkowie organizacji spotykają się tam 3 maja, by składać kwiaty i przypominać o rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Dzięki staraniom stowarzyszenia udało się również zachować nazwę ulicy, która miała zostać zmieniona. Na Madagaskarze są także ulice Beniowskiego w Antsirabe i Diego Suarez, a stowarzyszenie wyznaczyło kolejne miejsce związane z jego pamięcią w okolicach dawnego Fortu Augusta.

Ważną postacią dla organizacji jest również Arkady Fiedler. Kilka lat temu Madagaskar odwiedził jego wnuk, Marek Fiedler. Stowarzyszenie pomogło mu zorganizować wyprawę do wioski opisywanej przez dziadka. Marek przywiózł ze sobą niepublikowane wcześniej fotografie wykonane ponad dziewięćdziesiąt lat temu. Porównanie dawnych zdjęć ze współczesnym wyglądem miejscowości pokazało, że wiele elementów wioski pozostało niemal niezmienionych.

Przygotowanie do wykopków na wzgórzu, gdzie wznosił się Fort Augusta zbudowany przez Beniowskiego fot. Albert Zięba Przygotowanie do wykopków na wzgórzu, gdzie wznosił się Fort Augusta zbudowany przez Beniowskiego   fot. Albert Zięba

Organizacja angażuje się także w upamiętnianie polskiej historii wojskowej. Z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości przygotowała wystawę w Domu Dawnego Kombatanta w centrum miasta. Ekspozycja obejmowała cztery witryny: dwie poświęcone Polsce, pierwszej i drugiej wojnie światowej, jedną Francji i jedną Madagaskarowi. W polskich gablotach znalazły się między innymi mundury, szable i odznaczenia. Pod budynkiem umieszczono tablicę pamiątkową oraz niewielki obelisk z hełmem Adriana.

Wśród inicjatyw stowarzyszenia są także projekty związane z Beniowskim. Przygotowano dwa komiksy poświęcone jego historii, na razie dostępne w języku francuskim. Organizacja rozważa ich tłumaczenie na polski. Udało się również doprowadzić do zmiany nazwy ulicy Papieża na ulicę Jana Pawła II. Starania administracyjne trwały około dwóch lat. Przy ulicy umieszczono tablicę pamiątkową, a stowarzyszenie zaprojektowało znaczek z wizerunkiem papieża, który oficjalnie wydała Poczta Madagaskaru.

Kolejnym przedsięwzięciem jest niewielkie muzeum harcerstwa. Ma ono charakter międzynarodowy, ale około 80 procent zgromadzonych eksponatów związanych jest z polskim harcerstwem. Odwiedzają je grupy harcerskie, którym Dominik Włoch opowiada o polskiej historii i tradycjach skautowych.

Stowarzyszenie organizuje również wydarzenia kulturalne. Jednym z pierwszych był koncert muzyki Fryderyka Chopina, przygotowany z udziałem miejscowej nauczycielki muzyki. Artystka nauczyła się fonetycznie polskich słów i zaśpiewała utwory w tym języku. Organizatorzy nie byli pewni, czy wydarzenie zainteresuje publiczność. Jeszcze kilka minut przed rozpoczęciem na sali znajdowało się zaledwie kilka osób.

„Prawie pięć minut przed koncertem może dziesięć osób było na sali. Pomyśleliśmy: ojej, ciężko będzie. Ale później, na ostatnią chwilę, ludzie zaczęli schodzić. Nie było miejsca na sali, siedzieli na schodach” – opowiada Albert Zięba.

Dziś stowarzyszenie pozostaje miejscem spotkań Polaków, ale jego działalność wykracza daleko poza integrację środowiska. To także praca na rzecz lokalnej pamięci, edukacji i kultury. Dokładna liczba Polaków mieszkających na stałe na Madagaskarze nie jest znana. Dominik Włoch szacuje ją na około sto osób, Albert Zięba uważa, że może być ich mniej.

Niezależnie od liczby mieszkańców polskiego pochodzenia, na wyspie wciąż można odkrywać kolejne ślady ich obecności. Czasem kryją się w archiwach, czasem w zapomnianych grobach, a czasem w rodzinnych opowieściach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Dzięki pracy Stowarzyszenia Polaków na Madagaskarze te historie stopniowo wracają do pamięci.

Uwaga redakcyjna: nazwisko w tekście ujednolicono do formy Albert Zięba. Cytaty zostały opracowane na podstawie transkrypcji, z lekkim wygładzeniem językowym. Przed publikacją warto porównać ich ostateczne brzmienie z nagraniem.

pż

Polacy zostawili ślady w Dalmacji. „Wielu Chorwatów o tym nie wie”

26.10.2026 09:30
Wystawy, koncerty, polskie filmy i odkrywanie śladów rodaków na wybrzeżu Adriatyku. Polskie Towarzystwo Kulturalne Polonez w Splicie od lat promuje polską kulturę w Chorwacji i przypomina o historycznych związkach obu narodów. Organizacja planuje kolejne projekty, przygotowuje się do jubileuszu 20-lecia i zabiega o własną siedzibę. O wyzwaniach stojących przed Polonią w Dalmacji opowiedziała przewodnicząca stowarzyszenia Monika Waligórska.

Polska oświata na Łotwie: tradycja, tożsamość i wyzwania przyszłości

27.10.2026 10:30
Dyrektorki polskich placówek oświatowych na Łotwie odwiedziły Warszawę. W programie wizyty znalazły się spotkania z przedstawicielami polskich instytucji, rozmowy o przyszłości polskiego szkolnictwa oraz wymiana doświadczeń. Jak podkreślają, polskie szkoły i przedszkole na Łotwie są nie tylko miejscem nauki języka, ale także ważnymi ośrodkami pielęgnowania polskiej kultury, tradycji i tożsamości.

Polskie dzieci strażnikami pamięci naszych bohaterów na cmentarzu Brookwood w Wielkiej Brytanii

02.11.2026 15:00
Blisko 100 osób, ponad 150 uporządkowanych polskich grobów i jeden wspólny cel: zachować pamięć o tych, którzy walczyli za wolność Ojczyzny. W okresie Wszystkich Świętych oraz w przededniu obchodów Narodowego Święta Niepodległości polska społeczność z Hampshire i Surrey ponownie spotkała się na cmentarzu wojskowym Brookwood w Wielkiej Brytanii, aby oddać hołd rodakom spoczywającym na brytyjskiej ziemi.