Mroźny krajobraz dzisiejszych okolic Brodów skrywa ślady po osadzie, która przestała istnieć w jeden dzień. 28 lutego 1944 roku oddziały 4. Pułku Policji SS pod niemieckim dowództwem, złożone z ukraińskich policjantów, przy współudziale lokalnego oddziału Ukraińskiej Powstańczej Armii, dokonały brutalnej akcji pacyfikacyjnej. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej śmierć poniosło wówczas około 850 osób, a z pogromu ocalało jedynie około 160 mieszkańców. Od ponad ośmiu dekad nazwa Huty Pieniackiej pozostaje jednym z najbardziej bolesnych symboli losu polskiej ludności cywilnej na Kresach podczas II wojny światowej.
Tegoroczne obchody tradycyjnie zgromadziły środowiska dbające o ciągłość pamięci, na czele ze Stowarzyszeniem Huta Pieniacka, które zrzesza ocalonych i ich potomków. Polską dyplomację reprezentował Konsul Generalny RP we Lwowie Marek Radziwon. Obecni byli również przedstawiciele ukraińskiej administracji lokalnej, w tym Bohdan Hrynyszyn, zastępca przewodniczącego Złoczowskiej Rejonowej Administracji Państwowej.
Wspólnotowy wymiar uroczystości podkreśliła obecność duchownych różnych obrządków. Modlitwę ekumeniczną nad zbiorową mogiłą poprowadzili ks. Piotr Dymij, wikary parafii Podniesienia Krzyża w Brodach, oraz o. Bohdan Cińciaruk z cerkwi pw. Zaśnięcia Maryi Panny w Żarkowie. Duchowni i zgromadzeni goście wskazywali na konieczność refleksji nad okrucieństwem wojny i ideologii, które doprowadziły do tragedii niewinnych ludzi.
Pod pomnikiem-memoriałem stanęły liczne delegacje organizacji polskich z lwowskiego okręgu konsularnego, a także goście z Polski, w tym przedstawiciele Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego oraz Okręgu Kielce „Jodła” Armii Krajowej. Szczególną uwagę zwracała obecność młodzieży szkolnej i harcerzy, dla których coroczne wyjazdy do Huty Pieniackiej są żywą lekcją historii i wyrazem szacunku dla przeszłości tych ziem.
Mimo upływu 82 lat, pamięć o Hucie Pieniackiej nie słabnie. Każdego roku spotykają się tu Polacy i Ukraińcy – mieszkańcy okolicznych wsi, potomkowie ofiar i społecznicy – by w ciszy i powadze przypominać o cenie, jaką zapłaciła cywilna ludność za życie w czasach pogardy dla ludzkiego istnienia. Zapalone znicze i złożone wieńce są nie tylko symbolem żałoby, ale i zobowiązaniem, by tragedia tej miary nigdy więcej się nie powtórzyła.
Radio Lwów/pż