Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
IAR
Artur Jaryczewski 07.12.2014

Zacięte walki na wschodzie Ukrainy. Separatyści nie odpuszczają

Prorosyjscy separatyści w ciągu minionej doby 87 razy ostrzeliwali pozycje wojsk ukraińskich. Częstotliwość ostrzału prowadzonego przez bojówkarzy była znacznie większa niż w poprzednich dniach.
Sytuacja na wschodzie Ukrainy wciąż napiętaSytuacja na wschodzie Ukrainy wciąż napiętaPAP/EPA/MYKHAYLO MARKIV / POOL
Posłuchaj
  • Sytuacja na wschodzie Ukrainy - korespondencja Piotra Pogorzelskiego (IAR)
  • Separatyści prześladują Polaków? - korespondencja Macieja Jastrzębskiego (IAR)
  • Katolicy prowadzą zbiórkę na pomoc Ukraińcom - relacja Grzegorza Maciaka (IAR)
Czytaj także

Tradycyjnie ostrzeliwano okolice Ługańska, Doniecka i Debalcewa. Najczęściej atakowano rejon tego ostatniego miasta. Ukraińcy odpowiadali na ogień. Są straty materialne i osobowe wśród rebeliantów. Między innymi pod Mariupolem Ukraińcy zniszczyli moździerz wraz z ciężarówką, w której była amunicja i załogą. Według sztabu operacji antyterrorystycznej, separatyści atakują też dzielnice mieszkalne. Są ofiary wśród ludności cywilnej, choć strona ukraińska nie informuje o ich liczbie.

Według Ukraińców, miejscowi są zmuszani do służby w szeregach armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. W Starobieszewie założono specjalne centrum szkoleniowe, gdzie przygotowywani są czołgiści oraz operatorzy wyrzutni Grad i Smiercz. Miasto jest całkowicie zamknięte, wjazdy i wyjazdy są kontrolowane przez prorosyjskich bojówkarzy.

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Od wtorku na wschodzie Ukrainy ma obowiązywać kolejne zawieszenie broni. Ponownie w Mińsku mają się odbyć rozmowy pokojowe. Niewykluczone, że ożywienie działań wojennych jest związane z chęcią uzyskania lepszej pozycji w negocjacjach, a także późniejszej przewagi przy podziale terytorium.

Separatyści prześladują Polaków?

Przewodniczący parlamentu samozwańczej Noworosji zapewnia, że w Donbasie nikt nie prześladuje polskiej mniejszości. W rozmowie z Polskim Radiem Oleg Cariow odniósł się do informacji o śmierci Polaka postrzelonego w Doniecku.

Według informacji polskiego MSZ, mieszkający w Donbasie nasz rodak miał wypadek samochodowy. Jego auto zderzyło się z pojazdem separatystów. Doszło do awantury, w której Polak został postrzelony i mimo pomocy lekarzy zmarł w szpitalu. Przewodniczący parlamentu samozwańczej Noworosji Oleg Cariow twierdzi, że "nie dysponuje taką informacją".

Niedawno nasi rodacy mieszkający w Donbasie wystosowali list do senackiej komisji do spraw emigracji i łączności z Polakami za granicą. Przekonywali w nim, że warunki życia na wschodzie Ukrainy są coraz trudniejsze i proszą o azyl w naszym kraju. Pojawiły się też informacje, że Polacy w Donbasie mogą być prześladowani, ze względu na międzynarodową pozycję Polski w odniesieniu do kryzysu ukraińskiego.

- Moja babcia nazywa się Wysocka, mam krewnych w Polsce i nikt z tego powodu mi nie grozi - tłumaczy separatysta. W jego opinii na Ukrainie mieszka zbyt dużo ludzi z polskimi korzeniami, dlatego głupotą byłoby mieć pretensje do tych co mają polskie nazwiska. - Myślę, że to są nieścisłe informacje, bo ja nie słyszałem o ani jednym takim przypadku - stwierdził w rozmowie Polskim Radiem Oleg Cariow.

Kwestią ewentualnej repatriacji Polaków z Donbasu zajmuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych i specjalnie powołany zespół międzyresortowy.

Dramatyczna sytuacja na wschodzie Ukrainy

Katolicy ze wschodu Ukrainy potrzebują pomocy. Po tym jak te tereny zajęli prorosyjscy separatyści, mieszkający tam ludzie zostali odcięci od świata. Nie mogą i nie są w stanie samodzielnie działać. - Czeka ich katastrofa humanitarna - mówi ksiądz Grzegorz Rapa proboszcz z Ługańska. Kapłan przyznaje, że kiedy zasugerował grupce ludzi z Ługańska, żeby wyjechali - zapytali go: „Dokąd?”. - Protestanci i Świadkowie Jechowi potrafili wywieźć w bezpieczne miejsce i pomóc swoim wiernym, my katolicy tego nie zrobiliśmy - dodaje ksiądz Rapa.

Do zagrożenia życia i trudnej sytuacji materialnej dochodzi jeszcze osobliwie rozumiana polityka religijna. W Donbasie i na Krymie realizowany jest plan, według którego na terenach zajętych przez separatystów swobodnie mogą funkcjonować jedynie duchowni należący do Patriarchatu Moskiewskiego. Katolicy i grekokatolicy muszą się ponownie rejestrować.

Źródło: News Channel "24"/x-news

- Nie ma pewności czy nasze prośby zostaną pomyślnie załatwione - mówi ksiądz Piotr Rosochacki, Polak pracujący na Krymie. On sam musiał wyjechać z półwyspu i czeka na ponowne wpuszczenie, ponieważ skończył mu się termin ważności dokumentu ukraińskiego regulującego pobyt, a nie ma też wizy.

Wszyscy księżą, którzy pracują na Krymie to obcokrajowcy. - Czy nowe prawo zapewni im szansę na posługę w parafiach? Czy po pierwszym stycznia 2015 roku będą jeszcze działać kościoły katolickie na Krymie? - pyta ksiądz Rosochacki.

Zbiórka datków

W niedzielę w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest Dzień Modlitwy i Pomocy Materialnej Katolikom na Wschodzie. W parafiach zbierane są dobrowolne datki, które zostaną przeznaczone głównie na pomoc Ukraińcom. Całość koordynuje Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie Episkopatu Polski. Zespół powołano ćwierć wieku temu.

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>

IAR/aj