Polskie Radio

Sygnały Dnia 16 września 2022 roku, rozmowa z Waldemarem Kraską

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2022 08:15
Obserwuj nas na Google News
Audio
1 plik
  • Waldemar Kraska: nie czekajmy ze szczepieniem (Sygnały dnia/Jedynka)

Red. Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan minister Waldemar Kraska, wiceszef resortu zdrowia, senator Prawa i Sprawiedliwości. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry, panie ministrze.

Waldemar Kraska: Dzień dobry, witam panią redaktor, witam państwa.

Red.: Panie ministrze, od północy ci, którzy ukończyli 12 rok życia, mogą się zapisywać na przyjęcie kolejnej dawki przypominającej szczepienia przeciw Covid-19. Proszę powiedzieć, ile osób już się zgłosiło?

W.K.: To jest grupa, która... to jest ponad 5,7 miliona osób, które mogą być zaszczepione tą dawką przypominającą, właśnie od godziny 24 wystawiamy już w tej chwili skierowania i także można się zapisywać. Na tę chwilę zapisało się 30 tysięcy osób.

Red.: 30 tysięcy osób, to jak pan minister to ocenia? Dużo? Mało?

W.K.: Na godziny wieczorne i nocne myślę, że to jest duże zainteresowanie. Mam nadzieję, że ono będzie rosło z godziny na godzinę, szczególnie że w ostatnich tygodniach obserwowaliśmy troszkę mniejsze zainteresowanie tą drugą dawką przypominającą. Wydaje się, że pacjenci czy też Polacy czekali na tę zmodyfikowaną szczepionkę, która się w tej chwili pojawiła, szczepionka już jest w naszym kraju, dotarła do naszych magazynów, dotarło tych szczepionek prawie 900 tysięcy. To jest preparat od dwóch firm: firmy Moderna i firmy Pfizer. Także punkty szczepień już w tej chwili zamawiają te szczepionki. One myślę, że w najbliższych godzinach także będą już trafiały do naszych punktów, więc myślę, że także dzisiaj już pierwsze szczepienia mogą być wykonane tą dawką, która jest właśnie w tej chwili dedykowana dla osób powyżej 12 roku życia.

Ja tylko przypomnę, że tą drugą dawkę przypominającą można przyjąć, jeżeli minęło 3 miesiące od tej pierwszej dawki przypominającej. Pewnie będą pytania, którą szczepionką się zaszczepić – czy tą szczepionką, która jest ukierunkowana na ten wariant Omikron BA1, czy też tą drugą, która jest dedykowana innemu subwariantowi BA4, BA5. Eksperci mówią, że i jedna szczepionka, i druga ma podobną skuteczność, około 90%, więc myślę, że tutaj nie należy wybierać czy też sugerować się, że ta jest nowsza, a ta jest troszkę starsza. Nie ma tutaj dla pacjenta żadnego znaczenia. Żadna szczepionka nie chroni nas przed zakażeniem, ale ta skuteczność 90% to jest skuteczność, która chroni nas przed ciężkim zachorowaniem, przed ciężkim przebiegiem zakażenia Covid-19. Myślę, że to jest bardzo dobry wynik, jeżeli chodzi o tę szczepionkę, która się pojawiła.

Red.: Panie ministrze, a ja myślę, że wiele osób może sobie zadawać pytanie: w zasadzie po co się szczepić tymi kolejnymi dawkami? Być może są i tacy, którzy się w ogóle nie szczepili, znaczy na pewno są, ale też  zadają sobie to pytanie. No bo tak: dostajemy takie informacje, co prawda ostatnio liczba zakażeń rośnie, ale liczba hospitalizacji już nie tak bardzo, i to są też dane, które są spójne, jeżeli chodzi o inne kraje europejskie. To w takim razie jak Ministerstwo Zdrowia... W jaki sposób Ministerstwo Zdrowia odpowiada na te wątpliwości?

W.K.: Pani redaktor, zawsze jesień, zima jest tym okresem, kiedy nasza odporność w sposób naturalny spada, także i okres od poprzedniego szczepienia, czy też i od przechorowania w miarę upływu czasu powoduje to, że tych przeciwciał, ta nasza odporność jest zdecydowanie mniejsza. I też jesteśmy w troszkę innej sytuacji. W poprzednich latach tej fali letniej nie było, dopiero pojawiała się ta fala najczęściej na jesieni i zimą. To też ma swoje plusy, ponieważ w czasie lata, to, co mówią eksperci, to jest około 15–16 milionów Polaków miało kontakt z wariantem Omikron, czyli już wytworzyło pełną odporność, ale mówię, ta odporność niestety jest różna, osobniczo różna u każdego człowieka. I myślę, że szczególnie te grupy ryzyka, czyli osoby powyżej 60 roku życia, osoby z wielochorobowością to są osoby, które najczęściej zapadają na zakażenie Covid-19 i to jest ta grupa, która najczęściej przegrywa. Więc myślę, że na ten sezon jesienno-zimowy, kiedy tych infekcji jest w naturalny sposób coraz więcej, myślę, że warto się zabezpieczyć. I tu mój apel szczególnie właśnie do tych osób z grup ryzyka, aby nie czekać, aby to zrobić, bo tak jak w przypadku grypy, to jest szczepionka, która nie chroni nas przez zakażeniem, ale chroni nas przed tymi groźnymi powikłaniami. W przypadku grypy to są powikłania sercowe, tutaj wiemy, że w przypadku Covid-19 to właściwie może dotyczyć każdego narządu. Więc warto się zaszczepić, warto to zrobić właśnie teraz, we wrześniu, w październiku, aby na ten okres jesienny, bo wydaje się, że ta kolejna fala na pewno nadejdzie, to tak mówią eksperci. Trudno w tej chwili przewidzieć, jak ona będzie duża i kiedy nastąpi, być może będzie później niż to zawsze było do tej pory, bo zawsze była ta fala letnia, ale na pewno ten wzrost zachorowań będzie.

Red.: Panie ministrze, a co dalej z paszportami covidowymi? Bo też dla wielu osób ten paszport covidowy był zachętą do zaszczepienia, bo ci, którzy nie mieli tego paszportu, mieli konkretne, bardzo wymierne problemy z wejściem w różne miejsca, z podróżowaniem. A co dalej w takim razie? Czy te paszporty covidowe jeszcze w ogóle są rozpatrywane, czy to jest dokument, który będzie miał jakiekolwiek znaczenie w przyszłości, czy też nie?

W.K.: W tej chwili jak podróżujemy właściwie w krajach strefy Schengen, te paszporty covidowe już nie są wymagane. Unia Europejska jeszcze nie zajęła oficjalnego stanowiska, czy one są ważne, czy trzeba je przedłużać. My w kraju, nasze te paszporty krajowe wydłużyliśmy praktycznie już w nieskończoność, już nie ma takiego okresu granicznego. Myślę, że także to, co wczoraj było powiedziane przez dyrektora WHO, jesteśmy w bardzo dobrym momencie, jeżeli chodzi o epidemię, nigdy nie było tak mało zakażeń, nie było tak mało zgonów, więc myślę, że nadchodzi ten czas, kiedy powinniśmy chyba już pomału zapominać o pandemii. A jeżeli myśleć, to w kategoriach jako typowej choroby, tak jak na przykład grupa.

Red.: To w takim razie ja zapytam też o szczepienia przeciw grypie. W zeszłym roku wiele osób też chciało się zapisać bardzo wcześnie na te szczepienia. Były problemy z samymi preparatami. Proszę powiedzieć, jak to w tym roku może być?

W.K.: Tak, zamówiliśmy dość dużą ilość szczepień, ponieważ ja liczę na to, że jednak covid spowodował to, że większość Polaków także uwierzyła, że te szczepienia są...

Red.: A to w takim razie ja dopytam, panie ministrze, czy te dane z ubiegłego roku, powiedzmy z ubiegłego sezonu, one świadczą o tym, że rzeczywiście covid spowodował również... zwiększył liczbę osób szczepiących się na grypę w Polsce?

W.K.: Znaczy tak: po pierwsze covid spowodował, że było mniej przypadków zakażeń na grypę, ponieważ chodziliśmy w maseczka, dezynfekcja, dystans, to nie tylko zabezpieczało nas przed covidem, ale także przed grypą. Ale myślę, że także tych szczepień było więcej, bo jednak osoby... szczególnie właśnie podkreślam, osoby starsze z wielochorobowością, tych zgonów co prawda na grypę może nie było aż tyle. Jeżeli chodzi o covid, to jest rocznie około 120 osób umiera z powodu powikłań grypowych, ale są ciężkie powikłania właśnie kardiologiczne, sercowe. I tu jest ważne, aby się zaszczepić. Te szczepionki zaczęły się już pojawiać, są w aptekach dostępne, są bezpłatne dla grupy 75+, dla osób powyżej 80 roku życia, w przypadku gdy jest osoba z obniżoną odpornością, jeżeli jest z wielochorobowością. Więc myślę, że.. Także dla personelów szpitalnych czy też pracuję z pacjentami, myślę, że warto się zaszczepić. Ja osobiście jestem zwolennikiem szczepień, zresztą jestem (...) w Internecie, ale życie pokazuje, że jednak przez tyle już dziesiątek lat te szczepienia są używane, one są bezpieczne. W tej chwili także umożliwiliśmy szczepienie na grypę w aptekach, czyli w tym miejscu, gdzie najczęściej pojawiamy się. Więc myślę, że warto z tego skorzystać, zaszczepmy się, dbajmy o swoje zdrowie.

Red.: To, panie ministrze, to ja jeszcze dopytam, już kończąc wątek covidu, przynajmniej w tej części naszej rozmowy. Pan wspomniał o tej prognozie WHO, ocenie, że ta sytuacja jest dobra, jeżeli chodzi o walkę z tą pandemią. Czy można powiedzieć w takim razie już tak optymistycznie, że ten koronawirus, który wywołuje Covid-19, w różnych wariantach mamy jakoś tam ujarzmiony?

W.K.: Na tę chwilę wydaje się, że tak. I tak jak każda epidemia ma swój początek i kiedyś się musi w sposób także naturalny skończyć, aczkolwiek...

Red.: Covidowe lockdowny już przechodzą do lamusa, to już jest historia.

W.K.: Wydaje się, że tak, aczkolwiek jest zawsze malutki znak zapytania. To może niestety wrócić, jeżeli pojawi się nowy wariant. To jest jakby ten asumpt, że jeżeli pojawi się nowa mutacja...

Red.: Ale te nowe warianty co chwilę się pojawiają.

W.K.: No tak, i rzeczywiście one się pojawiają, już nie są takie groźne, jak to były poprzednie. I w tej chwili także i WHO nie dostrzega, żeby pojawiła się jakaś nowa mutacja, która jest zdecydowanie bardziej zakaźna czy bardziej powoduje większe objawy kliniczne. Więc to jest... na tę chwilę dość dobre informacje, informacje, które nas uspokajają.

Red.: A ja przypominam, że gościem Sygnałów Dnia jest pan minister Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia. Ciąg dalszy naszej rozmowy już w mediach społecznościowych i na stronie internetowej Programu 1 Polskiego Radia.

*

Red.: Panie ministrze, proszę powiedzieć, bo sytuacja... bardzo często rozmawiamy na temat wojny, rozmawiamy na temat uchodźców, ogromnej fali uchodźców, która dotarła do Polski, ale ci uchodźcy to też pacjenci. Jak wygląda sprawa opieki zdrowotnej nad obywatelami Ukrainy, którzy przyjechali do Polski, ale w takim szerokim aspekcie? Bo z jednej strony to są pacjenci, Polska objęła tych ludzi opieką zdrowotną, ale z drugiej strony ogromna część z nich stała się pracownikami w Polsce, czyli osobami, które też łożą na system ochrony zdrowotnej. Więc jak się przedstawia ten... jak wygląda ten bilans?

W.K.: No rzeczywiście w czasie, gdy wybuchła wojna na Wschodzie, tych pacjentów mieliśmy zdecydowanie więcej niż w tej chwili. To były młode mamy z dziećmi, które ten trud przedostania się do nas, to był okres jeszcze zimowo-wiosenny, temperatury dość niskie, dzieci najczęściej zapadały na jakieś choroby infekcyjne, więc trafiały do naszych szpitali. W tych takich szczytowych momentach w naszych szpitalach było około 3000 obywateli ukraińskich. Także przyjęliśmy w początkowym okresie wojny dość dużo osób, które są leczone na choroby onkologiczne. Ta terapia była... I one są leczone, mówię, najczęściej to jest ta grupa osób, które są leczone onkologicznie, i pozostałe specjalizacje, jeżeli chodzi o medycynę, mniej więcej po równo. Na początku mieliśmy dość dużo osób, które były hospitalizowane w naszych szpitalach z powodu... to były młode matki w ciąży, które trafiały przed porodem, rodziły te dzieci. W tej chwili już tego tak nie obserwujemy, bo już ta fala po prostu minęła.

Red.: Ja zadaję to pytanie, panie ministrze, bo wie pan, pewnie też widział, jest mnóstwo takich informacji w Internecie, część z nich to najprawdopodobniej działanie zresztą propagandy rosyjskiej, która stara się przedstawić taki obraz Polakom, że ci uchodźcy z Ukrainy to jest potężny koszt, że przez to, że są leczeni w Polsce, nie starcza pieniędzy dla polskich pacjentów. Myślę, że każdy, kto interesuje się tym tematem, no to zetknął się z takimi informacjami.

W.K.: Na samym początku, kiedy trafiali uchodźcy do nas, oczywiście oni nie pracowali, nie podejmowali pracy, bo za mało czasu było na to. W tej chwili to jest ponad 460 tysięcy, które już pracuje w naszym systemie i także płaci składkę zdrowotną. Czyli tutaj to nie jest żadna łaska, że my ich leczymy. Oni odprowadzają składkę zdrowotną tak jak każdy Polak, przysługuje im opieka zdrowotna czy to lekarza rodzinne, czy też opieka specjalistyczna, szpitalna czy w poradniach specjalistycznych. I to udzielamy po prostu. Te osoby, które z różnych względów nie mogą podjąć pracy, także są objęci tą pomocą zdrowotną, tak jak każdy Polak, czy to u lekarza rodzinnego, więc tutaj zapewniamy tę opiekę zdrowotną, ale naprawdę te koszty nie są aż tak wyolbrzymione. Na pewno to jest tak, że czasem podsycane i to mieliśmy już wielokrotnie, przez serwery naszych sąsiadów ze wschodu, którzy próbują między nas a naród ukraiński po prostu jakby kość niezgody wrzucić, że nie będziemy Polaków leczyć, bo musimy leczyć Ukraińców. Takie informacje się wielokrotnie pojawiały, my to oczywiście dementujemy, ale to jest wroga robota, aby skłócić dwa narody.

Red.: Panie ministrze, powróćmy jeszcze w pewnym sensie do spraw związanych z samą pandemią, ale w innym nieco kontekście, bo mówiliśmy o tym, że to zamknięcie, te lockdowny, też ograniczenie dostępu do służby zdrowia w sposób taki zupełnie też zrozumiały, bo służba zdrowia była przede wszystkim przekierowana na walkę z pandemią. One wywołały taki dług zdrowotny, że wiele osób po prostu się nie badało, wiele osób mimo objawów nie chodziło do lekarzy, też w obawie przed zarażeniem. Proszę powiedzieć, jak jest w tej chwili? Jaka jest... Jak to wygląda? Czy my wychodzimy z tego deficytu? No bo przecież trzeba było wykonać ileś tam dodatkowych badań, które po prostu kiedyś wykonane nie zostały. A poza tym trzeba leczyć osoby, które są w dużo gorszym stanie, niż by były normalnie.

W.K.: Tak, rzeczywiście, pandemia spowodowała, że ten dług zdrowotny mamy dość duży, głównie dwie dziedziny medycyny, mówimy o onkologii i o kardiologii, to są osoby, które w tej pandemii nie wykonywały badań, nie diagnozowały się. W przypadku onkologii tutaj czas jest bardzo ważny, dlatego my staramy się, aby ta onkologia wchodziła trochę na szybsze, większe obroty. Także już mamy gotową ustawę o sieci onkologicznej, która wchodzi od 1 stycznia. Dostęp będzie zdecydowanie łatwiejszy i bardziej przyjazny dla pacjenta. Pacjent dostanie swojego przewodnika po systemie, który będzie go prowadził za rękę, umawiał konsultacje, umawiał konsylia, umawiał diagnostykę. Myślę, że to zdecydowanie ułatwi i przyspieszy także diagnozę, bo tam są określone  rzeczywiście terminy, w jakim momencie... ile czasu lekarze mają na to od momentu postawienia wstępnej diagnozy do konsylium. I to są bardzo szczegółowe... szczegółowo opisane procedury, które powodują to, że dostęp będzie zdecydowanie łatwiejszy i szybszy. Bo tutaj jakby jest czas najważniejszy.

I drugą specjalizacją to jest kardiologia. Tutaj także wdrożyliśmy pilotaż sieci kardiologicznej. Ona już działa na Mazowszu. Mamy bardzo dobre informacje, że ten moment, kiedy lekarz rodzinny ma problem z wprowadzeniem lekarza kardiologicznego, to jest około 2 tygodni, kiedy jest konsultacja kardiologiczna. Skróciliśmy zdecydowanie ten okres czekania na tą opiekę kardiologiczną. Także rozszerzamy już na kolejne województwa, bo jest takie zapotrzebowanie. Więc myślę, że tutaj oprócz tego... Na to idą duże pieniądze, prawda? Prowadzona narodowa strategia onkologiczna to jest ponad 5 miliardów złotych. Co prawda to jest na 10 lat rozłożone, ale to są co roku ponad 550 dodatkowych milionów złotych na onkologię. Mówię dodatkowych poza tym, co w tej chwili jest w naszym NFZ-cie, na kardiologię ponad 3 miliardy. To są naprawdę... Myślę, że w historii Narodowego Funduszu Zdrowia czy też (...) takich pieniędzy... nigdy nie były przeznaczane. My chcemy właśnie... że jesteśmy w tej trudnej sytuacji, po pandemii naprawdę chcemy nadrobić. Nie wszystko się oczywiście da, ale myślę, że także te dodatkowe środki spowodują, że ten dług zdrowotny będzie w miarę szybko likwidowany.

Red.: Panie ministrze, ale myślę, że tutaj ważne są dwie zmienne, to znaczy jedna to są oczywiście pieniądze, które jeżeli są większe, no to już też w taki logiczny sposób powinno się za nie móc więcej zrobić, no ale z drugiej strony jest też... są możliwości systemu. To jest liczba lekarzy, liczba sprzętu, liczba placówek specjalistycznych i tak dalej, i możliwość dotarcia pacjentów, czyli jednym słowem taka wydolność. Ja patrzę na dane, które zaprezentował... które są zawarte w Monitorze o finansowaniu ochrony zdrowia, to Federacja Przedsiębiorców Polskich przygotowała takie zestawienie. Nie wiem, jak pan minister je ocenia, ale tam jest pokazana taka zależność, która może budzić jakiś niepokój, że rzeczywiście jest bardzo duży wzrost nakładów na służbę zdrowia, ale temu dużemu, bardzo dużemu wzrostowi nakładów na służbę zdrowia nie towarzyszy adekwatny wzrost liczby świadczeń.

W.K.: Myślę, że jeżeli chodzi o placówki, które udzielają świadczeń czy też  o sprzęt, tutaj jesteśmy na bardzo dobrym poziomie. Tym wąskim gardłem, niestety, jest personel medyczny. Z tym się borykamy nie od wczoraj. Jeżeli chodzi o ilość lekarzy, o ilość pielęgniarek, o ilość ratowników, tutaj ciągle jest ich za mało. To także determinuje pewnie ograniczenie udzielania tych świadczeń, aczkolwiek muszę powiedzieć, że w poprzednim roku mimo pandemii udzieliliśmy rekordowe, już w tej chwili nie powiem, ale takiej ilości udzielonych świadczeń nie było jeszcze w historii naszej służby zdrowia. Staramy się, aby tych lekarzy było coraz więcej. Mówię tutaj na tę chwilę o lekarzach, ale nie tylko o lekarzach, bo także i grupa pielęgniarek, która jest bardzo ważna...

Red.: Ale to jest też czas, no bo nie oszukujmy się, być może sprzęt można kupić w miarę szybko, ale żeby mieć dodatkowego, powiem tak już kolokwialnie, lekarza w systemie, no to trochę czasu potrzeba, wiele lat.

W.K.: Ale musimy to robić, prawda? To także nie zadzieje się z wczoraj, dlatego chcemy, aby... i to robimy w tej chwili, aby otwierały się nowe wydziały lekarskie na uczelniach, które do tej pory nie prowadziły tego. To może troszeczkę budziło pewne niepokoje, ale wszystkie nowe uczelnie, które kształcą i otwierają wydziały lekarskie, muszą spełnić standardy. Te standardy my oczywiście będziemy pilnować, żeby ten lekarz, którzy wychodzi z tych innych ośrodków niż renomowane, od wielu lat znane, także miał takie same kwalifikacje jak lekarze z tych właśnie dużych uniwersytetów medycznych. To oczywiście wszystko trwa w czasie, ale nie mamy innego wyjścia.

Także stworzyliśmy ten kredyt dla studenta, czyli zachęcamy te osoby, które nie dostają się na studia stacjonarne, aby mogły w formie tego kredytu studiować niestacjonarnie, czyli odpłatnie. I jeżeli przepracują w naszym systemie 10 lat, no to ten kredyt będzie umarzany. Więc myślę, że to też jest zachęta dla młodych ludzi, aby wybierać ten kierunek. I to, co corocznie widzimy, tych kandydatów na jedno miejsce jest naprawdę bardzo dużo, tylko pewna pojemność naszych uczelni na pewno jest ograniczona, ale jestem przekonany, że ich będzie coraz więcej.

Red.: A, panie ministrze, to ja zapytam w takim razie: a czy wzrost nakładów na służbę zdrowia spowodował ograniczenie wyjazdów lekarzy z Polski? No bo to było to zjawisko, to było to drenowanie naszego systemu opieki zdrowotnej, bo po prostu bardzo wielu lekarzy z Polski... czy nawet nie tylko lekarzy, ale przedstawicieli zawodów medycznych, wyjeżdżało z Polski. Jak to teraz wygląda? Czy państwo mają te najnowsze dane?

W.K.: Myślę, że kiedyś tym głównym czynnikiem, który jakby determinował wyjazd młodego lekarza z kraju, to były jednak płace. Zdecydowanie one były niższe niż w krajach europejskich. Na tę chwilę wydaje się, że już praktycznie dochodzimy do porównywalnych kwot. W tej chwili zastanawiamy się, dlaczego młodzi ludzie czasem podejmują taką decyzję. Czasem jest to związane, że w niektórych krajach łatwiej na przykład lub szybciej można zrobić specjalizację. Niektórzy mówią, że tam jest system bardzo poukładany, u nas troszkę jest inaczej, ale z tego, co wiem, wielu lekarzy wraca w tej chwili do naszego kraju i to jest dobra informacja, że jednak ten nasz system z roku na rok staje się także bardziej przyjazny dla pracowników służby zdrowia, bo on powinien być przyjazny dla pacjenta głównie, ale dla pracowników także. Więc myślę, że tych nowych osób, które zostają w Polsce, w naszym systemie, będzie coraz więcej.

Red.: Mówiliśmy o pacjentach z Ukrainy, to ja zapytam o w takim razie pracowników służby zdrowia z Ukrainy – lekarzy, pielęgniarki, tu głównie kobiety do Polski przyjeżdżają. Proszę powiedzieć, jaka liczba do polskiego systemu zdrowotnego trafiła i czy nadal trafia? Bo też wiemy, że to apogeum uchodźcze jakby mamy za sobą, choć nie wiadomo, oczywiście, co życie przyniesie, na razie informacje z Ukrainy są optymistyczne, na tyle, na ile w czasie wojny mogą być informacje optymistyczne, ale jak to wygląda?

W.K.: Tak, rzeczywiście zgłasza się do nas o wydanie tego tymczasowego pozwolenia na pracę dość dużo pracowników służby zdrowia z Ukrainy. Głównie to są lekarze. Takich zgód czy też próśb o wydanie takiej zgody było ponad 3600, wydaliśmy ponad 2000 pozytywnych. To się odbywa może chwilami troszkę za wolno, ale musimy weryfikować te...

Red.: A te 1000, prawie półtora tysiąca, które nie otrzymało zgody...

W.K.: Czeka w tej chwili...

Red.: A, czeka, tak?

W.K.: Tak, no bo musimy oczywiście zweryfikować. Chcemy, żeby do tego systemu trafiały osoby, które są przygotowane do pracy z pacjentem. To jest bardzo ważne, abyśmy zapewnili to bezpieczeństwo pacjentowi. Czasem te dokumenty musimy uzupełniać, więc troszeczkę to trwa, ale tych osób, które chcą podejmować pracę, widzimy, że wcale nie ubywa. Głównie są to lekarze, mniej jest oczywiście pań pielęgniarek, bo one także, ale także to jest ponad 1000 osób, które podjęły pracę w naszym kraju. Niewielka ilość ratowników medycznych, która chciała podjąć tę pracę. Więc także widzimy, że to zainteresowanie pracą w Polsce jest.

Osoby, które mają kłopoty językowe, aczkolwiek także wprowadziliśmy kursy tego języka medycznego, żeby ten kontakt między lekarzem a pacjentem był łatwiejszy, żeby ten lekarz ukraiński zdecydowanie mógł się łatwiej komunikować, ale także staramy się wykorzystywać tych lekarzy ukraińskich do kontaktów z pacjentami ukraińskimi. To jest bardzo ważne, aby jednak ten kontakt był w miarę bliski. Myśmy to wykorzystali w przypadku młodych mam, które rodziły dzieci i nie chciały je szczepić, bo zaraz po porodzie jest obowiązek szczepienia na WZW i na gruźlicę. Nie chciały tego szczepić, to na 20 urodzonych noworodków ukraińskich tylko 2 mamy zgadzały się. Jak wprowadziliśmy ulotki w języku ukraińskim i także kontakt bezpośredni już z lekarzem w języku ukraińskim, w tej chwili mamy taki sam poziom wyszczepień jak dzieci polskich, 92–93%. Więc tutaj widać, że to zaufanie do lekarza, który mówi w moim języku, w języku ojczystym...

Red.: Z którym się można porozumieć.

W.K.: ...zdecydowanie jest większe.

Red.: Panie ministrze, to na koniec jeszcze zapytam, bo od września terapia preparatem na SMA, preparatem... to jest terapia genowa, nazywana najdroższy lek świata, on staje się dostępny bezpłatnie dla dzieci w Polsce. Ale są kryteria, kiedy ta refundacja działa, i ona... te kryteria budzą ogromne kontrowersje, to jest do 6 miesiąca i pod warunkiem że dziecko nie rozpoczęło wcześniej innej terapii. W Polsce mamy teraz taką sytuację, że tak: teoretycznie i nawet praktycznie refundacja na ten lek działa. Ale równocześnie są prowadzone zbiórki pieniędzy na ten lek dla dzieci, które po prostu nie spełniają tych kryteriów, a i tak ten lek dostaną. Czyli rozumiem, że lekarze uznali, że w ich przypadku ten lek może być podany i zadziała.

W.K.: Może ja nie jestem ekspertem, jeżeli chodzi o leczenie SMA, ale to, co wprowadziliśmy do tej pory, czyli diagnostyka dzieci nowo urodzonych, w tej chwili każde dziecko w Polsce (...) czy nie ma podejrzenia tej choroby. Jeżeli jest, to nawet kiedy jeszcze nie ma objawów, czyli dla dzieci bezobjawowych, jest ten lek włączany, on rzeczywiście jest refundowany. I tak jak pani redaktor powiedziała, jest ta pewna grupa dzieci, która już jest jakby poza tym okienkiem, kiedy ta zbiórka jest prowadzona. I tutaj myślę, że... bo to prowadzi w Ministerstwie Zdrowia minister Miłkowski, myślę, że także nad tym się w tej chwili zastanawiamy, jak także wyjść naprzeciw, aczkolwiek...

Red.: No właśnie, bo to tak naprawdę pewna już jakby ta sytuacja się skończy, no więc jeżeli te dzieci, które w tej chwili... których rodzice walczą o pieniądze na ten lek, zostanie włączona do systemu refundacji, no to już każdy następny będzie mógł tej refundacji podlegać. Rzeczywiście pieniądze są ogromne, ale też dramaty dzieci, rodziców też są dużo większe niż te pieniądze.

W.K.: Pani redaktor, ta decyzja, która już została podjęta przez resort zdrowia, była oparta na konsultacjach z ekspertami, którzy na co dzień zajmują się leczeniem tych dzieci, ale także z firmą, która tylko rekomenduje właściwie właśnie ten lek dla tych dzieci do 6 miesiąca życia, ponieważ tych badań na tych starszych dzieciach nie było. Zbiórki są prowadzone, tylko to w medycynie nie jest takie (...) Zawsze dwa razy dwa jest cztery i czasem jak jest trzech profesorów, to jest cztery różne zdania, więc tutaj musimy... my musimy polegać po prostu na opiniach ekspertów i osób, które się tym zajmują.

Red.: Ale to znaczy, panie ministrze, że ten temat jeszcze nie jest zamknięty definitywnie?

W.K.: Myślę, że na pewno trzeba jeszcze go w jakiś sposób przemyśleć, bo także mamy sygnały właśnie od tych rodzin, które borykają się z tą zbiórką pieniędzy, i być może trzeba to rozwiązać.

Red.: Bardzo dziękuję. Pan minister Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

W.K.: Dziękuję bardzo.

JM