Tadeusz Konwicki. Pierwszy, który wydawał w podziemiu pod swoim nazwiskiem

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2026 13:57
- Wydanie podziemne miało dwa zasadnicze walory. Po pierwsze nie trzeba było się ograniczać i cenzurować tekstu. Pamiętajmy, że "Kompleks polski" miał być początkowo wydany w Czytelniku, ale Konwicki z tego zrezygnował. Drugim walorem był natomiast czas wydania. Na druk oficjalny czekało się w PRL-u przynajmniej kilka lat, a tu można było mieć książkę w ciągu kilku miesięcy - mówił Wacław Holewiński w audycji "Tadeusz Konwicki - Kotoczłekoupiór".
W drugim obiegu PRL krążyły m.in. Mała apokalipsa i Kompleks polski autorstwa Tadeusza Konwickiego
W drugim obiegu PRL krążyły m.in. "Mała apokalipsa" i "Kompleks polski" autorstwa Tadeusza KonwickiegoFoto: AP/CAF - Witold Rozmysłowicz

>>> Posłuchaj audycji "Tadeusz Konwicki - Kotoczłekoupiór"

W naszym cyklu przygotowanym z okazji setnej rocznicy urodzin Tadeusza Konwickiego tym razem rozmawialiśmy o podziemnych wydaniach jego książek. W drugim obiegu ukazało się bowiem aż pięć pozycji: "Kompleks polski", "Mała apokalipsa", "Wschody i zachody księżyca", "Rzeka podziemna", a także wywiad rzeka z Konwickim przeprowadzony przez Stanisława Beresia pt. "Pół wieku czyśćca".

Podziemny Tadeusz Konwicki

Zaczęło się od "Kompleksu polskiego", który ukazał się w kwartalniku literackim "Zapis", jako nr 3 tego periodyku. Później podobnie stało się z "Małą apokalipsą", która również wyszła jako osobny numer "Zapisu". - Konwicki czuł się związany z "Zapisem", dopytywał o treść kolejnych numerów. To nie była tylko decyzja o tym, że użyczy swojego nazwiska. Było zupełnie oczywiste, że chciał tam wydać swojej książki - tłumaczył Andrzej Rosner, współtwórca Wydawnictwa Krąg.

Pisarz wydawany w obu obiegach

Tadeusz Konwicki był pierwszym pisarzem w PRL, który zdecydował się wydać w podziemiu książkę pod swoim nazwiskiem. - Wiadomo było wtedy, że jest taka represja jak zakaz druku. To już było przećwiczone na innych, którzy nie tyle w podziemiu, co powiedzmy publikowali na Zachodzie albo coś podpisali. Konwicki jednak nie został tak zupełnie wycięty. W 1981 roku ukazała się przecież książka "Kalendarz i klepsydra" - zauważył Piotr Mitzner, poeta, pisarz i redaktor, który współpracował z kilkoma wydawnictwami podziemnymi i stał się swoistym łącznikiem miedzy Konwickim a podziemnymi wydawcami.

Czytaj także:

Oficjalne wydanie wspomnianego "Kalendarza i klepsydry" liczyło 30 tys. egzemplarzy. Dla porównania - podziemny nakład "Kompleksu polskiego" wyniósł 3,5 tysiąca.

W audycji "Tadeusz Konwicki - Kotoczłekoupiór" rozmawialiśmy również m.in. o staraniach władz "odciągnięcia" uznanych pisarzy od kontaktów z wydawnictwami bezdebitowymi, o symbolice w powieściach Konwickiego i o tym, jak dziś odbierane są jego "nielegalne" powieści. Prowadzący Wacław Holewiński wystąpił w jeszcze jednej roli - współtwórcy Wydawnictwa Przedświt.

***

Tytuł audycji: Tadeusz Konwicki - Kotoczłekoupiór

Prowadzenie: Wacław Holewiński

Goście: Andrzej Rosner (współtwórca Wydawnictwa Krąg), Piotr Mitzner (poeta, pisarz, redaktor)

Data emisji: 8.04.2026

Godz. emisji: 22.30

am/pg

Czytaj także

"Przy budowie". Wzorcowo socrealistyczny debiut Tadeusza Konwickiego

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2026 11:08
- To niezwykłe, że debiut dwudziestoparoletniego zaledwie pisarza ukazuje się jako pierwszy tom wspaniałej, w cudzysłowie, serii "W kuźni Planu Sześcioletniego". To zresztą widać po okładce, która ma pompatyczne niemalże ozdobniki. Stało się tak pewnie dlatego, że jest to absolutnie wzorowa powieść produkcyjna - mówił w Dwójce prof. Bronisław Maj, poeta i literaturoznawca.
rozwiń zwiń