Skrzypce, domowe studio i wschodni mistycyzm. Kim jest Walentyna Gonczarowa?

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2026 11:36
Jej muzykę trudno opisać, podobnie jak jej samej nie da się włączyć w żadną kategorię. Walentyna Gonczarowa to ukraińska skrzypaczka z niezwykłą biografią, w której spotkały się Mongolia, Estonia i Związek Radziecki. Teraz, po dwóch dekadach przerwy, artystka wróciła na scenę i zaprezentowała światu nowy materiał. Opowiemy o niej w premierowej odsłonie audycji "Czarne łabędzie - poza kanonem".
W swojej twórczości Walentyna Gonczarowa czerpie z mistycyzmu z różnych rejonów świata
W swojej twórczości Walentyna Gonczarowa czerpie z mistycyzmu z różnych rejonów świataFoto: Shutterstock

Posłuchaj audycji "Czarne łabędzie - poza kanonem" >>>

Twórczość Walentyny Gonczarowej opiera się na fundamencie improwizacji, eksperymentu i mistyki. Swoje najważniejsze nagrania wydała w latach 80., w ramach dużej antologii radzieckiej muzyki improwizowanej. W ostatnich latach znów zrobiło się o niej głośno za sprawą nowych albumów. Dwupłytowe "Recordings. 1987-1991" (2020-2021) od ukraińsko-estońskiej oficyny wydawniczej Shukai zawierają przegląd archiwalnych perełek z dorobku artystki. Warte uwagi są też: "Ocean" (1989), monumentalna symfonia na elektroniczne skrzypce i inne instrumenty, oraz najnowsze "Campanelli" (2025).

Od Kijowa do Tallina (przez kilka innych miejsc)

Goncharowa (ur. 1953) wychowała się w Kijowie, w rodzinie z muzycznymi tradycjami. Jako nastolatka opuściła rodzinne miasto, by studiować muzykę w Petersburgu (wówczas Leningradzie). To tam po raz pierwszy spotkała się z twórczością współczesnych kompozytorów z Zachodu (wśród nich z Pendereckiego) oraz z improwizacją jazzową i zrozumiała, że chce iść odmienną od klasycznej – awangardową ścieżką.

Kiedy po studiach przyszło do wyboru nowego miejsca pracy, Walentyna wraz z przyjaciółką zdecydowała się na Ułan Ude w Mongolii. Podobno przeważył fakt, że mieściła się tam buddyjska świątynia, jedyna w ówczesnym ZSRR. Kolejnym – jak na razie ostatnim – przystankiem w jej życiu stał się z kolei Tallin, w którym zamieszkała wraz z mężem Iwanem Zubkowem.

Tallińskie domowe studio eksperymentalne

Umiejętności małżonka-inżyniera okazały się kluczowe w procesie twórczym skrzypaczki. – Mój mąż Igor Zubkow, inżynier elektryk, zbudował dla mnie pierwsze elektryczne skrzypce. Dzięki nim zyskałam możliwość znaczącego poszerzenia środków wyrazu w moich improwizacjach. W tamtych czasach moje nowe skrzypce z magnetyczną przystawką były unikatowe. Nawet dzisiaj mają wiele zalet w porównaniu do tych dostępnych na rynku – opowiadała Gonczarowa.

Czytaj również:

– Mieszkaliśmy w Tallinie, blisko morza, w drewnianym domku z ogródkiem. Jeden z pokojów został przekształcony w studio. Domowej roboty wzmacniacz lampowy i dwumetrowe głośniki produkowały czysty i zbalansowany dźwięk. Połączona z nimi była tak zwana "korweta", radziecki odtwarzacz płyt winylowych. Jak na tamte czasy, super. Potem do tego ekwipunku doszły kolejne sprzęty – wspominała artystka w jednym z wywiadów.

Muzyka spotyka absolut

W jej kompozycjach nie brakuje deformacji i eksperymentalnych przetworzeń dźwięków zaczerpniętych z domowego otoczenia. Instrumentem dla Gonczarowej może być parapet, skrzynia, patelnia, garnek, a nawet szuflada kredensu. Sięga też po ajzatyckie tradycyjne instrumenty perkusyjne albo dzwonki (wł. campanelli), od których pochodzi tytuł jej najnowszego krążka.

Tworzenie muzyki zdaniem Gonczarowej nierozerwalnie wiąże się z duchowością, która wykracza poza ramy konkretnej religii. – Kiedy przychodzimy na ten świat, nawiązuje się pewna więź między najwyższą sferą a światem fizycznym. Potem, gdy w naszym życiu dzieje się coś istotnego, słyszymy dźwięk dzwonu. Kiedy opuszczamy to życie, być może dzwon ten będzie brzmiał nieco dłużej, ponieważ musi on uosabiać wszystko to, co było na początku, to, co było w środku, i to, co jest na ostatnim etapie. To nie coś, co się kończy, ale raczej pewnego rodzaju przejście, być może do życia wiecznego – mówiła o symbolice użytych dzwonków artystka.

***

Tytuł audycji: Czarne łabędzie - poza kanonem

Przygotowanie: Jan Topolski

Data emisji: 30.09.2026

Godz. emisji: 22.00

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Ukraińskie dzieła orkiestrowe z XX wieku

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2024 12:00
W kolejnej audycji z cyklu "Kalambury z partytury" Krzysztof Herdzin prezentował swoje kolejne odkrycia muzyczne, inspirujące i warte zainteresowania. Tym razem były to dzieła orkiestrowe dwudziestowiecznych ukraińskich kompozytorów.
rozwiń zwiń