Debiut, który szuka prawdy. "Klarnet" Toli Jasionowskiej z nagrodą na OFF Camera

Ostatnia aktualizacja: 05.05.2026 12:57
"To film, który nie narzuca się widzowi, ale zostaje z nim na długo" - mówią krytycy. "Klarnet" Toli Jasionowskiej zdobył główną nagrodę Konkursu Polskich Filmów Fabularnych podczas festiwalu Mastercard OFF Camera. Jak zaznaczyło jury, członkowie byli "głęboko poruszeni i zaangażowani tym znakomitym, pełnym emocji i poezji filmem". 
Tola Jasionowska  reżyserka i scenarzystka, z wykształcenia psycholożka, wykładowczyni. Przez lata związana z branżą filmową jako reżyserka castingu i trenerka aktorska
Tola Jasionowska – reżyserka i scenarzystka, z wykształcenia psycholożka, wykładowczyni. Przez lata związana z branżą filmową jako reżyserka castingu i trenerka aktorskaFoto: East News

– O reżyserii myślałam zawsze. Ale ciągle brakowało mi przestrzeni, o której chcę pisać i robić  mówiła w rozmowie dla Dwójki Tola Jasionowska. – Jak spotkałam się z działalnością Pogranicza, to się zbiegło z moimi refleksjami na temat dorastania, dojrzewania, wychodzenia ze schematów. Zobaczyłam Orkiestrę Teatru Sejneńskiego i to był taki wyzwalacz tematu. Chyba najważniejszy impuls, na który czekałam  wyjaśniła. 

Z tego spotkania narodziła się historia "Klarnetu", kameralnego filmu osadzonego w Sejnach. Obraz opowiada o dwudziestoletniej Łucji, dorastającej w świecie kobiet, nieobecnych ojców i rodzinnych niedopowiedzeń. – Chyba czułość, odpowiedzialność za drugiego człowieka i rzetelność tej pracy były dla mnie bardzo ważne – podkreśliła reżyserka.

Posłuchaj rozmowy w "Poranku Dwójki" >>> 

Reżyseria zaczyna się od słuchania

Zanim stanęła za kamerą, przez lata pracowała jako reżyserka castingu. To doświadczenie ukształtowało jej sposób pracy z aktorem. – Prowadziłam castingi przez osiemnaście lat. Setki tysięcy osób, głównie amatorów. Zostawałam z nimi sama w studio i moim zadaniem było sprawić, żeby człowiek coś zagrał, ale też wyszedł z poczuciem sprawczości, że się odważył i czegoś doświadczył – wyjaśniała. – To tempo pracy wykształciło we mnie taką czujność. Jak z tym człowiekiem operować, żeby nie zabłądzić – dodała. 

"To film do przebywania"

– To jest film do przebywania. Ja go oglądałam wiele razy przy montażu i za każdym razem miałam ten moment, że zaczynam od początku… i po dziesięciu minutach już nie mam szans, bo oni mnie wciągają. Jak się z nimi przebywa, to się w tym zostaje – opowiedziała Tola Jasionowska. 

Jak zaznacza, ta obecność buduje relację między aktorem a widzem. – Bardzo lubię aktorów odpowiedzialnych. Takich, którzy zadają trudne pytania, którzy są sprawczy. Lubię "oddychać razem z aktorem". To są słowa Jana Englerta, ale bardzo mi bliskie – podkreślała. 

"Nie ilość, tylko jakość spotkania"

Reżyserka nie ukrywa, że "Klarnet" nie jest filmem dla każdego. Co więcej, nie próbuje nim być. – Myślę, że ważniejsza będzie jakość spotkania niż jego skala. Mam takie przeczucie, że ludzie spoza naszego środowiska, ci, którzy nie karmią się codziennie bardzo efektownymi produkcjami, dobrze przyjmą ten film – wskazała w rozmowie. – Tam są proste historie i proste niemoce. Myślę, że one są bliższe doświadczeniu wielu osób – podsumowała. 

*** 

Rozmowa: Marcin Mindykowski

Data emisji: 5.05.2026

Godz. emisji: 7.43

Rozmowa została wyemitowana w audycji "Poranek Dwójki".

zch

Czytaj także

"Nasza rewolucja". Arkadiusz Jakubik: zrobiliśmy film o miłości

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2026 09:42
- To chyba najtrudniejsza rola w moim życiu. Parę takich zagrałem, ale przed żadnym planem filmowym nie byłem tak zestresowany. Nie chodzi nawet o ciężar roli i emocje graniczne, które trzeba było w sobie gdzieś znaleźć. Tu chodziło o to, że do tej pory nie grałem bohatera, który ma protoplastę - mówił Arkadiusz Jakubik, odtwórca Jacka Kuronia w filmie "Nasza rewolucja. Historia miłości Grażyny i Jacka Kuroniów" w reżyserii Piotra Domalewskiego.
rozwiń zwiń