Między klasyką a Open'erem. Bartek Chaciński o letnim rynku festiwalowym w Polsce

Ostatnia aktualizacja: 14.08.2026 12:01
Morze, fale, festiwale. Wakacje trwają w najlepsze, a mieszkańcy i goście w mniejszych i większych miejscowościach mogą przebierać w ofercie wydarzeń kulturalnych. Jak zjawisko festiwalizacji wpływa na polskie życie muzyczne i postawy jego uczestników? Opowiedział nam o tym Bartek Chaciński.
Scena festiwalu Break in Classic w Otwocku Wielkim
Scena festiwalu "Break in Classic" w Otwocku WielkimFoto: Grzesiek Mart/materiały prasowe

Gość "Poranka Dwójki" obserwuje polską scenę muzyczną od lat jako pasjonat, publicysta, szef działu kulturalnego i zastępca redaktora naczelnego "Polityki", a obecnie także dziennikarz Polskiego Radia. Nie ma wątpliwości, że żyjemy w czasie ogromnych przemian.

Posłuchaj audycji "Poranek Dwójki" >>>

Rynek festiwalowy a współczesny świat

W samym środku letniego sezonu festiwalowo-koncertowego każdy ze słuchaczy i słuchaczek Dwójki bez problemu wymieniłby zapewne nazwy kilku albo kilkunastu takich imprez. – Rynek rośnie cały czas, z małą przerwą na pandemię, bo wtedy festiwale miały olbrzymie problemy. Potworny okres, przez który ten świat festiwalowy przeszedł jednak w miarę suchą nogą. Teraz mamy ciągły rozrost z sezonu na sezon i taką sytuację, kiedy słuchacz ma już do dyspozycji pełną ofertę albo prawie pełną ofertę. Prawie wszystko to, co dzieje się w muzyce na Zachodzie, może obejrzeć też w Polsce, z małymi wyjątkami – mówił gość "Poranka Dwójki".

Równocześnie zmienia się model uczestniczenia w wydarzeniu muzycznym. Obok samego doświadczenia muzyki ważne staje się przekazanie komunikatu światu zewnętrznemu. Zdjęcia i nagrania opublikowane w social mediach budują prestiż, a jednocześnie stają na narzędziem promocji. – To jest taki czynnik, który działa bardzo destrukcyjnie na mniej znanych, na te mniejsze imprezy, bo one się w tym gąszczu ofert nie przebiją – zauważył Bartek Chaciński.

Swoje robi też powszechna konsumpcja muzyki na platformach streamingowych, których algorytmy zamykają użytkowników w skrojonych na miarę "bańkach". Festiwale odgrywają w tym wypadku rolę pozytywną, bo pozwalają otworzyć się na twórczość nieznanych wcześniej artystów.

Problemy dla małych

– Polska jest nierozwinięta wystarczająco, jeśli chodzi o zasób sal koncertowych, stricte dużych, w których wielce artyści mogliby występować i byłoby ich słychać. Mamy natomiast nadurodzaj olbrzymich stadionów, które – od razu powiedzmy – są niemożliwe do sensownego nagłośnienia. Z tego się robi wielkie widowiska za wysokie ceny biletów. To powoduje, że w ciągu roku tych pieniędzy jest trochę mniej w budżetach na mniejsze koncerty - mówił Chaciński.

Konsekwencje odczuwają m.in. kluby muzyczne, których funkcjonowanie jest niezbędne dla zdrowego rozwoju sceny muzycznej. Zanim obiecujący artyści staną się na tyle popularni, by wyprzedać stadion, muszą przejść przez etap występów w mniejszej skali. Taką możliwość oferują im właśnie kluby.

Gość "Poranka Dwójki" wskazał też na negatywne konsekwencje zjawiska festiwalizacji w mniejszych miejscowościach. Należy do nich instrumentalne zbijanie politycznego kapitału na kulturze przez niektórych przedstawicieli lokalnych władz oraz niesprawiedliwy podział środków finansowych.

- Dużo prościej niż zainwestować w jakiś gminny ośrodek kultury, w salę koncertową, w infrastrukturę jest wydać pieniądze dwa czy trzy razy na imprezy latem, w jakąś imprezę wiosenną, imprezę na rocznicę miasta czy gminy – punktował Chaciński. – Darmowe imprezy odbierają chleb tym biletowanym i budują też w ludziach takie przeświadczenie, że kultura to jest coś, co się dostaje za darmo – dodał.

Jego zdaniem sprawdzonych sposobów na rozwiązanie problemów można szukać za granicą. Choćby we Francji, w której lokalne ośrodki kultury mają zagwarantowaną dużą niezależność, albo w Wielkiej Brytanii, w której i "duzi", i "mali" artyści oddają procent zysku z koncertów do wspólnego funduszu.

Bez krawata – szansa dla muzyki klasycznej

Co festiwalizacja kultury oznacza dla świata muzyki poważnej? Przykład festiwalu "Break in Classic", który już drugi rok z rzędu przyciągnął do Otwocka Wielkiego wielu wielbicieli klasyki, pokazuje, że może przynieść też sporo dobrego. – Ta impreza pokazała autorom, kuratorom innych festiwali z muzyką poważną, że można wyjść ze swojej bańki, ze swojej niszy i zacząć myśleć trochę szerzej. Pokazała nie tylko, że jest publiczność, ale też coś innego: że są sponsorzy poza sferą dofinansowań publicznych – dzielił się refleksjami gość Dwójki. – Muzyka klasyczna zyskuje, bo traci obraz tej niedostępnej, elitarnej, zawsze pod krawatem, czy właściwie z muszką - podsumował.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Roch Siciński

Gość: Bartek Chaciński (dziennikarz muzyczny, publicysta)

Data emisji: 14.08.2026

Godzina emisji: 8.30

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Dzieła klasyki na piknikowym kocyku. Zapraszają Jakub Józef Orliński i Aleksander Dębicz

Ostatnia aktualizacja: 06.06.2025 09:48
- Jesteśmy świeżo upieczonymi dyrektorami i bardzo nas to cieszy. Fajne jest też to, że dzielimy tę funkcję, a nie jesteśmy każdy sobie. To dla nas bardzo poważna sprawa - mówili w Dwójce Jakub Józef Orliński i Aleksander Dębicz przed premierową odsłoną festiwalu Break in Classic.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Hommage à Kieślowski: między Polską, Francją i metafizyką

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2026 10:09
- Krzysztof Kieślowski przez całe swoje życie i całą swoją twórczość był człowiekiem środka. Dawał pole do tego, żeby oceny dokonywali widzowie, odbiorcy jego dzieł. On podaje piłkę i teraz, w zależności od tego, jak będziemy chcieli ją odbijać – czy w ogóle będziemy chcieli – jesteśmy do tego zaproszeni - mówiła w Dwójce dyrektorka festiwalu Hommage à Kieślowski Diana Dąbrowska.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Soyka / Stańko". Muzyczny dokument niezwykłego spotkania sprzed czterech dekad

Ostatnia aktualizacja: 14.08.2026 07:29
- Właśnie straciliśmy tatę i nagle pojawiło się coś, czego nie znaliśmy. A kiedy słuchałem tej płyty, miałem bardzo przyjemne uczucie przebywania z tatą w sytuacji, w której on pływał jak ryba w wodzie. Jestem wdzięczny im obu – Tomaszowi i tacie – że zostawili taki bonusik po skończeniu gry - mówił w Dwójce Antoni Soyka, producent muzyczny i kompozytor, syn Stanisława Soyki. Nagrania, które po blisko czterdziestu latach odnalazły się w archiwach Polskiego Radia, ukazują się na albumie "Soyka / Stańko".
rozwiń zwiń