Sang to jedno z setek tysięcy dzieci pozostawionych przez amerykańskich żołnierzy po wojnie w Wietnamie. Stygmatyzowany i opuszczony, przez całe życie tęskni za ojcem, którego nigdy nie miał. Niespodziewanie odnajduje go – jest ciężko chory i mieszka w Stanach Zjednoczonych.
"Dzieci z pyłu". Historia Amerasians po wojnie w Wietnamie
- W Wietnamie kontekst kultury sprawia, że temat ojcostwa wychodzi na pierwszy plan. Ojciec jest tam figurą, która o wszystkim decyduje. Jego decyzji nie można kwestionować. Ojciec jest tożsamością dla każdego członka rodziny. Dlatego Sang, który nie miał tego ojca, jest głosem swojego pokolenia – dla Amerasians, czyli setek tysięcy ludzi, którzy mówią "nie wiem, kim jestem – jestem pyłem, który unosi się po wojnie" - wyjaśniła Weronika Mliczewska.
Spotkanie z ojcem jest dla Sanga spełnieniem marzenia, które nosił w sobie przez całe życie. Jednak droga do niego wymaga ogromnego poświęcenia. Aby zobaczyć ojca, musi na stałe wyjechać do USA i zostawić w Wietnamie najbliższych – dorosłą córkę, wnuka i ukochaną żonę. Gdy wreszcie dociera do Ameryki, szybko okazuje się, że pragnienie przynależności zderza się z trudną rzeczywistością. Nowe otoczenie i kultura są dla niego obce, a relacje z amerykańską częścią rodziny komplikują różnice doświadczeń i wrażliwości.
- To jest właśnie magia kina dokumentalnego: pewnych sytuacji nie da się powtórzyć. W tym filmie udało się je uchwycić dzięki Mikaelowi Lypińskiemu, który z ogromną wrażliwością i czułością podchodzi do bohaterów. Potrafi za kamerą niemal zniknąć, a jednocześnie wyrażać siebie poprzez obraz. Dzięki temu film jest tak intymny, bliski i pełen czułości. Bohaterowie nam ufają, otwierają się i pokazują momenty graniczne – takie, które przekraczają ich wcześniejsze wyobrażenia o własnym życiu. Na naszych oczach wszystko się zmienia - podkreśliła w "Poranku Dwójki" reżyserka.
Czytaj też:
Amerasians – tabu po wojnie w Wietnamie
Na historię Amerasians Weronika Mliczewska natrafiła podczas jednego ze swoich pobytów w Wietnamie. To właśnie tamtejszy producent zwrócił jej uwagę na los dzieci urodzonych ze związków Wietnamek i amerykańskich żołnierzy. W kraju jest to temat rzadko poruszany – wciąż obciążony wstydem i pamięcią o wojnie. - Nie możemy tego filmu pokazać w Wietnamie, sprawdzaliśmy to z takim oddziałem cenzury. W grę wchodzą tylko tajne pokazy - wyjaśniła reżyserka.
- W Wietnamie mówi się, że dzieci Amerasians jest około 100 tysięcy, ale te statystyki są bardzo mylące, bo przez całe życie wielu z nich musiało się ukrywać - dodała nasza rozmówczyni. - Na początku dyskryminacja była ogromna. Te "dzieci z pyłu" często dorastały na ulicy – głodne, opuszczone, tworzyły gangi. Wiele matek je porzucało ze wstydu. Same też bywały aresztowane i trafiały na kilka lat do obozów poprawczych, a w rzeczywistości do obozów pracy - tłumaczyła.
Ludzka historia w cieniu wojny
Historia Sanga pokazuje, że wojna nie kończy się w momencie podpisania pokoju. Jej skutki mogą trwać przez dziesięciolecia i przenosić się na kolejne pokolenia. "Dziecko z pyłu" to także opowieść o tym, jak trauma wpływa na życie bohaterów – w pewnym sensie dotykając nawet wnuka głównego bohatera.
- Myślę, że opowiadamy tę historię w czuły sposób, bliski człowieka. Owszem, film jest geopolityczny, opowiada o polityce światowej. Ale jednocześnie pokazuje miłość – miłość Sanga do swojego wnuka. Pokazuje człowieka, który jest naznaczony traumą z dzieciństwa, a jednocześnie potrafi zdobyć się na ogromną czułość. Sposób, w jaki on się opiekuje swoim wnukiem, rozdziera serca widzów, którzy mówią, że to jest niesamowicie wzruszające. To coś niebywałego, że nasz bohater potrafi unieść się ponad własną krzywdę i zaprowadzić nas w miejsce, którego jeszcze nie było - opowiadała Weronika Mliczewska.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Gość: Weronika Mliczewska (reżyserka)
Data emisji: 16.04.2026
Godz. emisji: 8.30
am/pg