Malomfesztival to dosłownie „festiwal młyna”. I dzieje się wokół młyna – w niewielkiej miejscowości Orom, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Węgrami.
>>> Posłuchaj audycji "Źródła"
„Potrzebujemy czegoś, co przeniesie nas od ja do my” – to motto społeczności Malomfesztival. Tworzą ją młodzież, artyści, jak i mieszkańcy Orom. Wszyscy oni postanowili zbudować zrównoważoną, zorientowaną na przyszłość, multidyscyplinarną platformę, promującą alternatywne formy ekspresji, podtrzymującą tradycje i ekologiczne podejście
Północna Wojwodina w większości zamieszkała jest przez Węgrów, toteż festiwalowy klimat łączy atmosferę obu nacji.
Oprócz muzyki, która zagościła na scenach festiwalu, w audycji usłyszeliśmy także rozmowę z polskojęzycznym Węgrem i Rusinem mieszkającym w Serbii w Wojwodinie - Attilą Kovácsem, a także z tłumaczem literatury węgierskiej, czeskiej i serbskiej - Krzyszofem Wołosiukiem.
Goście opowiadali o historii, językach, otwartości na siebie nawzajem mieszkańców Wojwodiny i wielokulturowości tego regionu. Na ten region spojrzeliśmy również oczami literatów dawnych, pochodzących z Wojwodiny, których dzieła tłumaczył nasz gość (Géza Csáth, Dezső Kosztolányi), a także pisarzy współczesnych (chociażby Anna Terék, Ottó Tolnai czy Đorđe Lebović).
- W tej części Wojwodiny do dziś większość obywateli to Węgrzy. Ponadto Serbowie, Bośniacy, ludzie z innych regionów. Minęło już ponad sto lat, odkąd region zmienił państwo. Co do festiwalu, organizatory bardzo dbają o tę multikulturowość – zapraszają zespoły zarówno z Węgier, jak i Serbii, ale nie tylko – wskazuje Attila Kovacs.
W regionie nie brakuje też Rusinów (Łemków), Rumunów – to tzw. konstytucyjne mniejszości, regionalny parlament urzęduje we wszystkich tych językach, jak tłumaczył Attila Kovacs.
Drugi rozmówca Patycji Zisch Krzyszof Wołosiuk na Malomfesztival jest po raz pierwszy, ale w Wojwodinie bywa niejednokrotnie. Zachwyca go ogrom opowieści snutych w kilku językach oraz dbałość mieszkańców o to, by zachować swoją wielobarwność w regionie.
Tłumacząc prozę pisarzy węgierskich z regionu Wojwodiny, Wołosiuk miał okazję poznać tę krainę z ich perspektywy.
- Dezső Kosztolányi zwraca uwagę na prowincjonalny charakter tutejszych miasteczek. To obraz miejsc spokojnych, zwróconych ku sobie, specyficznych relacji międzyludzkich – wskazuje nasz rozmówca, podkreślając jedocześnie, że na Malomfesztival nie uświadczymy hermetyczności. – Z uwagi na bardzo zróżnicowane, w tym etnicznie, środowisko na pewno są otwarci, ale są też bardzo przywiązani do swojego świata. Chcą, by zachował swoją tożsamość.
O wielokulturowości Wojwodiny niezaprzeczalnie świadczy też wielość języków, jakie można usłyszeć wśród tutejszych mieszkańców. Attila Kovacs wraca do czasów dzieciństwa:
- W Wojwodinie jest mnóstwo osób, które mówią w dwóch, trzech, czterech językach. Komuś, kto wychowywał się z jednym głównym językiem, trudno zrozumieć, że w określonej sytuacji można przełączać się między dwoma czterema-językami. W tym sensie jestem bardzo typowym człowiekiem z Wojwodiny: dziadek mówił po łemkowsku, babcia po słowacku, drugi dziadek – po węgiersku, z sąsiadami rozmawiałem po serbsko-chorwackim. Obserwowałem, jak dwie babcie mówią do dziecka w swoich językach. I w rozmowie z nimi, nawet w połowie zdania dziecko automatycznie przełączało się na język danej babci. To taka specyfika, do której się przyzwyczailiśmy. W ogóle tego nie zauważamy.
***
Tytuł audycji: Źródła
Poprowadzi: Patrycja Zisch
Data emisji: 14.08.2026
Godzina emisji: 12.00