>>> Posłuchaj audycji "Źródła"
Artysta na lirze korbowej gra od 2010 roku - fascynuje go poleska i wołyńska tradycja lirnicza. Niedawno gościł na 12. Festiwalu Muzyki Ukraińskiej w Warszawie, gdzie przypomniał dawne dumy i pieśni z towarzyszeniem liry korbowej.
12. Festiwal Muzyki Ukraińskiej w Warszawie
Na tegoroczne Dni Muzyki Ukraińskiej w Warszawie złożyły się cztery wydarzenia, które ukazały muzykę ukraińską w różnych jej przejawach – od recitalu fortepianowego, przez muzykę chóralną XVII i XVIII wieku i świat ukraińskich dum do muzyki symfonicznej. Obok Andrija Liaszuka publiczność mogła usłyszeć znakomitą Orkiestrę Symfoniczną Narodowej Filharmonii Ukrainy z Kijowa pod dyrekcją jej głównego dyrygenta Theodora Kuchara czy recital fortepianowy pianisty Danyly Saienko.
Andrij Liaszuk w rozmowie z Marianą Kril
Muzyka ukraińska w czasie pełnoskalowej wojny
Dyrektor Festiwalu Muzyki Ukraińskiej Roman Rewakowicz przypomniał o okolicznościach, w których odbywało się wydarzenie „To już piąty rok ukraińskiej obrony przed rosyjską agresją. Trzeba tu mocno podkreślić – to nie jest wojna o terytoria. To wojna na zniszczenie ukraińskiej niezależności i podmiotowości”.
Od początku agresji rosyjskiej w 2022, Ukraińcy zwracali się do korzeni. Ich rodzime tradycje stały się legitymizacją narodu, źródłem siły i radości. „Popularność tańca w czasie wojny bierze się z tęsknoty za pozytywnymi uczuciami. W czasie pokoju ludzie mogą obejrzeć i horror, i komedię. Teraz nie jest im wszystko jedno, ciągnie ich do tego, co wesołe” – zauważa Illia Fetysov z Bozhychi w rozmowie z Justyną Piernik wokół inicjatywy Tańce z podziemia.
Jak wspomina artysta, obecność lirników czy kobzarów na współczesnych festiwalach muzycznych jest powszechna, często organizuje się dla nich osobne, kameralne sceny.
- Kobzarstwo i lirnictwo to tradycja. Dobrze jest, gdy rozbrzmiewa ona na ulicy, wśród ludzi. Gdy jest na dużej scenie, być może nie jest to odbierane tak naturalnie. Mała scena, do której człowiek może podejść, pomyśleć, jest to o wiele bardziej naturalne.
Ale Andrija Liaszuka można spotkać nie tylko na festiwalach. Ostatnio zapraszany jest na zgoła odmienne wydarzenia, np. otwarcie zawodów w sztukach walki, tworzenie muzyki filmowej...
- To film o wojnie, pod tytułem "Z kozackiego rodu". Dźwięk liry bardzo naturalnie wkomponowuje się w atmosferę tego obrazu.
Występów nie brakuje na poligonach, w ośrodkach wojskowych i szkoleniowych. Lirnicy są zapraszani do żołnierzy, by ci mogli poznać rodzimą tradycję.
Lirnicy na styku granic
„Pieśni wędrownych lirników i kobzarzy to zjawisko zwykle lokowane jest bliżej ludowych tradycji muzycznych, choć jest to pewne uproszczenie. Wprawdzie nie wywodzili się oni z arystokratycznych rodów jak średniowieczni trubadurzy czy truwerzy, ale zarówno wykonawcami jak i autorami pieśni byli ludzie różnego stanu i różnych umiejętności, także wykształceni muzycznie czy literacko” pisze Remek-Mazur Hanaj w swoim eseju wokół Polsko-ukraińskiego spotkania lirników i kobziarzy.
Andrij Liaszuk śpiewak, lirnik. Pochodzi z Kowla na Wołyniu, ukończył Państwowy Instytut Kultury w Równem. Brał udział w badaniach etnograficznych na zachodnim Polesiu i Wołyniu. Od wielu lat interesuje się grą i wyrobem ludowych instrumentów. Zajmuje się działalnością edukacyjną wśród dzieci i młodzieży. Jest członkiem działającego w Równem zespołu Silska Muzyka.
Bronisław Dudka ze Zdziłowic
Z Justyną Piernik sięgamy także do archiwum Polskiego Radia po nagrania Mariana Domańskiego. Tym razem słuchamy nagrań z lat 70. XX w. trębacza, skrzypka i harmonisty - Bronisława Dudki - który był filarem kapeli i Orkiestry Dętej ze Zdziłowic.
Dudka urodził się w 1918 roku (zm. 2007). Należał do słynnego muzycznego rodu, a gry uczył się od swojego ojca.
- Bardzo lubiałem muzykę. Z początku na skrzypcach. Ale niestety, nie miałem skrzypiec ani smyczka. Trzeba było skrzypce zrobić z deski, struny z nici i nasmarować woskiem. A smyczek, to nie miałem włosia, tylko chodziłem tam, gdzie ludzie jeździli na koniu, nazbierałem tego włosia, osadziłem na kijku, nasmarowałem woskiem i miałem smyczek.
Bronisław Dudek wspominał orkiestrę dętą, w której grał jego ojciec. Składała się z 7-8 osób grających ze słuchu: "grali oberki, podróżniaki. Dobrze im to wychodziło! A na skrzypcach to grali pojedynczy, czasem z towarzyszeniem takiego bębenka sitkowego" - wspominał muzyk. W wywiadzie także o tym, jak Dudka zaczął grać na trąbce.
Ambasada Muzyki Tradycyjnej z nagrodą Ministry Kultury i Dziedzictwa Narodowego
12 września Ambasada Muzyki Tradycyjnej otrzymała z rąk ministry Marty Cienkowskiej Doroczną Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kategorii Kultura Ludowa. Nagrodę przyznano za tworzenie warunków do przekazywania umiejętności między pokoleniami oraz praktykowanie tradycji we współczesnym mieście. Na Jazdowie Ambasada działa od 2015 roku, w ramach Stowarzyszenia Dom Tańca.
Dobrze wiemy, ile troski, uporu, a czasem zwyczajnej walki potrzeba, żeby takie oddolne miejsca trwały. Ostatnie miesiące — a właściwie już lata — przypominały nam o tym szczególnie mocno. Takie miejsca potrafią być niezwykle żywe i jednocześnie bardzo kruche. Ich wielką siłą jest determinacja i wytrwałość ludzi. Ale nie możemy oczekiwać, że ta determinacja i wytrwałość będą jedynym zabezpieczeniem i napędem trzeciego sektora.
Dlatego ta nagroda naprawdę dużo dla nas znaczy. Jest radością, wzruszeniem, ale też bardzo potrzebnym sygnałem, że to, co robimy i w jaki sposób to robimy, ma głębszy sens i jest widziane - piszą opiekunowie Ambasady.
***
Tytuł audycji: Źródła
Prowadzi: Justyna Piernik
Materiał przygotowała: Mariana Kril
Data emisji: 14.09.2026
Godzina emisji: 12.00