Posłuchaj rozmowy w audycji "Letni Festiwal Muzyczny" >>>
Alexander Kobrin należy do grona pianistów, których międzynarodowa kariera zaczęła się bardzo wcześnie. Urodzony w Moskwie artysta już jako nastolatek zdobywał najważniejsze konkursowe laury, a w 2000 roku, mając zaledwie 20 lat, otrzymał III nagrodę na Konkursie Chopinowskim w Warszawie. Pięć lat później sięgnął po złoty medal Konkursu Van Cliburna, jednego z najbardziej prestiżowych konkursów pianistycznych na świecie.
- Cóż, chyba nigdy nie miałem w sobie ducha rywalizacji. Miałem w życiu wielkie szczęście, bo nigdy nie kierowała mną chęć współzawodnictwa. Właśnie dlatego oficjalnie wycofałem się po konkursie Cliburna – uznałem, że to koniec, że już w tym nie uczestniczę. Zawsze traktowałem konkursy jako pewnego rodzaju narzędzie. Jedynym, które nie było dla mnie tylko narzędziem, był Konkurs Chopinowski; pojechałem na niego, bo grałem mnóstwo utworów Chopina. Naprawdę chciałem zanurzyć się w tym środowisku, w tej chopinowskiej atmosferze - podkreślił pianista.
Alexander Kobrin na 81. Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju
Dziś łączy działalność koncertową z pedagogiczną – występuje na estradach Europy, Azji i Ameryki oraz kształci kolejne pokolenia pianistów. W tym roku Alexander Kobrin powrócił do Polski, by wystąpić podczas 81. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju. Podczas recitalu Kobrin zaprosił publiczność w świat niemieckiego romantyzmu. Z jednej strony były późne miniatury Johannesa Brahmsa. Z drugiej – "Kreisleriana" Roberta Schumanna, muzyka o zupełnie innym temperamencie.
- Kiedy czytałem "Kota Mruczysława" Hoffmanna, byłem absolutnie oszołomiony. Sięgnąłem po przekład angielski, który był znakomity – naprawdę oddawał ten gorączkowy styl Hoffmanna. Pomyślałem wtedy: "To przecież czysta muzyka Schumanna!". Wszystko porusza się w tym samym tempie, w tym samym duchu – to ciągły ruch, kalejdoskopowe tempo frazowania i myśli - wyjaśnił artysta.
– "Kreisleriana" to kolejna niesamowita podróż, pełna pasji. Dokładnie jak w książce: są tu postacie, osobowość Schumanna, cała koncepcja Tańców Związku Dawida, chwile ciszy i momenty, kiedy nagle się zatrzymujesz, rozglądasz i ruszasz w inną stronę. To piękny świat. Chyba właśnie dlatego tak bardzo to uwielbiam - opowiadał.
Czytaj też:
Muzyka jako lekcja człowieczeństwa
Kobrin, który od lat łączy działalność koncertową z pedagogiczną, zwraca uwagę na problem, który dostrzega w kształceniu młodych pianistów. Jego zdaniem studenci zbyt często boją się nie tylko podążać za własną pasją, lecz także być sobą. Tymczasem właśnie indywidualności i osobistej prawdy szuka w muzyce jako słuchacz – nie kolejnego wykonawcy realizującego cudze pomysły, ale artysty, który ma odwagę wnieść do niej coś własnego.
- Myślę, że jeśli wciąż będziemy starali się być takimi muzykami, jakimi chciał być Chopin – w duchu postrzegania muzyki jako czegoś niezwykle cennego, co łączy się z naszymi duszami i umysłami – możemy oderwać się od codzienności, która w dzisiejszych czasach bywa wręcz szalona. Uważam, że świat byłby lepszym miejscem, gdybyśmy nie skupiali się wyłącznie na nauce gry na instrumencie, lecz zgłębiali coś znacznie ważniejszego: istotę człowieczeństwa. Gdybyśmy uczyli się, jak być lepszymi, bardziej życzliwymi ludźmi. Myślę, że właśnie tego nam brakuje.
***
Przygotowanie: Róża Światczyńska
Gość: Alexander Kobrin (pianista, pedagog)
Data emisji: 10.08.2026
Godzina emisji: 20.50
Materiał wyemitowano w audycji "Letni Festiwal Muzyczny".
am