Konrad Skolarski: Chopin nie pozwala pianiście się schować

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2026 13:00
- Mój Chopin jest obecnie troszkę skaleczony upływem czasu, refleksją nad życiem, doświadczeniami. Myślę, że dojrzał. Przestałem próbować schwytać tego rajskiego ptaka i zacząłem szukać i bardziej pokornie słuchać tego, co dzieje się w trakcie wykonania – mówił w Dwójce Konrad Skolarski.

Pianista, pedagog i juror międzynarodowych konkursów. Konrad Skolarski to artysta o wyrazistej osobowości i bogatym doświadczeniu estradowym. O swojej drodze, pracy z młodymi muzykami i interpretacji repertuaru romantycznego opowiadał w audycji "Café Muza".

Czytaj także:

Nie przeszkadzać muzyce. Nowym album Konrada Skolarskiego

Fryderyk Chopin był jednym z bohaterów pierwszego albumu Konrada Skolarskiego. Pianista zaznaczył jednak, że obecnie nie ceni tych realizacji. - Z tamtej płyty mogę się podpisać właściwie tylko pod Prokofiewem i Rachmaninowem. Mój Chopin był wtedy przepełniony daremnymi próbami wyrażania siebie, ego młodego pianisty, który chciał zaistnieć. Pod pewnym względem muzyka Chopina jest bezlitosna. Nie ma się za co schować w jego dziełach. U Liszta możemy się schować za efektownością, u Chopina - nie. Obecnie staram się tworzyć poetyckie interpretacje. Pozwolić temu trwać. Nie przeszkadzać muzyce - zaznaczył artysta w rozmowie z Klaudią Baranowską.

Między Bachem a "Bananowym songiem". Muzyczne dzieciństwo Konrada Skolarskiego

Rodzice Konrada Skolarskiego byli dziennikarzami muzycznymi. Jego ojciec założył z Markiem Ałaszewskim i Andrzejem Poniatowskim legendarny zespół Klan, który stworzył pierwszą polską rock-operę na przełomie lat 60. i 70.

- Później tata współtworzył zespół Vox. Wszystkie te teksty – "Szczęśliwej drogi już czas", "Bananowy song", "Masz w oczach dwa nieba" – powstały właśnie wtedy. Tata współpracował z Ryszardem Rynkowskim. Dojrzewałem w specyficznym, polistylistycznym domu. Z jednej strony była muzyka rozrywkowa, z drugiej - mama pracowała w Polskim Radiu, najpierw na Woronicza, później kierowała redakcją muzyczną Jedynki. To ona stworzyła plebiscyt "Muzyczna Jedynka" - powiedział Konrad Skolarski.



- Od najmłodszych lat pamiętam rodziców przygotowujących audycje. Dla mnie to były pierwsze kontakty z muzyką: Bach, muzyka cerkiewna, Ennio Morricone, soul, George Duke, Duke Ellington, Erroll Garner. Byłem po prostu przebodźcowany. Widziałem ojca pracującego nad tekstami: jak operuje słowem w czasie, jak łączy je z muzyką. Mimo że byłem dzieckiem, obserwowałem to bardzo uważnie i myślę, że to mnie ukształtowało - wyznał artysta.


Od Urszuli Kozioł do Neuhausa

Ciotką pianisty była wybitna poetka Urszula Kozioł, która czytała swoje wiersze podczas spotkań rodzinnych. Jej mąż, Feliks Przybylak – germanista, tłumacz Musila, Celana i Kanta - również interpretował poezję w niezwykły dla młodego artysty sposób.

- Od dziecka chłonąłem korelację dźwięku i czasu. A do tego dochodziła jeszcze praca aktora z tekstem. Bywałem z rodzicami w studiach nagraniowych, gdzie powstawał Teatr Telewizji. Siedziałem za konsoletą i patrzyłem, jak aktorzy – Zapasiewicz, Pokora i wielu innych - nagrywają swoje kwestie, powtarzają je, dostają uwagi reżysera - mówił pianista w Dwójce.



Widziałem, jak intonacją można oddać sens tekstu, nawet jego rytm czy średniówkę w wierszu. To mnie fascynowało. Dziś uczę tego swoich studentów - że praca nad intonacją jest absolutnie kluczowa. Staram się uczyć ich, żeby byli uważnymi obserwatorami życia - i muzyki w życiu. Żeby potrafili tłumaczyć stany ducha - zaznaczył.


"Jesteśmy inżynierami dusz". Konrad Skolarski o pracy ze studentami

Konrad Skolarski zaznaczył, że pedagogika jest sensem jego życia, zaraz obok grania. - Chciałbym moim studentom przekazać pewien sposób myślenia. Oni są dla mnie bardzo ważni - ja się od nich również uczę. Kiedy ktoś przychodzi z utworem, który znam na wylot, ale pokazuje go z innej perspektywy, sam zaczynam się nad nim zastanawiać. To jest wspólna podróż. Neuhaus pisał, że jesteśmy "inżynierami dusz" - i coś w tym jest. Bo nie uczymy tylko warsztatu, ale także tego, jak rozumieć świat - powiedział artysta w rozmowie z Klaudią Baranowską.



- Trzeba mieć o czym grać. Jeżeli ktoś tylko ćwiczy, nigdy nie będzie artystą. Jeżeli ktoś operuje wyłącznie kategoriami głośniej–ciszej, szybciej–wolniej, to się nie rozwinie. To musi być praca całościowa. Oczywiście z każdym studentem przebiega ona inaczej, bo każdy jest inny, ma inną historię, inną wrażliwość. Ale pewne problemy są wspólne - zaznaczył.


***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Klaudia Baranowska

Gość: Konrad Skolarski (pianista)

Data emisji: 12.04.2026

Godz. emisji: 10.00

Czytaj także

Marcin Zdunik o współpracy z muzykami: każde spotkanie otwiera nowe horyzonty

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2025 12:13
Marcin Zdunik to znakomity wiolonczelista. Z pasją oddaje się muzyce dawnej, jak i współczesnym kompozycjom. W Dwójce mówił o współpracy z innymi muzykami oraz opowiedział o cyklu "Z klasyką przez Polskę". 
rozwiń zwiń