Posłuchaj rozmowy w świątecznej audycji Dwójki >>>
Opera na bezludną wyspę
Lise de la Salle to koncertująca pianistka, która dużej części może kojarzyć się z muzyką Ferenca Liszta. Swój pierwszy album z jego utworami wydała w 2003 roku, kiedy miała zaledwie 15 lat. Często wykonuje również muzykę Schumana, Beethovena, ale równie często sięga po muzykę XX wieku. Jednak zapytana, jakie nagranie zabrałaby ze sobą na bezludną wyspę, odpowiedziała bez wahania, że "Don Giovanniego" Wolfganga Amadeusza Mozarta.
- Opera jest najbardziej niesamowitą formą sztuki. Łączy w sobie dosłownie wszystko: muzykę, narrację dramaturgiczną, historię, aktorstwo, piękno kostiumów i dekoracji. Za każdym razem, gdy doświadczam opery, mam poczucie, że to doświadczenie nieporównywalne z niczym innym. Po prostu mam wtedy wszystko w jednym. Naprawdę bardzo to lubię.
Czytaj także:
Mozart - kompozytor numer 1
Mozart jest dla pianistki kompozytorem numer jeden. - Każdym swoim utworem ten kompozytor daje nam prezent. Jeśli chodzi o "Don Giovanniego" to ogromne znaczenie ma dla mnie treść tej opery. Zastanawiam się nad trzema kobietami w tej historii: Donną Anną, Donną Elvirą i Cerlina - zaznaczyła pianistka w rozmowie z Karolem Furtakiem.
- Najbliżej mi do do Donny Elviry. Porusza mnie jej naiwność i niewinność na początku opery. Chce wierzyć w swojego ukochanego, całkowicie się mu oddać. Kiedy poznaje prawdę, budzi się w niej prawdziwa tygrysica. Chce dopaść Giovanniego i w pełni pokazać swój gniew. To postać mająca różne oblicza, a jej energia i ogień bardzo mi się podobają - dodała.
Inspiracja głosem i orkiestrą
Jak przyznała Lise de la Salle, marzeniem jej mamy było, aby jej córka została śpiewaczką operową. - Zachęcała mnie do muzyki, ale nigdy nie naciskała. To błogosławieństwo mieć taką matkę, wspierającą, ale wymagającą. Sama śpiewała nieprofesjonalnie. Nigdy nie rozważałam zajęcia się śpiewem. Mam okropny głos, nie potrafię śpiewać. Jednak bardzo lubię śpiew, to moja pierwsza pasja, zaraz obok symfoniki. Teraz praktycznie nie słucham muzyki fortepianowej, inspiracje czerpię z głosu i brzmienia orkiestry - zaznaczyła artystka na antenie Dwójki.
Ulubionym cyklem pieśni pianistki jest "Winterreise Schuberta". - Schubert potrafi dotknąć serca w dwie sekundy. Jego muzyka jest bezpośrednia, intymna, lekka, wesoła, a jednocześnie pełna smutku i piękna. Zawsze elegancka, nigdy toporna. Pieśni francuskie to sens mojego życia. Dorastałam w ich otoczeniu. Francuskie pieśni są delikatne, inspirujące, eleganckie i subtelne, podobnie jak muzyka fortepianowa - dodała Lise de la Salle.
***
Przygotowanie: Karol Furtak
Gość: Lise de la Salle (pianistka)
Data emisji: 26.12.2025
Godzina emisji: 16.00
oł