Posłuchaj audycji "Rozmowy na lato" >>>
Reportaż Adama Robińskiego , doświadczonego dziennikarza i włóczykija, wydaje się idealną lekturą na schyłek lata. Pisarz wędrował wcześniej po bocznych ścieżkach ("Hajstry" ), Kampinosie ("Puszcza domowa" ) i Bieszczadach ("Kiczery" ), a tym razem zabiera nas nad Morze Bałtyckie.
– Formą rytuału dla mnie jako dziecka było gapienie się w horyzont i zadawanie naiwnych pytań o to, co jest po drugiej stronie. Moi rodzice pewnie mieli ograniczoną cierpliwość, bo zwykle otrzymywałem jakieś zdawkowe odpowiedzi typu: "tam jest Szwecja i zrób z tym, co uważasz za stosowne". Więc kilkadziesiąt lat później zrobiłem, co uważam za stosowne, czyli pojechałem sprawdzić na własne oczy – opowiadał Robiński.
Bałtyk jako doświadczenie wspólnotowe
W rozmowie z Dwójką pisarz zwrócił uwagę na to, że Bałtyk jako akwen jest przestrzenią, która łączy – Polaków, którzy nad nim wypoczywają, ale także wszystkie nadbałtyckie narody.
– Ja urodziłem się w Warszawie, wychowałem się w Warszawie, przez całe życie jestem związany z tym miastem, więc Bałtyk bardzo długo pozostawał tłem dla mojej rekreacji, dla mojego wypoczynku, tak jak jest nim dla większości Polaków, bo mam wrażenie, że wybrzeże Bałtyku jest jedynym miejscem, o którym można powiedzieć, że stanowi takie wspólnotowe doświadczenie wszystkich Polaków. Rozmawiałem z ludźmi, którzy nie byli w Tatrach, którzy nie byli w Bieszczadach, dokonywali przy tym jakichś takich wstydliwych coming-outów, ale Bałtyk jest chyba miejscem, w którym każdy Polak chociażby raz był – mówił Adam Robiński.
VIDEO
– Natomiast moim punktem wyjścia przy pisaniu tej książki była konstatacja szwedzkiego noblisty Tomasa Tranströmera , że tak naprawdę nie ma jednego Bałtyku. Tych Bałtyków jest wiele. Tranströmer zatytułował w ten sposób jeden z tomów swoich wierszy: "Morza Bałtyckie". Ja wziąłem ten tytuł na swój sztandar i wyruszyłem poza Polskę, bo chciałem zobaczyć morze z perspektywy innych brzegów. Państw nadbałtyckich jest na tym etapie historii dziewięć i każdy ma jakiś swój dostęp do morza, każdy w jakiś sposób zaślubiło się z tym morzem – dodawał gość "Rozmów na lato" .
Historia wielowątkowa
W książce znajdziemy rozdziały poświęcone różnych zagadnieniom – od geologii, przez faunę i florę, krajobraz, folklor, geopolitykę, po prognozy dotyczące przyszłości.
– Chciałem opowiedzieć o morzu, wędrując wokół niego, ale jednocześnie w ten sposób, żeby podróży przez geografię towarzyszyła wędrówka w czasie. Mówimy o bardzo młodym morzu. Mówimy o najmłodszym morzu świata, którego historia sięga od ostatniego zlodowacenia. To jest raptem kilkanaście tysięcy lat. W związku z czym chciałem prześledzić poszczególne etapy ludzkiego wchodzenia w relację z tą przestrzenią. I stąd na przykład rozdziały o folklorze morskim – tłumaczył autor.
Jego przewodnikami po (nad)morskim świecie byli ludzie stamtąd, głęboko, niekiedy od pokoleń, wrośnięci w krajobraz wybrzeża. – Bardzo lubię to pytanie o to, w którym miejscu ma się zapuszczone korzenie. O to, czy ma się zapuszczone korzenie. O to, w jaki sposób ta więź z prozaicznym otoczeniem, z drzewami, czy w tym przypadku z morzem, w jaki sposób ona się kształtowała i jak dziś wygląda. Lubię to pytanie zadawać bardzo różnym ludziom. Inaczej odpowie naukowiec, inaczej będzie mówił poeta, inaczej będzie mówił ornitolog, ale w gruncie rzeczy będą mówili o tym samym, tylko innymi słowami przy użyciu innego języka – opowiadał Robiński.
O patrzeniu za horyzont
Pisarz, zagorzały czytelnik, czerpał inspirację także z literatury: z wierszy Tomasa Tranströmera i Knuda Sørensena , z prozy Tomasza Manna , z "Doliny Issy" Czesława Miłosza . Jego "Faronauci" to książka oparta na naukowych podstawach, ale przesycona także poezją, swoistym mistycyzmem.
– Nieustannie szukamy sensów i nieustannie zastanawiamy się, po co to wszystko i w momencie, kiedy życie rzuca nam kłody pod nogi, szukamy jakichś pozytywnych rzeczy na horyzoncie. I rzeczywiście jest coś w tym, że patrzenie w dal przynosi nam ulgę, ponieważ ten horyzont, który my na co dzień znamy, jest horyzontem tylko widzialnym. Na ogół zasłoniętym przez całą masę architektury albo rzeźbę terenu. I dopiero nad morzem widzimy horyzont właściwy, czyli ten, którego nic nam nie przesłania, i wtedy czujemy się, jakbyśmy dostawali skrzydeł. Czujemy, jakby wszystkie te elementy układanki wchodziły na swoje miejsce – mówił autor.
***
Tytuł audycji: Rozmowy na lato
Prowadzi: Aldona Łaniewska-Wołłk
Gość: Adam Robiński (dziennikarz, autor reportaży)
Data emisji: 25 .08.2026
Godz. emisji: 22.00
oprac. Kamila Snopek/zch