Logo Polskiego Radia
PAP
Agnieszka Kamińska 24.08.2015

Politolodzy: nie będzie presji Zachodu na Łukaszenkę, spodziewana jest odwilż

Zwolnienie na Białorusi sześciu więźniów politycznych wróży odwilż w stosunkach z Zachodem na wzór tej z lat 2008-2010 - sądzą niezależni białoruscy politolodzy. Uważają, że UE nie będzie wywierać presji na Aleksandra Łukaszenkę. Sądzą, że uwolniony Mikoła Statkiewicz nie zdoła skonsolidować opozycji. Oceny te padły w audycji Radia Swaboda, opublikowanej na stronie internetowej radia w niedzielę wieczorem.

"Zwolnienie więźniów politycznych ma trzy główne cele. Po pierwsze, to legitymizacja procesu wyborczego na Białorusi (przed październikowymi wyborami prezydenckimi - PAP), z pozytywną oceną przez Zachód tego procesu. Po drugie - wzmocnienie pozytywnych stosunków między Europą i Białorusią. Po trzecie - nadanie reżimowi białoruskiemu cech pozytywnych na tle regresu, który zachodzi dzisiaj w Rosji. Na tym tle (Aleksander) Łukaszenka wygląda jak polityk proeuropejski" - uważa politolog Paweł Usow.

Arseni Siwicki przypomniał, że w tym roku Zachód omawiał z Łukaszenką kwestie bezpieczeństwa regionalnego, a kwestie więźniów politycznych i demokratyzacji "zeszły na dalszy plan".

Również Aleksander Kłaskouski wskazał, że "na tle kryzysu ukraińskiego Zachód stał się bardziej ugodowy" wobec Mińska.

”UE nie będzie wywierać presji na Łukaszenkę”

Zdaniem Kłaskouskiego, teraz UE, choć zaznaczyła, że domaga się rehabilitacji uwolnionych, nie będzie wywierała presji na Łukaszenkę. "Będą próbowali nie stawiać żądań, a wciągać reżim białoruski do Europy. Reanimowana będzie strategia na wzór tej z lat 2008-2010. Zachód nie ma złudzeń co do efektywności takiej polityki, ale to lepsze niż wariant, kiedy Łukaszenka rzuciłby się w objęcia Moskwy i dał przyczółek do agresji wobec Ukrainy" - tak powiedział politolog.


Zachód "nie będzie zajmował pryncypialnego stanowiska" i domagał się, by Białoruś przestała być krajem autorytarnym; wszystkie próby uczynienia z Łukaszenki cywilizowanego dyktatora skończyły się fiaskiem - przypomniał z kolei Paweł Usow. Jego zdaniem, UE podobnie jak w 2010 roku "zacznie kredytować gospodarkę białoruską".

- Czynnik stabilności regionalnej jest dla UE ważniejszy niż obecność czy brak na Białorusi więźniów politycznych, czy to, jak na Białorusi przebiegną wybory. (...) Łukaszenka wyszedł naprzeciw Zachodowi, na warunkach odwilży, jaka już zaczęła się w stosunkach dwustronnych - podsumował politolog.

Siwicki wyraził ocenę, że teraz UE cofnie część sankcji nałożonych na Mińsk, a Białoruś przed wyborami odwiedzą wysokiej rangi przedstawiciele UE.

O Mikole Statkiewiczu

Zdaniem komentatorów Statkiewicz, jeden z kandydatów opozycji w wyborach prezydenckich w 2010 roku, aresztowany i skazany po tych wyborach, nie oczekiwał uwolnienia z więzienia. Nie zdoła on wpłynąć "na rozkład sił w opozycji" - uważa Siwicki, przypominając, że również w poprzedniej dekadzie ci więźniowie polityczni, którzy zyskali autorytet moralny, nie zdołali skonsolidować sił opozycyjnych wobec Łukaszenki.

Kłaskouski przypomina, że Statkiewicz ma reputację przywódcy ulicznych protestów, a dziś "po Ukrainie, białoruski obywatel jest przestraszony" i zachęcanie do masowych demonstracji, "do ostrej walki z reżimem", jest niewdzięcznym zadaniem.

Statkiewicz jest najbardziej znanym spośród sześciu więźniów, uwolnionych - jak podano oficjalnie - ze względów humanitarnych w sobotę wieczorem. Został zatrzymany podczas protestów w wieczór powyborczy 19 grudnia 2010 roku. W maju 2011 roku skazano go na sześć lat kolonii karnej, uznając za winnego organizowania masowych zamieszek. Był ostatnim kandydatem z ramienia opozycji spośród zatrzymanych i skazanych po wyborach opozycyjnych liderów.

Zob. artykuł na stronie Radia Swaboda: Euroziaz i Bialorus bez palitwiazniau: na rostani troch daroh

PAP/agkm

Informacje o Białorusi: Raport Białoruś, serwis portalu PolskieRadio.pl

bialorus.polskieradio.pl