Logo Polskiego Radia
POSŁUCHAJ
PAP
Aneta Hołówek 30.11.2012

Jagiellonia mistrzem odrabiania strat

Jagiellonia Białystok zremisowała z GKS Bełchatów w meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy 2:2. Do przerwy gospodarze przegrywali dwoma bramkami.
Ugochukwu Ukah (2P) z Jagiellonii i Paweł Buzała (P) z Bełchatowa w akcji przy piłce podczas meczu T-Mobile Ekstraklasy, Jagiellonia Białystok - GKS BełchatówUgochukwu Ukah (2P) z Jagiellonii i Paweł Buzała (P) z Bełchatowa w akcji przy piłce podczas meczu T-Mobile Ekstraklasy, Jagiellonia Białystok - GKS Bełchatów PAP/Artur Reszko
Posłuchaj
  • Pomocnik Jagiellonii rafał Grzyb przyznał, że dla jego zespołu ten wynik to strata dwóch punktów (IAR)
  • Łukasz Madej z Bałchatowa przyznał, że czuje jednak niedosyt (IAR)
Czytaj także

O pierwszej połowie kibice i piłkarze Jagiellonii chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć, bo bełchatowianie oddali dwa strzały i zdobyli dwie bramki, w tym drugą - grając już w "dziesiątkę", po czerwonej kartce dla Tomasza Wróbla.
Zgodnie z przewidywaniami mecz zaczął się od ataków Jagiellonii. W 6. min z wolnego uderzył Dawid Plizga, piłka trafiła w boczną siatkę PGE. Dwie minuty później strzelał Tomasz Kupisz, ale Adam Stachowiak był na miejscu.
W 22. min goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję i objęli prowadzenie. W polu karnym obrońcy Jagiellonii zostawili samego Tomasza Wróbla, a ten pokonał Jakuba Słowika. 10 minut później strzelca bramki nie było już na boisku. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę za kopnięcie bez piłki Alexisa Norambueny. Chilijczyk zobaczył żółty kartonik za prowokowanie napastnika z Bełchatowa.
Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest wyrównanie, tuż przed przerwą goście zdobyli drugą bramkę: Łukasz Madej podał w polu karnym do Kamila Wacławczyka, który z kilku metrów trafił do siatki.
Po przerwie Jagiellonia wyszła na boisko w bardziej ofensywnym ustawieniu i wprowadzenie Tomasza Frankowskiego okazało się strzałem w dziesiątkę. Już bowiem w pierwszej akcji w tej połowie "Franek" zdobył gola kontaktowego, a w 68. min popisał się wspaniałą asystą, nad głowami obrońców przerzucając piłkę do Niki Dzalamidze, który z pola karnego wyrównał na 2:2. Jagiellonia wciąż atakowała i stwarzała sytuacje, ale nie zdołała zdobyć w tym meczu trzech punktów, przedłużając serię remisów. W 85. min Frankowski jeszcze raz trafił do siatki, ale dwa metry od bramki był na spalonym.
Grający w osłabieniu goście mogli nawet wygrać, ale tuż przed końcem meczu Słowik obronił strzał z pola karnego Łukasza Wrońskiego.

Po meczu powiedzieli:
Michał Probierz (trener PGE GKS Bełchatów):
"Bardzo trudno było nam zacząć drugą połowę. Wychodząc z szatni mówiłem chłopakom, że kluczem będzie przetrzymanie tych pierwszych dziesięciu minut i najważniejszym będzie, żeby nie stracić bramki. Pierwszy kontakt +Franka+ z piłką i gol. Wiedziałem, że Jaga będzie wciąż nacierać, ale do pewnego momentu wytrzymaliśmy. Chcieliśmy przytrzymać piłkę i kontrować, bo wiedzieliśmy, że Jagiellonia grała ostatnio bardzo dobrze, szczególnie u potentatów.
Jagiellonii mogę tylko pogratulować, bo drugi raz z rzędu wyszła z niemałej opresji. Najpierw odrobiła 0:3, teraz 0:2, a to nie jest łatwe. Nam pozostaje tylko wygrana z Piastem i walka o utrzymanie, a widzę, że z tą drużyną ten cel jest osiągalny, bo fajnie gramy w piłkę".
Tomasz Hajto (trener Jagiellonii Białystok): "W dzisiejsze spotkanie weszliśmy bardzo dobrze, przez pierwsze 25 minut utrzymywaliśmy się przy piłce, rozgrywaliśmy atakiem pozycyjnym i muszę przyznać, że chyba pierwszy raz od dawna spokojnie mogliśmy siedzieć na ławce i obserwować mecz. Później bum, dostaliśmy najpierw jeden strzał, a potem drugi. Gramy fajnie w piłkę, a te błędy się powtarzają, cały czas się mnożą.
W drugą połowę również weszliśmy dobrze, równo z gwizdkiem sędziego +Franek+ strzelił na 2:1, później wyrównaliśmy. Gdzieś tam wciąż ćwiczymy ten atak pozycyjny i dobrze on nam dziś wychodził grając na dziewięciu cofniętych bełchatowian, bo z przodu biegał osamotniony, ten groźny Buzała.
Znów zabrakło kropki nad "i" bo graliśmy, szczególnie w drugich 45 minutach, bardzo fajnie. Ciąży nad nami jakieś fatum. Najpierw nie mogliśmy wygrać na wyjeździe, teraz u siebie. Mam tylko nadzieję, że w przyszły piątek przywieziemy z Chorzowa trzy punkty i będziemy cieszyć się jeszcze dłuższą serią meczów bez porażki. Trzeba pochwalić GKS, że dzielnie się bronił w dziesięciu, ale nas ten dzisiejszy wynik nie zadawala".

Jagiellonia Białystok - PGE GKS Bełchatów 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Tomasz Wróbel (22), 0:2 Kamil Wacławczyk (44), 1:2 Tomasz Frankowski (46), 2:2 Nika Dżalamidze (68).
Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Dawid Plizga, Alexis Norambuena, Ugochukwu Ukah. PGE GKS Bełchatów: Piotr Witasik, Miroslav Bozok, Łukasz Wroński. Czerwona kartka - PGE GKS Bełchatów: Tomasz Wróbel (32).

Jagiellonia Białystok: Jakub Słowik - Alexis Norambuena, Michał Pazdan, Ugochukwu Ukah (46. Tomasz Frankowski), Luka Pejovic - Tomasz Kupisz, Tomasz Bandrowski, Rafał Grzyb, Nika Dżalamidze - Dawid Plizga, Euzebiusz Smolarek.
PGE GKS Bełchatów: Adam Stachowiak - Raul Gonzalez, Maciej Szmatiuk, Maciej Wilusz, Szymon Sawala - Łukasz Madej, Grzegorz Baran, Piotr Witasik (59. Miroslav Bozok), Kamil Wacławczyk (72. Łukasz Wroński), Tomasz Wróbel - Paweł Buzała (76. Marko Simic).
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

Widzów 3 678.

W drugim piątkowym meczu Lech Poznań zmierzy się ze Śląskiem Wrocław (20.45)

ah