ŚWIAT
SANAM - „Sametou Sawtan”
„Sametou Sawtan” to drugi album libańskiego sekstetu SANAM, który jawi się jako kulminacja ich wcześniejszych eksperymentów – mistycznych, bolesnych, a jednocześnie głęboko pięknych. Zespół, czerpiąc z arabskiej tradycji, free jazzu, post-rocka i awangardy, tworzy dzieło, które rezonuje zarówno lokalnie, jak i w szerszym, globalnym kontekście. Pierwszą uderzającą cechą jest intensywność emocjonalna: wokal Sandy Chamoun, często płynący w melizmatyczne frazy, czasem przypomina lament, innym razem bunt. Brzmieniem „Sametou Sawtan” balansuje między ciszą a hałasem, między tradycją a eksperymentem. Utwory takie jak „Harik” i „Hamam” udowadniają tę rozpiętą skalę: od fraktalnych, nerwowych bębnów i gitar, przez głos o przytłaczającej mocy, po momenty niemal minimalistyczne – eteryczne, bogate w przestrzeń i drony. Buzuq, grany przez Farah Kaddour, dodaje historycznego i kulturowego wymiaru, przypominając o źródłach i związku z muzycznym dziedzictwem tego regionu.
CZYTAJ TEŻ: Podsumowanie roku 2025 w folku i muzyce świata: Michał Wieczorek
Širom, “In the Wind of Night, Hard-Fallen Incantations Whisper”
Słoweńskie trio Širom zawsze balansowało na granicy snu i jawy, muzyki tradycyjnej i eksperymentalnej, pejzażu i rytuału. Ich piąty album, „In the Wind of Night, Hard-Fallen Incantations Whisper” (Glitterbeat, 2025), potwierdza ich pozycję jednego z najoryginalniejszych zespołów w Europie w dziedzinie nowej muzyki akustycznej – zespołu, który wykracza poza gatunki takie jak folk, improwizacja i ambient, nie tracąc jednocześnie kontaktu z ziemią i jej oddechem. Najbardziej zaskakuje melodyjność tego albumu. Podobnie jak poprzednie - jest wymagający, ale są momenty, w których melodie naturalnie wyłaniają się z otaczającego pejzażu dźwiękowego. Odnajdujemy utwory głęboko kontemplacyjne, odsłaniające delikatność, która niegdyś skrywała się za strukturalną złożonością twórczości Širom. „In the Wind of Night, Hard-Fallen Incantations Whisper” to jak dotąd najbardziej dojrzała płyta zespołu – album, który łączy w sobie wszystko, co najważniejsze dla tria: głębokie zakorzenienie w brzmieniu, organiczną fakturę i świadome wyczucie formy..
Brìghde Chaimbeul, “Sunwise”
To, co zachwyca i buduje nastrój, to nastrojowe interludia. Krótkie momenty, takie jak „rozniecenie ognia” z trzaskiem płonącego drewna, stanowią sugestywne pomosty do bardziej dynamicznych utworów. Utwory takie jak „She Went Astray” (nagranie terenowe z 1934 roku) i „Bog an Lochan” pulsują taneczną witalnością, nawiązując do ludowych tradycji Szetlandów. Album „Sunwise” jest jednocześnie medytacyjny i dynamiczny – to eksploracja gaelickiego folku, przełamana dronami, pieśniami i nowoczesnymi aranżacjami. Chaimbeul czerpie ze starożytnych źródeł – nagrań archiwalnych, legend, poezji rytualnej – jednocześnie łącząc je ze współczesnym kunsztem.
Mohammad Mostafa Heydarian, Noor e Vojood
Heydarian z wyczuciem równoważy artystyczną ekspresję z powagą tradycji i rytuału. Nie szuka efektu poprzez popisy techniczne – mimo to brzmienie wydobywane spod jego palców jednoznacznie świadczy o talencie i doskonałym opanowaniu instrumentu. Muzyk prowadzi narrację spokojnie, klarownie wyznaczając granice muzyki jarsańskiej. Sięga po charakterystyczne dla niej makamy oraz klasyczne techniki szarpania strun. Nawet chwile, w których pozwala sobie na subtelne eksperymenty, nie naruszają spójności ani wewnętrznej integralności płyty. Warto przy tym podkreślić, że młody wiek artysty stanowi tu nie ograniczenie, lecz ogromny zasób. Świadomość tradycji, z jaką podchodzi do tak starego i obciążonego znaczeniami instrumentu, połączona z czasem, który wciąż ma przed sobą, otwiera przed nim przestrzeń do długofalowego rozwoju. Ta wczesna dojrzałość muzyczna zapowiada karierę, w której doświadczenie będzie narastać wraz z odwagą poszukiwań, a tanbur – zakorzeniony w przeszłości – może zyskać nowe, współczesne brzmienie bez utraty swojej duchowej głębi.
___________________________________
POLSKA
Oberkas Travel, „Oberkas Travel”
Na debiucie Oberkas Travel mamy do czynienia z wyrazistym, retrofuturystycznym zderzeniem światów. Z jednej strony słychać tu dominujące oberki z Polski Centralnej, echa Bliskiego Wschodu z dekad 60. I 70. oraz klubowy ferment znany ze wspólnych, unikatowych eksperymentów Bachira Attara i Elliotta Sharpa. Z drugiej — świat, który wcześniej nie istniał, a który konsekwentnie od lat tworzą Piotr Zabrodzki i Jan Emil Młynarski. Ten wydawniczy krok został wykonany w znakomitym towarzystwie Mateusza Niwińskiego i Piotra Domagalskiego. Szczególną rolę pełni tu Maria Siwiec, której śpiew zakotwicza całość w doświadczeniu wspólnotowym i cielesnym. To album, który nie rekonstruuje tradycji, lecz projektuje jej możliwą przyszłość.
Oberkas Travel
Raphael Rogiński & Ružičnjak Tajni – „Bura”
Album, który udowadnia, że geografia wytycza zbyt „kwadratowe” ramy. To wrażliwość mocno je zaokrągla. W głosach Svetlany i Tijany słyszę surowość oraz przejmującą nostalgię starych serbskich pieśni, które wybrzmiewają tu z niezwykłą intensywnością. Zestawione z oniryczną, bardzo osobistą narracją gitarową Raphaela Rogińskiego niepokoją kontrastami faktur, a jednocześnie onieśmielają spójnością emocji. Swoją drogą, obie serbskie śpiewaczki, coraz wyraźniej wyrastają na jedne z najchętniej zapraszanych artystek do odważnych, eksperymentalnych projektów na Bałkanach (Lenhart Tapes, Gordan). Ich obecność nadaje albumowi autentyczność i głęboki emocjonalny ciężar. W warstwie instrumentalnej kluczową rolę odgrywa oryginalna pianistka Mrina Džukljev. Jej gra subtelnie, a momentami dramatycznie dopełnia gitarę Rogińskiego, budując hipnotyczną całość. Nie ma wątpliwości, że Raphael potrafi z każdego zakątka świata uczynić swój dom, a przynajmniej umościć się w nim, jak w przytulnym pokoju. To wielka sztuka i szlachetna umiejętność.
Sam Kowalski – „Sam Kowalski”
Sam Kowalski to artysta o szczególnej wrażliwości, który niezależnie od składu przejmuje rolę lidera w sposób całkowicie nienachalny. Właśnie ta dyskrecja sprawia, że prawda w jego głosie i dźwiękach wielu instrumentów, na których gra, wybrzmiewa z podwójną siłą. Gdy zostaje na scenie – nomen omen - sam, zaprasza słuchacza do świata melodii zbudowanego na prostocie i szczerości. To muzyka pozbawiona pozy, oparta na uważności i wewnętrznym rytmie. Z oceanu własnych fascynacji Kowalski wyselekcjonował elementy pozornie nieoczywiste, lecz niezwykle spójne. Album brzmi bardzo po polsku, a jednocześnie wydobywa uniwersalny, bliski bluesowi idiom, zrozumiały w każdej szerokości geograficznej.
Hajda Banda - „Niepraudzivaya”
Niepraudzivaya to album, na którym Hajda Banda sięga po tradycję w sposób bezkompromisowy i pozbawiony folklorystycznej dekoracyjności. Surowe głosy, gęste rytmy i wyraźny puls budują muzykę o niemal rytualnym charakterze. Brzmienie jest intensywne, chwilami transowe, zakorzenione w cielesnym doświadczeniu wspólnego grania. To opowieść o tym, co wyparte, zapomniane i niewygodne, wydobyte na powierzchnię bez łagodzenia ostrych krawędzi. Hajda Banda udowadnia, że tradycja może być narzędziem oporu, a nie jedynie archiwalnym gestem. Brawo!
Ula Nowak
***
Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.