Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Dawne pieśni, nowe znaczenia

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2026 00:01
Zaczęło się od prostego zaproszenia do wspólnego śpiewania. Rok później Adela Mede i Štefan Szabó nagrali „Dalok” – album, który przywraca węgierskim pieśniom ludowym ich pierwotny charakter. To muzyka o pamięci, języku i potrzebie bycia razem.
Stefan Szabo i Adela Mede
Stefan Szabo i Adela MedeFoto: mat. promocyjne

„Pośpiewajmy” – powiedział Štefan Szabó do Adeli Mede, kiedy podszedł do niej po jednym z koncertów. Nie chodziło o nagranie płyty, przygotowanie repertuaru ani rozpoczęcie nowego projektu. Chciał po prostu spotkać się i wspólnie pośpiewać. Przez około rok widywali się niemal co tydzień, przynosząc kolejne węgierskie pieśni ludowe odnalezione na starych płytach winylowych, w internetowych archiwach i we własnej pamięci. Aż w końcu, trochę mimochodem, powstał album „Dalok”, którego tytuł po węgiersku oznacza po prostu „Pieśni”.

Bardzo podoba mi się historia jej powstania, którą Adela Mede opisuje w przepięknie wydanym śpiewniku dołączonym do wydawnictwa, które ukazuje się w wytwórni 42far, poświęconej artystom z Europy Środkowo-Wschodniej. To osobista opowieść o muzyce, wspomnieniach z dzieciństwa i pieśniach. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy słowacko-węgierska artystka przygląda się własnym korzeniom. Cztery lata temu Mede wydała znakomity solowy album „Szabadság”, na którym po powrocie ze studiów w Londynie przyglądała się własnej tożsamości poprzez historię rodziny, język i folklor. Śpiewając po węgiersku, słowacku i angielsku, podkreślała wielokulturowość swojego pochodzenia. Łączyła tradycyjne melodie z elektroniką i eksperymentem, wykorzystując głos zarówno w surowej, improwizowanej formie, jak i w cyfrowo przetworzonych harmoniach. Była to opowieść o poszukiwaniu domu, przynależności i pamięci zapisanej w języku.

Štefan Szabó, pochodzący z Rimaszombat na południu Słowacji, wnosi do tego spotkania doświadczenie swobodnej improwizacji i muzycznych eksperymentów. Jest kompozytorem, improwizatorem i kuratorem, związanym m.in. z Bratislava Improvisers Orchestra i Ranjevš & Óbasz. To doświadczenie słychać na „Dalok”, gdzie zamiast narzucać tradycyjnym melodiom określoną formę, pozostawia im przestrzeń, pozwalając, by muzyka rozwijała się naturalnie, w dialogu między głosami i instrumentami.

Mede i Szabó nie próbują odtwarzać tradycyjnych pieśni w sposób historycznie wierny ani nadawać im współczesnego brzmienia za pomocą efektownych aranżacji. Zachowują melodie i słowa, ale sprowadzają muzykę do jej najbardziej podstawowych elementów: głosów, ciszy, pojedynczych dźwięków i delikatnych akustycznych faktur. Czasem słyszymy niemal wyłącznie głosy, innym razem pojawiają się kontrabas, flety, dudy czy lira korbowa, na których grają zaprzyjaźnieni muzycy. Instrumenty nie tyle akompaniują pieśniom, ile tworzą wokół nich przestrzeń, podtrzymują pojedyncze dźwięki, wprowadzają burdonowe napięcie albo subtelnie zmieniają ich charakter.

W „Dalok” nawet kiedy instrumentacja staje się bardziej rozbudowana, nie znika poczucie bliskości i spontaniczności. Czasem mam poczucie, jakbym znajdował się razem z nimi w tej samej izbie, przysłuchując się muzyce, która nie potrzebuje sceny ani publiczności.


Stefan Szabo i Adela Mede Stefan Szabo i Adela Mede

Osobnym bohaterem albumu jest język węgierski. Należy on do rodziny języków uralskich, a więc jest zupełnie inny od dominujących w tej części Europy języków indoeuropejskich. W otoczeniu słowackiego, polskiego, chorwackiego czy rumuńskiego jego brzmienie wydaje się szczególnie odrębne. Charakterystyczna fonetyka, rytm, akcentowanie i długość samogłosek sprawiają, że staje się integralną częścią muzyki.

Z jednej strony przekazuje konkretne historie zapisane w tradycyjnych pieśniach, z drugiej staje się instrumentem, którego barwa, artykulacja i rytm działają niezależnie od znaczenia słów. Melodie zachowują swoją emocjonalną siłę nawet wtedy, gdy nie rozumiemy ich treści. Tłumaczenia zawarte w śpiewniku dołączonym do płyty, pozwalają lepiej zrozumieć pieśni, ale nie odbierają im tajemniczości. Przeciwnie, pokazują, jak wiele znaczeń może kryć się w pozornie prostych melodiach.

Pieśni ludowe przez stulecia funkcjonowały przede wszystkim w obiegu ustnym, przechodząc z pokolenia na pokolenie, zmieniając się wraz z kolejnymi wykonawcami i okolicznościami. Podobne praktyki znamy przecież także z Polski, gdzie dawne melodie są odnajdywane, przypominane i wykonywane na nowo. Mede i Szabó wpisują się w tę tradycję – pokazują, że pieśń może nadal być czymś żywym, osobistym i otwartym na interpretację.

I chyba właśnie tutaj znajduje się sedno „Dalok”. Nie chodzi wyłącznie o zachowanie tradycyjnego repertuaru, podkreślenie wyjątkowości lokalnego języka czy poszukiwanie nowych możliwości dla muzyki ludowej. Chodzi także o przypomnienie, czym pieśni były, zanim stały się materiałem na albumy, koncerty i opracowania etnomuzykologiczne. Były sposobem na spotkanie, wspólne przeżywanie czasu, opowiadanie historii i budowanie więzi. I może właśnie na tym polega największa siła tego albumu: pozwala przez chwilę uczestniczyć w spotkaniu, na którym wcale nas nie było.


Jakub Knera

Adela Mede & Štefan Szabó

Dalok [42far, 2026]

***

Więcej recenzji - w naszym dziale Słuchamy.

 


Czytaj także

Songhoy Blues, malijski bluesowy bunt

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 13:00
Garba Touré ze swoją gitarą byli znajomym widokiem na ulicach Diré, zakurzonego miasta nad brzegiem rzeki Niger, w górę rzeki od Timbuktu. Kiedy wiosną 2012 roku uzbrojeni dżihadyści przejęli kontrolę nad północnym Mali, wiedział, że nadszedł czas, by wyjechać.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Folk i muzyka świata 2024: najlepsze płyty wg Łukasza Komły

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2024 14:19
Wiele się wydarzyło w muzyce ze świata z niezliczonych pograniczy, ale na coś trzeba było się zdecydować, więc przestawiam destylat z tego, co mnie zachwyciło w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. 
rozwiń zwiń