Josif Brodski przyszedł na świat 24 maja 1940 roku w Petersburgu (ówczesnym Leningradzie). Choć pochodził z inteligenckiej rodziny żydowskiej - jego ojciec był fotografem i dziennikarzem, matka pracowała jako urzędniczka - edukację szkolną porzucił już jako 15-latek.
W ciągu kolejnych lat pracował w wielu miejscach - jak sam twierdził, chciał jak najlepiej poznać życie i ludzi. Zarabiał na swoje utrzymanie m.in. jako frezer w fabryce, geolog, palacz w kotłowni czy pracownik szpitalnej kostnicy. Równocześnie uczył się języków obcych, opanował m.in. angielski, serbski czy polski, zajmował się tłumaczeniami.
Poeta niezależny, czyli wróg systemu
Największym zamiłowaniem Brodskiego była poezja. Na początku lat 60. XX wieku dał się poznać w leningradzkim środowisku literackim jako oryginalny artysta o ogromnym potencjale. Jego talent doceniała poetka Anna Achmatowa. Przyszły noblista nie należał do żadnej państwowej organizacji zrzeszającej poetów, a jego wiersze wymykały się poza ramy dopuszczalnej w Związku Radzieckim twórczości.
21:15 josif brodski proces.mp3 O biografii i procesie Josifa Brodskiego mówią prof. Rafał Habielski, historyk i prof. Piotr Girdwoyń, prawnik. Audycja z cyklu "Przed sądem" przygotowana przez Agnieszkę Stecką (PR, 17.01.2003)
- Debiut Brodskiego był niezwykle trudny i to nie dlatego, że jego poezję przepełniał jakiś pierwiastek antykomunistyczny, ale dlatego, że ta twórczość była zupełnie niezależna - mówił w audycji Polskiego Radia historyk prof. Rafał Habielski.
Brodski swoją niezależność podkreślał nie tylko poprzez twórczość poetycką. Choć nie walczył otwarcie z systemem komunistycznym, nie krył tego, że ani władza, ani instytucje państwowe nie są mu potrzebne. Nie chciał dopasowywać się do zasad, które tłumiły wolność jednostki. Po latach stosunek komunistycznej władzy do obywatela ZSRR streścił w słowach: "albo jesteś entuzjastycznym niewolnikiem, albo jesteś wrogiem". Brodski swoim stylem życia zapracował na to drugie miano.
"Proces przeciw darmozjadowi Brodskiemu"
Przyszły noblista znalazł się na celowniku służb, podlegał inwigilacji i był stale śledzony. W 1963 roku wydał jedno ze swoich największych dzieł - "Wielką elegię dla Johna Donne’a", poświęconą barokowemu angielskiemu poecie. W tym samym roku rozpoczęła się nagonka na Brodskiego, a w prasie pojawiały się artykuły o jakże barwnych tytułach: "Truteń z literackiego marginesu" czy "Niby-literacki truteń". W tekstach tych poeta był oskarżany o działalność antypaństwową. Wkrótce potem, na początku 1964 roku, Brodski trafił do aresztu i stanął przed sądem.
JOSIF BRODSKI - ZOBACZ SERWIS SPECJALNY
- Zostały stworzone pozory rozprawy, w której bierze udział niezależny sędzia, obrońcy, ławnicy, świadkowie. Razi z dzisiejszego punktu widzenia agresja i stronniczość tego sądu. Sprawa oficjalnie nosiła nazwę: "Proces przeciw darmozjadowi Brodskiemu" - mówił w radiowej audycji prof. Rafał Habielski.
Josifowi Brodskiemu zarzucano uchylanie się od podjęcia stałej pracy zarobkowej oraz unikanie służby w armii, choć poeta został z niej zwolniony przez komisję wojskową ze względu na zły stan zdrowia. Świadkowie oskarżenia z jednej strony wyśmiewali dorobek poety i podkreślali, że jego twórczość jest zupełnie nieznana, z drugiej stali na stanowisku, że wiersze Brodskiego mają zły wpływ na młodzież.
Na początku pierwszej rozprawy między sędziną Sawieljewą, która dorobek poetycki Brodskiego nazywała "tzw. wierszami", a oskarżonym wywiązał się następujący dialog:
- Kto to zatwierdził, że jesteście poetą? Kto was zaliczył do poetów?
- Nikt. A kto mnie zaliczył do rodzaju ludzkiego?
- A uczyliście się tego, żeby być poetą? Nie staraliście się skończyć uczelni, gdzie przygotowują, gdzie uczą...
- Nie sądziłem, że to się bierze z wykształcenia.
- A z czego?
- Myślę, że to... od Boga.
Skazaniec i emigrant
Zaledwie 24-letni, jeszcze mało znany, Brodski został skazany na pięć lat przymusowych robót na dalekiej północy za "pasożytnictwo".
- Był to proces de facto nie przeciwko Brodskiemu, a przeciwko wolności. Władza komunistyczna wysłała jasny sygnał dla wszystkich tych, którzy chcieliby żyć tak jak Brodski - ocenił w audycji z 2003 roku prof. Rafał Habielski.
Przyszły noblista trafił do obwodu archangielskiego, gdzie pracował na roli. Po latach twierdził, że czas tam spędzony dał mu siłę do walki z przeciwnościami. W wolnych chwilach czytał książki, które hurtowo przysyłali mu przyjaciele, tłumaczył poezję i pisał wiersze.
Międzynarodowa fala protestów sprawiła, że pięcioletni wyrok skrócono do osiemnastu miesięcy. Brodski wrócił do rodzinnego miasta i swojego poprzedniego trybu życia. Nie udało mu się wydać tomiku wierszy w Związku Radzieckim (odmówił współpracy ze służbami bezpieczeństwa), ale jego poezję zaczęto publikować za granicą.
W obliczu nieprzejednanej postawy poety, który dla władzy stawał się coraz bardziej niewygodny – na początku lat 70. zdecydowano się zmusić go do opuszczenia kraju. Pozbawiony obywatelstwa wyjechał z ZSRR w czerwcu 1972 roku. Nigdy nie wrócił do ojczyzny.
Kariera w Stanach Zjednoczonych
Po krótkim pobycie w Europie Josif Brodski trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał poezję na wielu uczelniach, m.in. na Uniwersytecie Michigan w Ann Arborn, na Uniwersytecie Columbia, Smith College czy Uniwersytecie Yale. Na początku lat 80. przeniósł się na stałe do Nowego Jorku.
Brodski na emigracji tworzył głównie w swoim ojczystym języku. Następnie utwory te tłumaczył na angielski samodzielnie lub przy pomocy innych tłumaczy, których pracę ściśle nadzorował. Tylko nieliczne dzieła poety powstawały od razu po angielsku. Brodski narzekał, że język angielski nie jest w stanie w pełni oddać formy i treści poezji tworzonej przez niego w języku ojczystym.
Do najważniejszych tomów wierszy napisanych w Stanach Zjednoczonych należą: "Część mowy", "Koniec pięknej epoki", "Elegie rzymskie", "Urania". Poeta zasłynął również jako autor znakomitych esejów ("Dyptyk petersburski, czyli przewodnik po przemianowanym mieście", "Pochwała nudy") i twórca prozy autobiograficznej ("W półtora pokoju").
W 1987 roku Brodski został laureatem Literackiej Nagrody Nobla. W mowie wygłoszonej podczas wręczenia tego wyróżnienia poeta opowiadał o swojej wierze w zbawczy potencjał literatury, w jej siłę działającą na rzecz dobra.
Josif Brodski zmarł 28 stycznia 1996 roku w swoim mieszkaniu na nowojorskim Brooklynie. Został pochowany na wyspie San Michele w Wenecji - w swoim ukochanym mieście, które rokrocznie zimą odwiedzał i któremu poświęcił esej "Znak wodny".
th/jp