Antyrządowe protesty, które trwają od końca grudnia 2025 roku, rozpoczęły się jako reakcja na pogarszającą się sytuację gospodarczą: gwałtowną dewaluację riala, inflację i rosnące koszty życia, które dotknęły szczególnie młodych i klasy średnie. Z czasem demonstracje przerodziły się w masowy sprzeciw wobec dominującego od dziesięcioleci systemu politycznego i ograniczeń wolności obywatelskich. Ich skala okazała się wyjątkowa – objęły dziesiątki miast i mniejszych ośrodków.
Według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich obecna fala protestów przypomina największy kryzys społeczno‑polityczny w Iranie od ustanowienia Islamskiej Republiki. Wydarzenia rozpoczęły się 28 grudnia 2025 r., a ich eskalacja w pierwszych dniach stycznia doprowadziła do dramatycznego starcia między ludnością a siłami bezpieczeństwa.
„Przez sześć i pół roku nie odwiedzałam Iranu z powodu sytuacji politycznej” – zaczyna nasza rozmówczyni, której dane zostały utajnione ze względu na bezpieczeństwo jej rodziny. „W końcu zdecydowałam się wrócić. Trafiłam tam od 5 do 11 stycznia, dokładnie w środku protestów.”
Pierwsze dni wyglądały jak wybuch społecznego gniewu: ludzie spontanicznie wychodzili na ulice po tym, jak książę Reza Pahlavi wezwał obywateli do zajęcia głównych arterii miast. „Byłam u dentysty, gdy wszystko się zaczęło. Tysiące ludzi – nie mogłam w to uwierzyć, dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy.”
Pierwsze noce były pełne napięcia, ale także determinacji: „Strażnicy próbowali nas przestraszyć — strzały w powietrze, gaz łzawiący. Nie doprowadziło to do ucieczki ludzi. Wręcz przeciwnie — tłum stał się jeszcze bardziej zdeterminowany.”
Drugiej nocy doszło do pierwszych dramatycznych starć: „Mój brat był na pierwszej linii. Ludzie krzyczeli: ‘Niech żyje szah’, ‘Śmierć dyktatorowi’. Wtedy pojawili się żołnierze IRGC… zaczęli strzelać.”
Jej relacja to nie tylko opis chaosu, ale także obrazy odwagi: rodzina uciekała, a matka pomagała rannemu bratu, który został postrzelony. „Nie wiem, czy przeżył, ale jestem z niego dumna.”
W odpowiedzi na protesty władze Iranu uruchomiły jedną z najbardziej brutalnych pacyfikacji antyrządowych demonstracji w historii republiki. Według analizy OSW po stronie demonstrantów mogło zostać zabitych około 13 tysięcy osób, a może być ich znacznie więcej – różne źródła szacują od kilku do dziesiątek tysięcy ofiar, co częściowo wynika z trudności w pozyskiwaniu danych z powodu blokady internetu i ścisłej kontroli informacji.
Blokada komunikacji i internetu, wprowadzona 8 stycznia, miała na celu osłabienie możliwości organizowania protestów oraz ukrycie pełnej skali przemocy. To ograniczenie informacji utrudnia niezależne weryfikowanie danych o ofiarach i aresztowaniach, jednocześnie poważnie wpływając na życie codzienne obywateli i działalność biznesów.
Protesty w Iranie stały się też punktem napięć na arenie międzynarodowej. Oficjalne oświadczenia władz Iranu o rzekomej ingerencji zagranicznej, a z drugiej strony poparcie polityczne ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela, pogłębiły konflikt i utrudniły jakiekolwiek negocjacje. Trump groził interwencją, co zwiększyło napięcia, choć do militarnej eskalacji dotąd nie doszło.
Jednym z najbardziej wyraźnych wątków obecnych protestów jest aktywna rola młodego pokolenia. Uczestnicy demonstracji to często ludzie poniżej trzydziestki, zdeterminowani, by doprowadzić do zmian politycznych i społecznych. Jak mówi nasza rozmówczyni: „Młodzi pokazują, że zmiana jest możliwa. To oni inicjują marsze, organizują pomoc, niosą nadzieję.”
Protesty potwierdziły także frustrację szerokich grup społecznych, w tym mniejszości etnicznych i religijnych, które tradycyjnie były marginalizowane. Protesty rozpoczęły się po wezwaniu księcia Rezy Pahlaviego, który zaapelował do Irańczyków o wyjście na ulice i zajęcie głównych arterii miast, a wielu uczestników demonstracji postrzega go jako potencjalną głowę państwa w okresie przejściowym po wyzwoleniu Iranu i upadku władzy ajatollahów, symbol zmian i pokojowego przekształcenia systemu politycznego w Kraju.
Relacja młodej Iranki jest świadectwem dramatycznej sytuacji w kraju, w którym narastające niezadowolenie społeczne doprowadziło do fali protestów, jakich nie widziano od dekad. Choć odpowiedź reżimu była brutalna, a dostęp do informacji ograniczony, to determinacja społeczeństwa – szczególnie młodego pokolenia – pokazuje, że pragnienie zmian pozostaje żywe. Iran stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych kryzysów społeczno‑politycznych od lat, a to, co wydarzyło się w styczniu 2026 roku, może mieć dalekosiężne konsekwencje dla przyszłości tego kraju i regionu.
OSW/TIME/pż