Jednym z celów był obwód odeski. Jak podał Ukrinform, rosyjskie drony uderzyły tam w infrastrukturę cywilną i obiekt energetyczny. Uszkodzony został także prywatny dom mieszkalny oraz teren osiedla domków letniskowych. Wybuchły pożary, ale według władz regionalnych szybko je ugaszono. W najnowszym nocnym ataku nikt nie zginął ani nie został ranny, jednak część miejscowości została pozbawiona prądu.
Mieszkaniec usuwa gruz ze swojego mieszkania, które zostało uszkodzone podczas nocnych ataków rosyjskiego drona w trakcie rosyjskiego ataku na Ukrainę, w Odessie na Ukrainie, 28 marca 2026 r.
Trudna sytuacja utrzymuje się również w obwodzie sumskim, gdzie w ciągu ostatniej doby Rosjanie ostrzelali i zaatakowali dronami 37 miejscowości. Według informacji władz regionalnych zginęły dwie osoby – 20-letnia kobieta i 75-letni mężczyzna – a pięć zostało rannych, w tym dziecko. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne i obiekty infrastruktury.
Równolegle Ukraina kontynuuje uderzenia na rosyjskie zaplecze paliwowe i wojskowe. W nocy zaatakowany został port Ust-Ługa nad Zatoką Fińską, jeden z najważniejszych rosyjskich terminali eksportu ropy. Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko poinformował o pożarze i stratach materialnych. Według Reutersa nad regionem strącono 36 dronów. Sama Ust-Ługa obsługuje około 700 tys. baryłek eksportu ropy dziennie.
To kolejny element szerszej kampanii uderzeń w rosyjną infrastrukturę naftową. Reuters wyliczył 25 marca, że wskutek ukraińskich ataków dronowych, uszkodzeń rurociągu Drużba i problemów z tankowcami wstrzymane było co najmniej 40 proc. rosyjskich zdolności eksportu ropy, czyli około 2 mln baryłek dziennie. W tej grupie znalazły się m.in. Primorsk, Ust-Ługa i zachodnie szlaki przesyłowe.
Do tego dochodzą działania sabotażowe wewnątrz Rosji. Według Ukrinformu, powołującego się na ruch partyzancki ATESZ, jego agenci zniszczyli trzy wieże telefonii komórkowej z antenami walki radioelektronicznej w rejonie Ochwatu, Demiańska i Wałdaju. Partyzanci twierdzą, że umożliwiło to ukraińskim dronom dotarcie do zakładu lotniczego w Starej Russie. Tych deklaracji nie da się obecnie niezależnie potwierdzić, ale ukraiński Sztab Generalny informował już wcześniej, że po ataku z 17 marca uszkodzony został tam rosyjski samolot wczesnego ostrzegania A-50.
W ocenie prof. Andrija Charuka, eksperta wojskowego i wykładowcy Akademii Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy we Lwowie, strategiczny cel Rosji się nie zmienia: pozostaje nim zniszczenie Ukrainy jako państwa. Jak mówił w rozmowie z PAP, na obecnym etapie Moskwa koncentruje się między innymi na pełnym zajęciu obwodów donieckiego i ługańskiego, bo niepełna kontrola nad Donbasem wciąż frustruje Kreml. Charuk ocenia jednak, że w obecnych warunkach Rosja nie jest w stanie osiągnąć dużo więcej środkami czysto wojskowymi, jeśli nie dojdzie do gwałtownego osłabienia ukraińskiej obrony albo wyraźnego wzrostu rosyjskich zdolności ofensywnych.
Ekspert podkreśla też, że wojna ma dziś charakter pozycyjny i pod wieloma względami przypomina I wojnę światową: coraz większą rolę odgrywają drony, ale ostatecznie o kontroli nad terytorium wciąż decyduje piechota i działania naziemne. Jego zdaniem realną drogą do zmiany sytuacji na froncie byłoby silniejsze uderzanie w rosyjską logistykę – dostawy paliwa, amunicji i zaplecze transportowe – co wymagałoby od Ukrainy większej liczby dronów dalekiego zasięgu oraz pocisków manewrujących i balistycznych. W tym kontekście nocne ataki na porty naftowe, takie jak Ust-Ługa, wpisują się w szerszą próbę osłabienia rosyjskiej gospodarki wojennej.
Zdjęcie satelitarne przedstawia bałtycki port Ust-Ługa w Rosji, w obwodzie leningradzkim, 21 marca 2026 r., oraz dym unoszący się z bałtyckiego portu Ust-Ługa po ukraińskim ataku w Ust-Łudze, w obwodzie leningradzkim, 27 marca 2026 r.
W efekcie ostatnie godziny pokazują wyraźnie dwa równoległe procesy: Rosja nadal stara się niszczyć ukraińską infrastrukturę energetyczną i terroryzować regiony przyfrontowe, a Ukraina odpowiada coraz śmielszymi uderzeniami w rosyjskie porty, paliwa i zaplecze techniczne armii. To właśnie ta walka o logistykę, energię i możliwości dalszego prowadzenia wojny może w najbliższych tygodniach okazać się ważniejsza niż pojedyncze przesunięcia linii frontu.
IAR/PAP/Reuters/ukrinform, bs