Nie spodziewam się porozumienia, o którym w czwartek mówił prezydent USA Donald Trump, bo Iran poczuł swoją siłę – ocenił w rozmowie prof. Piotr Mickiewicz, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego. Zdaniem doktora Bartosza Bojarczyka z UMCS umowa jest jednak coraz bliżej, bo USA chcą wyjść z wojny z twarzą.
Prezydent Trump powiedział w czwartek, że Stany Zjednoczone „zawarły świetną umowę” z Iranem i zasugerował, że zatwierdził ją ajatollah Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, który od początku wojny z USA i Izraelem nie pokazał się publicznie.
„Nie będzie broni jądrowej. Ludzie wkrótce zaczną wracać do domów. Sprawa jest praktycznie zakończona. Dostaliśmy wszystko, czego chcieliśmy” – powiedział prezydent.
PAP zapytała eksperta ds. stosunków międzynarodowych prof. Mickiewicza, czy rzeczywiście może dojść do porozumienia i zakończenia trwającej ponad 100 dni wojny. Ekspert był w tej sprawie sceptyczny. – Nie spodziewam się, a jeśli nastąpi jakieś porozumienie, to zostanie ono zawarte kosztem statusu Stanów Zjednoczonych – ocenił.
Według amerykańskiego portalu Axios negocjowane porozumienie między USA a Iranem przewiduje — oprócz natychmiastowego otwarcia cieśniny Ormuz i tymczasowego złagodzenia amerykańskich sankcji — zobowiązanie Iranu, że nigdy nie uzyska broni jądrowej. Władze w Teheranie miały według Axiosa zadeklarować, że rozwiążą także problem około 430 kg zapasów wzbogaconego uranu.
Jednak zdaniem prof. Mickiewicza Iran poczuł swoją siłę i dlatego nie ustępował dotąd w sprawie rozwoju własnej technologii jądrowej.
– Interesy obu krajów są rozbieżne, bo prezydent Trump zaczął wojnę z Iranem pod hasłem nieodwracalnego ograniczenia irańskiego programu nuklearnego – zauważył ekspert. W jego opinii jakikolwiek pokój, który nie będzie obejmował kwestii jądrowych, nie jest dla Trumpa do przyjęcia. – Stał się on zakładnikiem konfliktu, który wywołał – ocenił prof. Mickiewicz.
Niektórzy amerykańscy analitycy są jednak zdania, że prezydent nie powinien w tej chwili zawierać porozumienia z Iranem, tylko jeszcze odczekać, aby osłabiony sankcjami i blokadą eksportu ropy reżim irański stał się bardziej uległy.
Ekspert American Enterprise Institute Mark Thiessen w podcaście think tanku FDD przekonuje, że władze Iranu zostały zdziesiątkowane i rządzi obecnie „trzeci garnitur”, który warto poddać dalszej presji ekonomicznej, zamiast nagradzać zniesieniem sankcji.
Z kolei w opinii doktora Bojarczyka z Katedry Międzynarodowych Stosunków Politycznych UMCS czas na zmiękczanie irańskiego reżimu już minął i tym razem rozumieją to obie strony. Dlatego porozumienie jest według niego coraz bliżej.
– Amerykanie chcą wyjść z twarzą, bo choć taktycznie wojna była bardzo dużym sukcesem, to w sensie strategicznym ponieśli porażkę – ocenił ekspert w rozmowie z PAP. Jak podkreślił, znów nie zniszczono programu nuklearnego Iranu, a wzbogacany uran nadal jest na irańskim terytorium.
– Strona irańska zresztą potwierdza, że porozumienie leży na stole, choć narzeka na chciwość Amerykanów, którzy mieli w ostatnim momencie poddawać pod negocjacje nowe sprawy – zauważył dr Bojarczyk. Przyznał, że Trump jest człowiekiem sukcesu i teraz też go bardzo potrzebuje. Tym bardziej że świat nie ma już takich możliwości jak na początku wojny, żeby stabilizować rynek ropy naftowej, której z powodu blokady cieśniny Ormuz zaczyna wielu krajom brakować.
Czwartkowa zapowiedź prezydenta USA to kolejna w krótkim czasie deklaracja o bliskim zawarciu porozumienia z Iranem. Pod koniec maja Trump napisał na swej platformie społecznościowej Truth Social, że negocjowanie układu z Iranem, kończącego wojnę i otwierającego cieśninę Ormuz „przebiega pomyślnie” i sugerował rychłe zakończenie wojny.
PAP zapytała wtedy Ilana Bermana, wiceszefa waszyngtońskiego think tanku American Foreign Policy Council, o szanse na zawarcie takiego porozumienia. Berman był jednak zdania, że może chodzić jedynie o jakiś tymczasowy układ, choć podkreślił, że oba kraje są pod presją czasu.
Według Bermana Trump ma kłopoty polityczne w kraju, bo jego notowania spadają, a jeśli nie zakończy wojny przed listopadowymi wyborami do Kongresu, zaszkodzi Partii Republikańskiej. Ekspert przyznał zarazem, że czas gra także na niekorzyść Iranu, bo amerykańska blokada możliwości eksportu irańskich surowców w dłuższej perspektywie jest destrukcyjna dla gospodarki tego kraju. Podpisując wstępne porozumienie, Iran mógłby więc zyskać na czasie, aby ustabilizować sytuację gospodarczą.
W opinii amerykańskiego eksperta sednem negocjacji, które będą — jego zdaniem — toczyć się nawet po osiągnięciu wstępnego porozumienia, jest sprawa uniemożliwienia Iranowi produkcji broni jądrowej. Amerykanie muszą więc przekonać Iran, aby oddał wysoko wzbogacony uran i umożliwił dostęp do swoich ośrodków jądrowych międzynarodowym inspektorom.
W czwartek prezydent Trump powiedział, że podpisanie porozumienia z Iranem może nastąpić już w ten weekend w Europie. Iran jednak zaprzeczył, jakoby podjął już decyzję o zawarciu porozumienia. Jak podała w czwartek agencja Reutera, powołując się na irańską agencję IRNA, rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei powiedział, że doniesienia o ceremonii podpisania lub sfinalizowaniu umowy są „spekulacjami”.
Rzecznik oświadczył również, że Iran nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji i nie pójdzie na kompromis w kwestii swoich „czerwonych linii”, które dla Teheranu oznaczają m.in. zachowanie prawa do wzbogacania uranu na własnym terytorium i zachowanie zapasów wzbogaconego uranu.
PAP/IAR/ks