Trump rozmawiał z dziennikarzami podczas powrotu do Waszyngtonu z finału mistrzostw świata w piłce nożnej pod Nowym Jorkiem. Odpowiadając na pytanie o amerykańskich żołnierzy poległych w wojnie z Iranem, odpowiedział: - Jest nam z tego powodu bardzo przykro, ale wiecie, ci wspaniali ludzie, ci wielcy patrioci walczyli tam o to, by Iran nie wszedł w posiadanie broni jądrowej.
Prezydent ocenił, że Irańczycy „stracili praktycznie wszystko pod względem militarnym”. - Niewiele im tam zostało. Mają trochę rakiet. Mają trochę dronów. Mają pewne zdolności produkcyjne, ale niewielkie. My kontrolujemy cieśninę (Ormuz). Oni nie kontrolują niczego. Zobaczymy więc, co się wydarzy - powiedział Trump.
W sobotę Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało o śmierci dwóch żołnierzy USA oraz zaginięciu jednego w następstwie piątkowego irańskiego ataku balistycznego i dronowego na bazę lotniczą w Jordanii. W niedzielę na miejscu znaleziono niezidentyfikowane szczątki ludzkie. Trwa proces ich identyfikacji - przekazało wojsko.
CENTCOM powiadomił też w niedzielę, że jeden amerykański żołnierz zginął, a drugi został ranny w sobotę na północy Iraku w trakcie kontrolowanej detonacji niewybuchu pochodzącego z zestrzelonego irańskiego drona-kamikadze.
Amerykańskie dowództwo poinformowało, że o godz. 19.00 czasu wschodnioamerykańskiego (1 w nocy w Polsce) amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły kolejną serię ataków na Iran. To dziewiąta z rzędu noc amerykańskich uderzeń na irańskie cele.
- To, co teraz robimy, to eliminujemy wszelką możliwość posiadania przez nich (Irańczyków) pocisku z głowicą nuklearną. Po półtora tygodnia, nie po czterech tygodniach, (...) prawdopodobnie ich powstrzymaliśmy. Ale nie chcę używać słowa „prawdopodobnie” - powiedział Trump.
PAP/IAR/pż