„Informujemy, że dzisiaj w godzinach porannych w siedzibie MON (al. Niepodległości, Warszawa) doszło do zatrzymania wieloletniego pracownika resortu obrony narodowej. Zatrzymany podejrzewany jest o współpracę z obcym wywiadem” - podał resort we wpisie zamieszczonym na platformie. W stosunku do pierwotnej wersji wpisu nastąpiła zmiana, wcześniej pisano bowiem, że „osobie zostały przedstawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem”.
Resort zaznaczył, że sprawę prowadzi Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która – jak podano - podczas zatrzymania współpracowała z Departamentem do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej oraz Żandarmerią Wojskową. Zatrzymanie to – jak przekazał rzecznik MON Janusz Sejmej – jest efektem wielomiesięcznej współpracy SKW z tym departamentem Prokuratury Krajowej.
Obecnie - podał resort obrony - trwają czynności procesowe. Jak dowiedziała się PAP w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, są one prowadzone w wydziale ds. wojskowych tej prokuratury.
Według informacji uzyskanych przez zatrzymany mężczyzna był pracownikiem cywilnym z Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON.
— W momencie zatrzymania przeszukane zostały jego miejsce pracy i zamieszkania, zatrzymano jego telefony, komputery i nośniki pamięci — słyszymy od jednego z informatorów.
Zebrany przez SKW materiał dowodzący jego współpracy z obcymi wywiadami ma być bardzo mocny. — Wiemy o tym, że mężczyzna ten bezpośrednio kontaktował i spotykał się z osobami zidentyfikowanymi, jako przedstawiciele wschodnich służb — słyszymy od źródeł znających kulisy porannej akcji.
Po godzinie 8 we wtorek Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała wieloletniego pracownika MON i że mężczyzna „podejrzany jest o współpracę z rosyjskim wywiadem”, a akcja była wynikiem trwającego od dłuższego czasu śledztwa prowadzonego przez SKW. Według źródła, działaniom zatrzymanego mężczyzny „służby przyglądały się od wielu miesięcy”, były one „dokładnie dokumentowane i analizowane, dlatego zgromadzone przeciwko niemu dowody są bardzo mocne”. Kolejne zatrzymania w tej sprawie nie są wykluczone.
PAP/Onet/pż