Łotewska armia powiadomiła około godz. 11 (godz. 10 w Polsce) o możliwym zagrożeniu w przestrzeni powietrznej Łotwy w czterech jednostkach administracyjnych przy granicy z Rosją i Białorusią. Mieszkańcy tych okolic otrzymali powiadomienia telefoniczne z poleceniem, aby nie opuszczali swoich domów.
Łotewskie wojsko wspólnie z sojusznikami z państw NATO stale monitoruje przestrzeń powietrzną, aby zapewnić możliwość natychmiastowej reakcji na potencjalne zagrożenie. Wzmocniono również możliwości obrony przeciwlotniczej na wschodniej granicy poprzez skierowanie tam dodatkowych jednostek sił zbrojnych.
Łotwa ogłasza trzeci z rzędu dzień alarm powietrzny. Myśliwce NATO zostały poderwane do przechwycenia drona.
W środę przed południem, po wykryciu w pobliżu wschodniej granicy Litwy obiektu przypominającego bezzałogowy statek powietrzny, w części kraju został ogłoszony alarm lotniczy, który po kilku godzinach odwołano.
W związku z możliwym incydentem na Litwie aktywowano misję NATO Air Policing oraz czasowo zamknięto przestrzeń powietrzną nad wileńskim portem lotniczym. Władze zaleciły mieszkańcom rejonu wileńskiego, by udali się do schronów lub innych bezpiecznych miejsc. Do schronów zeszli m.in. prezydent Litwy Gitanas Nauseda, przewodniczący Sejmu Juozas Olekas oraz premierka Inga Ruginiene.
Dzień wcześniej, we wtorek, przestrzeń powietrzną Estonii naruszył dron, który został zestrzelony przez rumuńskie myśliwce F-16, uczestniczące w misji NATO na Litwie. Również we wtorek Łotwa poinformowała o bezzałogowcu zauważonym na terytorium tego państwa.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anitta Hipper potępiła w środę zagrożenia związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich przez drony. Oceniła, że odpowiedzialność za wszystko, co się tam dzieje, ponosi Moskwa.
Według MSZ w Kijowie Rosja celowo przekierowuje ukraińskie bezzałogowce na państwa bałtyckie. Wbrew kremlowskiej propagandzie te kraje nigdy nie pozwalały na wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję – oświadczył we wtorek rzecznik MSZ w Kijowie Heorhij Tychyj.
PAP/IAR/pż