Na całym świecie doliczono się około 1500 gatunków nietoperzy. W Polsce i Europie spotykamy wyłącznie gatunki owadożerne, które pełnią rolę naturalnych i niezwykle skutecznych „pestycydów”. Skala ich apetytu jest trudna do wyobrażenia – jeden osobnik potrafi w ciągu jednej nocy zjeść tyle owadów, ile wynosi połowa masy jego ciała. To kluczowe, ponieważ nietoperze wypełniają lukę, której nie są w stanie zagospodarować ptaki. Podczas gdy te drugie polują w dzień, nietoperze przejmują „nocną zmianę”.
Argument za ich ochroną jest brutalnie prosty. Jak zauważa dr Katarzyna Thor: „Gdyby nie nietoperze, owady by po prostu zjadłyby lasy, zjadłyby uprawy, więc no byłoby naprawdę niewyobrażalnie ciężko i to jest to argument, którego nie da się zbić”. W skali globalnej ich rola jest jeszcze szersza – owocożerne gatunki zapylają rośliny, w tym popularne u nas banany. „Gdybyśmy złapali takiego małego nietoperza, który żywi się pyłkiem czy nektarem, on wygląda jakby wpadł w piasek. Jest cały w pyłku i on za chwilę poleci do drugiego kwiatka” – dodaje badaczka.
Wizerunek nietoperza jako krwiożerczej bestii to w dużej mierze fikcja. Choć istnieją trzy gatunki żywiące się krwią (wszystkie w Ameryce Środkowej i Południowej), dla człowieka nie stanowią one realnego zagrożenia. Co ciekawe, to właśnie te gatunki są dla naukowców przykładem niezwykłej empatii. Ponieważ nietoperze te nie przeżyją bez pokarmu dłużej niż dwie doby, potrafią sobie pomagać. „Zupełnie niespokrewnione osobniki potrafią podejść do nich, zwrócić część tej krwi nieprzetrawionej jeszcze do pyszczka i pozwolić wylizać tym, które nie są w stanie same pobrać pokarmu” – wyjaśnia dr Katarzyna Thor.
Nietoperze często mieszkają tuż obok nas, wybierając dziuple drzew, szczeliny pod korą czy poddasza budynków. Zimą chętnie zaglądają do jaskiń, ale też do naszych przydomowych piwniczek, często pozostając niezauważonymi przez właścicieli.
„Często ludzie nawet nie wiedzą, przychodzimy, mówimy: 'Wie pani, może zobaczymy, czy ma pani nietoperza w piwnicy?'. No nie, wie pani, ja mam tam ziemniaki, ja chodzę codziennie... Wchodzimy i widzimy na samym środku wisi nasz największy nietoperz, nocek duży” – opowiada ekspertka. Dzięki takim obserwacjom naukowcy mogą monitorować liczebność gatunków i reagować, gdy dzieje się coś niepokojącego.
Ochrona nietoperzy zaczyna się od prostych gestów. Jednym z najważniejszych jest rezygnacja z lepów na muchy, które stają się dla tych zwierząt śmiertelną pułapką. Dr Thor apeluje: „Drodzy państwo, lepy naprawdę wrzucamy, zamykamy woreczek foliowy, żeby nic się do tego nie przykleiło, wyrzucamy, nie używamy, bo jest to pułapka dla ptaków i nietoperzy”.
Opieka nad osłabionymi osobnikami to często mozolna praca, wymagająca czasu i doświadczenia. „Czasami nauczenie nietoperza, żeby jeść owady, które nie latają, to jest naprawdę kilka godzin pracy, a czasem to się nawet nie udaje, więc trzeba po prostu stety tymi owadami karmowymi wkładać do pyszczka” – przyznaje badaczka.
Nietoperze to nie tylko sprawni łowcy posługujący się echolokacją, ale przede wszystkim nasi cisi sprzymierzeńcy. Szanując ich przestrzeń i dbając o ich przetrwanie, dbamy tak naprawdę o równowagę całego świata, w którym żyjemy.
pż