Wystawa śledzi powiązane ze sobą historie w regionie, określanym przez kuratorów jako „Europa Bliskowschodnia”. To termin obejmujący Europę Środkowo-Wschodnią, postsowiecką Azję Centralną oraz Bliski Wschód. Kwestionując (neo)kolonialne relacje między Europą a jej tak zwanymi peryferiami, wystawa jednocześnie stawia tezę, iż los „Większej Europy” kształtuje się obecnie na jej wschodnich rubieżach. Założeniem wystawy jest połączenie „peryferii” byłego Zachodu i otwarcie nowej perspektywy dla projektu europejskiego opartego na doświadczeniu Europy Bliskowschodniej wraz z jej polityczną złożonością i historycznymi uwikłaniami.
Szósta edycja Kijowskiego Biennale 2025 została przygotowana przez konsorcjum kuratorów z L’Internationale – europejskiej konfederacji muzeów, instytucji artystycznych i uniwersytetów. Wystawa prezentuje siedem nowych prac, zamówionych specjalnie na tę okazję, a także liczne wypożyczenia i dzieła z kolekcji instytucji członkowskich L’Internationale.
Jak wyjaśnia kuratorka wystawy Magdalena Lipska, od dwóch lat Kijowskie Biennale odbywa się w różnych miejscach w Europie. Jest to wystawa, która powstała w 2015 roku w Kijowie i była organizowana co dwa lata, natomiast po wybuchu wojny niestety nie można było organizować dużych kulturalnych wydarzeń w Ukrainie, stąd też Biennale przeniosło się do Europy. W 2023 roku główna wystawa otworzyła się w Wiedniu, teraz – w Warszawie.
To nie jest wystawa, której ambicją jest pokazanie przeglądu najnowszej ukraińskiej sztuki, chodziło natomiast o to, by artystów ukraińskich pokazywać w szerszym, międzynarodowym kontekście. I tak jest też w tym roku. - Pokazujemy prace z Ukrainy, część z nich powstała specjalnie na wystawę, ale w kontekście prac artystów z regionu, który jako kuratorzy nazwaliśmy Europą Bliskowschodnią – tłumaczy Magdalena Lipska z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w rozmowie z Ewą Plisiecką, zapraszając do Muzeum Sztuki Nowoczesnej.