Historycy Mirosław Kłusek i Damian Markowski podjęli próbę wypełnienia tej luki, koncentrując się na kluczowych aspektach ekonomicznych w okupowanej Polsce oraz w pierwszych miesiącach po zakończeniu wojny, aż do ostatecznego ustalenia nowej granicy polsko-sowieckiej. Ich licząca 960 stron publikacja „Dzieje gospodarcze ziem polskich w latach 1939–1945” ukazała się w Instytucie Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego.
Celem badań była analiza działań państw totalitarnych wobec okupowanych ziem polskich oraz mechanizmów przekształcających powojenną gospodarkę Polski w kierunku rozwiązań sowieckich. Tom obejmuje lata 1939–1945 i jest pierwszym monograficznym opracowaniem historii gospodarczej II Rzeczypospolitej, analizując zarówno okupację niemiecką, jak i sowiecką.
Rok 1939 był punktem zwrotnym – życie Polaków zmieniło się radykalnie, także w wymiarze gospodarczym. Okupacja sowiecka przyniosła nie tylko represje polityczne i społeczne, ale również głębokie przemiany w strukturze własności, przekształcenia w rolnictwie i przemyśle oraz wprowadzenie mechanizmów, które w długiej perspektywie kierowały lokalną gospodarkę ku modelowi sowieckiemu. Analiza tych procesów pozwala lepiej zrozumieć realia codziennego życia Polaków w tych latach oraz skutki ekonomiczne, które odczuwane były przez kolejne pokolenia.
Mocną stroną książki jest baza źródłowa i opracowanie bibliograficzne. Sięgnięto do źródeł zdeponowanych w archiwach krajowych (to one stanowią zasadniczy korpus źródłowy), ale też Niemiec, Ukrainy i Białorusi – niekiedy jest to wiedza po raz pierwszy wprowadzana do obiegu naukowego. Praca to udana synteza aktualnych ustaleń naukowych w tym zakresie, opracowanie potrzebne i wyczekiwane. Ze względu na obfitość przywołanej literatury i źródeł może być ono swoistym przewodnikiem po omawianym zagadnieniu, a zakres zawartej wiedzy i wniosków podstawą do prowadzenia dalszych badań, – komentuje Mirosława Kłuska i Damiana Markowskiego recenzent dr hab. Jerzy Gapys, prof. Uniwersytetг Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Profesor Damian Markowski, kierownik Zakładu Badań nad Komunizmem i Okupacją Sowiecką Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego oraz współpracownik Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, poruszył w tej publikacji wątki związane z dziejami gospodarczymi ziem wschodnich II RP pod zaborem sowieckim.
Damian Markowski: Często odnoszę wrażenie, że w historii istnieją momenty, które zmieniają wszystko. Takim punktem był rok 1939, kiedy po rozpoczęciu sowieckiej okupacji na terenach przedwojennych ziem wschodnich II Rzeczypospolitej niemal całkowicie zmieniła się rzeczywistość gospodarcza. Proszę sobie wyobrazić, że praktycznie z tygodnia na tydzień ludzie musieli płacić inną walutą, korzystać z innych banków, a wielu traciło mieszkania, domy, ogrody czy całe firmy – w skrócie, większość dorobku swojego życia, a niekiedy także dorobku całych poprzednich pokoleń. Z taką rzeczywistością musiała zmierzyć się cała społeczność tamtych województw wschodnich przedwojennej Polski – nie tylko Polacy, ale również Białorusini, Ukraińcy, Żydzi i inni mieszkańcy tych ziem, którzy posiadali polskie obywatelstwo. Te przemiany gospodarcze dotyczyły wszystkich, niezależnie od narodowości, i radykalnie przekształciły życie codzienne na tych terenach.
Oczywiście nie mogę pominąć kwestii poziomu rozwoju gospodarczego tych ziem. W literaturze publikowanej na przykład w ZSRR oraz teraz na Białorusi czy w Rosji często pisze się, że wschodnie województwa II Rzeczypospolitej były „zacofane” i że po włączeniu ich do państwa sowieckiego rzekomo podniósł się poziom rozwoju gospodarczego. Ale analiza źródeł pokazuje, że te twierdzenia są uproszczeniem i często służą propagandowym narracjom. Okupacja sowiecka nie prowadziła do systematycznego i trwałego wzrostu gospodarczego, lecz do radykalnych zmian własnościowych, nacjonalizacji, kolektywizacji i przymusowych przekształceń w rolnictwie i przemyśle. W efekcie lokalna gospodarka funkcjonowała w zupełnie nowych warunkach, a codzienne życie mieszkańców zostało znacząco ograniczone i podporządkowane logice sowieckiego państwa totalitarnego. Czyż nie tak?
Licząca 960 stron publikacja „Dzieje gospodarcze ziem polskich w latach 1939–1945” autorstwa Mirosława Kłuska i Damiana Markowskiego.
Damian Markowski: Sowiecka propaganda bardzo często czerpała z polskiej przedwojennej prasy, wykorzystując podział Polski na tzw. Polskę A, B i C. Polska A obejmowała regiony najbardziej rozwinięte gospodarczo, jak Wielkopolska czy Górny Śląsk, natomiast Polska B i C to były tereny wschodnie, często uznawane za gospodarczo zacofane. Jednak rzeczywistość była bardziej złożona. Na terenach, które później zostały włączone do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, znajdowały się jedne z najlepszych polskich tartaków, dysponujące nowoczesnym sprzętem i pracujące w sposób zapewniający odnawialność surowca drzewnego. Można więc powiedzieć, że był to przemysł w dużym stopniu ekologiczny. Po wkroczeniu Sowietów wiele z tych tartaków zostało zniszczonych wskutek niewłaściwego użytkowania, częściowo rozmontowanych i wywiezionych do Związku Radzieckiego. Kiedy natomiast przychodzili Niemcy, tartaki pracowały na trzy zmiany, aby maksymalnie eksploatować surowiec na potrzeby okupanta. Ten przykład pokazuje, jak radykalnie zmieniały się praktyki gospodarcze w zależności od okupanta, a także jak propaganda upraszczała i fałszowała obraz gospodarki wschodnich województw przedwojennej Polski. Jeżeli chodzi o tereny, które później utworzyły sowieckie obwody, na przykład wilejski czy mołodeczański, porównania pokazują interesujący paradoks. Produkcja rolna w tych rejonach wzrosła w ciągu kilkunastu miesięcy sowieckiej okupacji jedynie o jedną dziesiątą. W innych miejscach natomiast produkcja wręcz spadła, mimo że sprowadzono ogromną liczbę maszyn i sprzętu, próbując wymusić mechaniczny, sztuczny i nienaturalny skok wydajności rolnictwa. Te działania jednak nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Próby „przeskoku” gospodarczego były niesystematyczne i często prowadziły do degradacji istniejącej infrastruktury oraz obniżenia jakości produkcji. Pokazuje to, że sama ilość sprzętu i prób technicznych zmian nie wystarcza, aby zapewnić realny rozwój gospodarczy w okupowanej i przekształcanej siłą gospodarce.
Nie mogę nie wspomnieć o tym, że wciąż na Białorusi działają przedsiębiorstwa powstałe w czasach II Rzeczypospolitej. W Grodnie funkcjonuje fabryka tytoniu i papierosów „Niemen”, w rejonie lidzkim działa huta „Niemen”, w Pińsku do niedawna istniała fabryka zapałek. Są to ważne zakłady również dla współczesnej Białorusi, a niektóre z nich stały się wręcz symbolami państwa. Pokazuje to, że wybrane branże gospodarki w przedwojennej Polsce funkcjonowały dość pomyślnie i pozostawiły trwałe dziedzictwo. Odnoszę wrażenie, że gospodarka wschodnich województw przedwojennej RP nie była jednolicie zacofana, a niektóre sektory odgrywały znaczącą rolę zarówno w przeszłości, jak i współcześnie.
Damian Markowski: Padła tutaj nazwa huty szkła „Niemen”, położonej pod Lidą. Mam wrażenie, że tego rodzaju zakłady, które po zakończeniu II wojny światowej zostały odbudowane staraniem Związku Sowieckiego, były nie tylko zyskiem materialnym. Same zakłady przynosiły również zysk niematerialny i tożsamościowy. Huta szkła „Niemen” nie była tylko zakładem produkcyjnym – była całym ośrodkiem społecznym organizującym życie lokalnej społeczności. Przy hucie działała szkoła dla dzieci pracowników, istniały różne stowarzyszenia sportowe, oświatowe i kulturalne. Pokazuje to, że przemysł w tym regionie niósł ze sobą coś więcej niż kapitał i produkcję – wytwarzał również dobra niematerialne i wspierał kształtowanie tożsamości mieszkańców. W przypadku huty „Niemen” można powiedzieć, że Białoruś zyskała nie tylko gospodarczo, ale także w wymiarze tożsamościowym, społeczno-kulturowym.
Równie ważną kwestią była sytuacja z dostępem do żywności po wkroczeniu wojsk sowieckich. W literaturze można przeczytać, że w czasach przedwojennej Polski w sklepach „wszystko było”, choć oczywiście nie każdy mógł sobie pozwolić na wszystko. Po sowieckiej okupacji wiele towarów po prostu zniknęło z półek, a codzienne życie mieszkańców stało się znacznie trudniejsze. Analiza dokumentów pokazuje, że brak żywności nie był jedynie efektem „przejściowej reorganizacji” handlu, lecz wynikał z systemowych zmian w gospodarce: nacjonalizacji sklepów, przymusowej kolektywizacji rolnictwa oraz przesunięć dostaw żywności na potrzeby armii i administracji sowieckiej.
Damian Markowski: Zabór sowiecki z 1939 roku przebiegał nierównomiernie pod względem gospodarczym. Początkowo towary zniknęły ze sklepów większych miast, takich jak Lwów, Wilno, Nowogródek czy Brześć. Jednak w miarę jak sowiecka administracja zaczęła przezwyciężać początkowy kryzys, dostęp do towarów najprędzej powracał w tych większych ośrodkach. Na terenach prowincji, zwłaszcza zachodniej Białorusi, powrót towarów następował znacznie wolniej. Zdolność nabywcza spadła tam więcej niż o połowę w porównaniu z rokiem 1938. Widać więc wyraźnie gospodarczy upadek i zapaść ekonomiczną, do jakiej doprowadziła sowiecka okupacja mieszkańców tych terenów. Z tej zapaści ziemie te zaczęły wychodzić dopiero w latach 1948–1949, gdy efekty wielkich inwestycji w lekki przemysł, realizowanych podczas tzw. pierwszej powojennej pięciolatki w Związku Radzieckim, zaczęły przynosić rezultaty.
Viktar Korbut