„Ja jestem Polacka”. Język przekazywany z pokolenia na pokolenie
Historia Jaqueline Marii Burkot zaczyna się w 1885 roku, kiedy jej przodkowie opuścili Galicję i osiedlili się w południowej Brazylii. Przez kolejne pokolenia rodzina pielęgnowała polską mowę i tradycje.
– Babcia i dziadek zawsze mi mówili: mów po polsku, bo kiedyś będziesz potrzebowała – wspomina Jaqueline.
Język polski był w jej domu czymś naturalnym. Do piątego roku życia nie mówiła po portugalsku. Kiedy rozpoczęła naukę w brazylijskiej szkole, polski był dla niej językiem pierwszym i najbliższym.
Jej sposób mówienia może być dla współczesnego polskiego odbiorcy zaskakujący. Jaqueline posługuje się polszczyzną charakterystyczną dla środowiska polonijnego w południowej Brazylii – językiem przekazywanym ustnie przez kolejne pokolenia emigrantów, który zachował wiele dawnych konstrukcji, słów i sposobów wyrażania myśli.
To właśnie dlatego jej wypowiedzi nie brzmią jak współczesna polszczyzna używana w Polsce. Są jednak niezwykle cennym świadectwem tego, jak język polski funkcjonował wśród emigrantów, którzy pod koniec XIX wieku opuszczali ziemie polskie.
Polska w Brazylii przetrwała dzięki rodzinie, wierze i muzyce
W rodzinie Jaqueline język był nierozerwalnie związany z religią i muzyką.
Jej pradziadek Albin Kosiba śpiewał w polskim chórze w kościele św. Michała w Araucárii – jednym z najstarszych ośrodków polskiego osadnictwa w tym regionie. Muzyka była obecna w domu, podobnie jak modlitwa po polsku.
Babcia Jaqueline pilnowała, by wnuczka czytała, modliła się i śpiewała po polsku.
To właśnie ona zaszczepiła w niej miłość do polskich pieśni. Jacqueline od dzieciństwa występowała podczas uroczystości religijnych. Kiedy miała dziewięć lat, spotkała biskupa Stefana Wesołego, który był pod wrażeniem tego, że brazylijska dziewczynka tak dobrze posługuje się językiem polskim.
Dziś Jacqueline od około 20 lat śpiewa w polskim chórze, a od roku jest również członkinią zespołu Orzeł, kultywującego polskie tradycje muzyczne.
– Moja babka nie żyje, ale myślę, że tam z nieba jest bardzo szczęśliwa, bo ona chciała, żeby ta Polska była w Brazylii. I tak ja robię – mówi.
Wiara pomogła zachować język
W brazylijskiej Polonii ogromną rolę w zachowaniu języka odegrał Kościół. W wielu miejscach do dziś odprawiane są msze po polsku, a modlitwy i pieśni są przekazywane kolejnym pokoleniom.
Jaqueline podkreśla również znaczenie Jana Pawła II. W jej wspomnieniach wybór Polaka na papieża był dla brazylijskiej Polonii wydarzeniem, które wzmacniało poczucie więzi z krajem przodków.
– Myślę, że on uratował ten język polski troszeczkę więcej tam w Brazylii – mówi.
Jednocześnie zauważa, że sytuacja się zmienia. Młodsze pokolenia coraz częściej odchodzą od języka przodków. Dlatego Jaqueline apeluje, aby nie wstydzić się polszczyzny i przekazywać ją dzieciom.
Jaquline Maria Burkot z Zespołem "Orzeł" z Brazylii w studiu Polskiego Radia
„Musimy uratować i utrzymywać” polski język
W Brazylii prowadzone są również badania nad językiem polonijnym. Jednym z celów jest dokumentowanie charakterystycznej odmiany polszczyzny, którą posługują się potomkowie polskich emigrantów.
Dla Jaqueline to bardzo ważna inicjatywa. – Musimy uratować. Ja zawsze mówię dla wszystkich: dla dzieci, które słyszą, że ja mówię po polsku, dla młodzieży – nie wstydźcie się – podkreśla.
Jej własny język jest najlepszym przykładem tego, jak niezwykle trwała może być rodzinna transmisja języka. Przez pięć pokoleń, mimo życia w portugalskojęzycznym kraju, polszczyzna pozostała ważnym elementem tożsamości rodziny Burkot.
Polski język jako część terapii
Jaqueline Maria Burkot odkryła jeszcze jeden, niezwykły wymiar swojego języka.
Dwa lata temu otworzyła własną klinikę rehabilitacyjną w Brazylii. Pracuje jako fizjoterapeutka od około dekady. Szybko zauważyła, że wielu jej starszych pacjentów ma polskie korzenie i znacznie swobodniej czuje się, kiedy może rozmawiać z nią po polsku.
Podczas rehabilitacji zaczęli opowiadać jej historie rodzinne – o rodzicach, dziadkach, pracy na roli, przyjeździe przodków z Polski.
Język uruchamiał wspomnienia. – Oni chcą mi porozmawiać, jakie były czasy przed dziadkami, co matka i ojciec zrobiły, jak pracowały w polu, jak oni przyjechali z Polski – opowiada.
Z czasem okazało się, że polszczyzna może być dla jej pacjentów nie tylko sposobem komunikacji, ale również elementem emocjonalnego wsparcia.
„To jest muzykoterapia”
Jaqueline wykorzystuje w pracy również muzykę. Kiedy pacjenci proszą ją o śpiewanie polskich pieśni, wspólnie sięgają po teksty.
Jedna z historii szczególnie zapadła jej w pamięć. Jej pacjentka Lidia Krupa przeszła udar. Miała poważne problemy z mówieniem. Jacqueline zaczęła z nią modlić się po polsku, a następnie śpiewać.
I wtedy wydarzyło się coś, co sama Jacqueline wspomina z ogromnym wzruszeniem.
Pacjentka zaczęła śpiewać. – Jak zaczęła śpiewać, to my wszystkie były w pokoju. Była jej siostra. I one zaczęły płakać, bo mama zaczęła się modlić ze mną i śpiewać – opowiada.
Dla Jaqueline był to dowód na niezwykłą siłę języka i muzyki. – Nigdy nie myślałam, że kiedy będę pracować na języku polskim w Brazylii, będę ratować tych ludzi, którzy tyle cierpią, tyle lubią tę Polskę, a nie dadzą rady tu przyjechać – mówi.
Pacjenci przyjeżdżają do niej właśnie dlatego, że mówi po polsku
Informacja o niezwykłej działalności Jaqueline zaczęła rozchodzić się także w internecie. Pacjenci i ich rodziny zaczęli ją odnajdywać, ponieważ dowiadywali się, że w Brazylii pracuje fizjoterapeutka mówiąca po polsku.
– Pani, ty jesteś fizjoterapeutą, która mówi na język polski. Moja matka potrzebuje – wspomina telefony, które zaczęła odbierać.
Dla wielu starszych osób możliwość rehabilitacji w języku, który pamiętają z dzieciństwa, jest czymś wyjątkowym. Łatwiej nawiązują kontakt, opowiadają o sobie, a sama terapia staje się dla nich bardziej przyjazna.
Jacqueline zauważa, że kiedy pacjenci zaczynają mówić i śpiewać po polsku, otwierają się również emocjonalnie.
Jaquline Maria Burkot z Zespołem "Orzeł" z Brazylii
Z Brazylii do Polski – pierwszy raz w ojczyźnie przodków
W 2026 roku Jaqueline po raz pierwszy przyjechała do Polski wraz z Zespołem "Orzeł".
Podczas pobytu w Krakowie grupa prezentuje polską muzykę i tradycje. Dla Jacqueline jest to niezwykle emocjonalna podróż – zarówno artystyczna, jak i osobista.
– Dla mnie to jest taki prezent, co moja Matka Boska Częstochowska mi dała – mówi o przyjeździe do Polski.
Przyznaje, że już podczas podróży samolotem towarzyszyły jej ogromne emocje.
– Jak samolot jechał, to ja już myślałam, że jesteśmy blisko Warszawy. To mi tak płakało, tak serce pukało, bo myślałam, że ja jestem Polacka. Ja jestem Polacka.
I dodaje: – Moja rodzina wysłała tutaj i kocham bardzo, bardzo, bardzo. Ten krew będziemy ratować, trzymać do końca. Co ja będę żyć tam w Brazylii, ja będę trzymać.
Żywy ślad polskiej emigracji
Historia Jaqueline Marii Burkot jest czymś więcej niż opowieścią o polskiej emigracji. To historia języka, wiary i wartości, które przez ponad sto lat przetrwały tysiące kilometrów od Polski.
Jej polszczyzna – charakterystyczna, niekiedy archaiczna i odmienna od współczesnego języka – jest częścią tego dziedzictwa. Jest przede wszystkim świadectwem wielopokoleniowego przekazu językowego, który rozwijał się w zupełnie innych warunkach niż język używany współcześnie w Polsce.
W jej opowieści spotykają się więc dwie historie: dziewiętnastowiecznej emigracji z Galicji oraz współczesnej Polonii w Brazylii.
Jacqueline pokazuje, że język może być nie tylko narzędziem komunikacji. Może być pamięcią rodzinną, modlitwą, muzyką, sposobem pracy, elementem terapii, a przede wszystkim – więzią z krajem przodków.
„Ja jestem Polacka” – mówi Jaqueline. I trudno o prostsze, a zarazem bardziej poruszające podsumowanie jej historii.
Zapraszamy do wysłuchania całej załączonej rozmowy, Haliny Ostas z Jaqueline Marią Burkot, fizjoterapeutką, przedsiębiorczynią, promotorką Polski i języka polskiego w Brazylii.