>>> Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"
Ten tytułowy "monolok" snuje warszawski fryzjer - starszy, "przedwojenny" człowiek (rocznik 1940), którego matkę zabili Niemcy, a on sam przeżył "bidul". Odnalazł się w zawodzie dzięki przyjacielskiemu mistrzowi w fachu, dom założył (i żony nie zdradzał, choć raz się z inną damą pocałował) z ukochaną kobietą, życie przeżył w trzech epokach. Tej wojennej, komunistycznej i w wolnej Polsce.
Opowieści z zakładu fryzjerskiego
Trzy mało przystające do siebie epoki. Każda jakoś zaznaczona w dziesiątkach postaci, sytuacji, w zwarciach, alkoholu, przemocy, ale też bezinteresownej pomocy, w przyjaźniach, w akceptacji tego, co nie zawsze i nie dla każdego oczywiste. - To nie jest zmyślone, że fryzjerzy, nie wszyscy oczywiście, ale wielu z nich, umie i lubi opowiadać. Umie i lubi słuchać. I to jest jakby początek tej książki. Wymyśliłem sobie, że to jest fantastyczny odbiornik i nadajnik do różnych opowieści - tłumaczył w audycji Paweł Sołtys.
Czytaj także:
Tłem w książce "Monolok" jest zmieniający się na przestrzeni kilku dekad warszawski Grochów. Jak zauważył sam autor, każda z trzech opisanych tam epok wynika z poprzedniej. - Biedne lata 50. wynikły z wojny, z powstania. Później były być może trochę lepsze lata 60. i 70. Powstawały nowe zakłady, następował rozwój dzielnicy. Następnie lata 80. Mój bohater mówi, że być może po stanie wojennym zmrok trochę wcześniej zaczął zapadać. A potem te nowe czasy, które w jakimś sensie były zaskoczeniem dla wszystkich, dla niego też, i powoli zamykają też historię tej dzielnicy, jej oddzielności, nietypowości. Dzisiaj Warszawa się wyrównuje, coraz bardziej wszystko do wszystkiego jest podobne - stwierdził.
Nie tylko grochowski "Monolok"
Nie oznacza to, że w historii Grochowa nie przejrzą się mieszkańcy innych polskich miast czy dzielnic. - Myślę, że w każdym dużym czy średnim polskim mieście jest taka dzielnica. Ona jest gdzieś z boku, jest tzw. gorszą dzielnicą. Tam nie ma może tych najpiękniejszych budynków i najdroższych sklepów, ale ludzie żyją tam ze sobą bliżej. Już z pierwszych spotkań autorskich widać, że to się chyba udało. Byłem na przykład w Olsztynie i nagle ludzie zaczęli jakby od siebie opowiadać podobne historie, które się tam wydarzyły na Zatorzu bodajże - opowiadał Paweł Sołtys.
"Niewielka książeczka, dwie godziny czytania, ale każda strona zachęca do lektury kolejnej: wyobraźnia autora, jego wyczucie języka, skojarzenia, rzeczywistość, którą potrafi złapać w kilku zdaniach. Budzą podziw, a czasami, jak w przypadku autora audycji, także prozaika, naturalną zazdrość" - recenzował Wacław Holewiński przed emisją "Rozmów po zmroku".
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Wacław Holewiński
Gość: Paweł Sołtys (pisarz, muzyk)
Data emisji: 24.02.2026
Godz. emisji: 22.30
pg