Posłuchaj audycji "Poranek Dwójki" >>>
"Rzeźba na meblościankę" to wystawa, która od 14 maja dostępna będzie w Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni. Na ekspozycji pokazany zostanie zbiór z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie. Zbiór wyjątkowy, ponieważ w całości składa się z pierwowzorów powstałych pod osobistym nadzorem projektantów w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. To właśnie tam ukształtował się charakterystyczny styl porcelanowych figurek – rozpoznawalny i szeroko naśladowany.
Ceramiczne figurki, które podbiły meblościanki
- Ta wystawa przypomina o takiej słynnej już czwórce, kiedyś uwielbianej przez Polaków: Lubomir Tomaszewski, Henryk Jędrasiak, Mieczysław Naruszewicz i Hanna Ortwein. Zawodowo związani byli z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, którego to historię przypominają kolejne książki. Ale kiedy wspominamy, co stało u naszej babci, rodziców albo prababci na stole w salonie czy właśnie na meblościance, to na pewno były dzieła sztuki tej czwórki - mówiła w Dwójce Kaja Muszyńska, kuratorka ekspozycji.
"Rzeźba na meblościankę" – nowoczesne figurki lat 50. i 60.
Wzory powstały z myślą o produkcji masowej i miały trafić do szerokiego grona odbiorców, którzy chcieli urządzać swoje mieszkania zgodnie z najnowszymi trendami w sztuce i designie. Nowoczesne figurki, produkowane w latach 1956-1965 w fabrykach porcelany w Polsce, stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów powojennego wzornictwa użytkowego. Jak podkreślał Lubomir Tomaszewski, ich celem było "zlikwidowanie mieszczańskiej tandety" i wprowadzenie do wnętrz nowej jakości estetycznej.
- To wiązało się ściśle z wizją Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, z wizją jej członków, a przede wszystkim z ambicjami założycielki instytutu Wandy Telakowskiej. Głównym założeniem tej placówki było właśnie wprowadzenie do fabryk bardzo dobrych projektów o wysokiej wartości estetycznej. To miało być to pierwsze zetknięcie Polaków z estetyką - wyjaśniła kuratorka.
Czytaj też:
- Te przedmioty miały pełnić rolę edukacyjną w zakresie plastyki - dodała rozmówczyni Małgorzaty Niecieckiej-Mac. - I właśnie figurki, rzeźby zaprojektowane w Instytucie, doskonale wpisują się w ten plan. Były fenomenem tej nowoczesności poodwilżowej, bo trafiły do domów Polaków w bardzo dużej liczbie. Były produkowane przez wszystkie fabryki porcelany w Polsce, a także przez jedną fabrykę fajansu. Więc tutaj Instytut Wzornictwa Przemysłowego na pewno mógł ogłosić swój wielki sukces.
Nie tylko mamuty i ryby
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych wzorów była figurka mamuta, choć cały przegląd zwierzęcych form jest znacznie szerszy. Pojawiały się także słonie, ptaki i liczne inne przedstawienia fauny, które w uproszczonej, dekoracyjnej formie trafiały na meblościanki i do domowych kolekcji.
- Projektanci czerpali inspiracje przede wszystkim z fauny ze wszystkich kontynentów, również z tej już nieistniejącej, bo mamy mamuty, ale też dinozaury. I tutaj te inspiracje, szczególnie jeśli chodzi o ptaki i o rodzimą faunę, są wynikiem wyjścia artystów w plener. Wiemy z tekstów źródłowych, że szczególnie Mieczysław Naruszewicz, który wzorów ptaków opracował bardzo dużo, był zapalonym obserwatorem przyrody. W swoich rzeźbach przekazuje ruch, jakieś pozycje, które część z tych ptaków przyjmuje, na przykład czaple z taką przykurczoną szyją. Twórcy w fantastyczny sposób tłumaczyli te obserwacje, te cechy szczególne zwierząt na język rzeźby - opowiadała Kaja Muszyńska.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Gość: Kaja Muszyńska (kuratorka wystawy)
Data emisji: 12.05.2026
Godz. emisji: 8.30
am/pg