Śledź w soli i wielka sztuka Północy. Podróż szlakami dawnych mistrzów

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2026 11:02
- Moim zamiarem jest oswajanie czytelników ze sztuką dawną. Dla mnie jest ona bardzo ważnym elementem życia. Widzę, jak wiele zmienia się w niej z upływem czasu i dzielę się tymi spostrzeżeniami w książce - mówiła w Dwójce Aleksandra Janiszewska-Cardone, autorka książki "Śledź w soli. Północne szlaki sztuki".
Stare miasto w Tallinnie. Autorka Śledzia w soli zabiera czytelników aż do Estonii
Stare miasto w Tallinnie. Autorka "Śledzia w soli" zabiera czytelników aż do EstoniiFoto: Andrey Omelyanchuk/EastNews

Wysłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą"<<<

Tytuł książki nawiązuje do obrazu holenderskiego malarza Josepha de Braya. - To apoteoza solonego, a dokładniej marynowanego śledzia. Obraz jest niezwykły, ponieważ z jednej strony przedstawia bardzo prosty posiłek, typowy dla Holendrów. Widzimy tam zwyczajne produkty: cebulę i właśnie śledzia, pokazane w różnych odsłonach. Na ich tle znajduje się jednak kartusz z wyrytą odą do marynowanego śledzia. To bardzo pięknie napisana wierszowana pochwała ryby - mówiła rozmówczyni Małgorzaty Niecieckiej-Mac.



- To pokazuje, jaką rolę i miejsce śledź jako danie zajmował w życiu i kulturze Holendrów. Dla mnie sam obraz jest podsumowaniem tego wszystkiego. Chciałam poprzez ten tytuł pokazać, że sztuka również może się rozwijać wtedy, kiedy zapewnione są podstawowe potrzeby. Holendrzy zawojowali świat właśnie w towarzystwie solonego śledzia. Chodziło mi o to, że tak mała rzecz, pozornie nieistotna, może mieć kluczowe znaczenie dla wielkich odkryć, ale także w naszym codziennym życiu. Tytuł jest więc poniekąd metaforyczny - dodała.

Między Italią a Niderlandami

Aleksandra Janiszewska-Cardone zwróciła uwagę, że już w 1550 roku Giorgio Vasari w "Żywotach najsławniejszych malarzy" opisał dzieje sztuki tak, jakby wszystko, co najważniejsze, działo się we Włoszech, a sztuka na północ od Alp była nieco mniej interesująca. 

- Podkreślił podział istniejący już od starożytności: na słoneczną, boską Italię i na to, co znajduje się poza Alpami. Ja właśnie tę Północ chciałam wydobyć. Nie chodzi o sztukę północnej Europy w ścisłym znaczeniu, czyli sztukę krajów skandynawskich. Przede wszystkim interesuje mnie sztuka niderlandzka. To właśnie w Niderlandach bije moje serce. Odszukuję różne dzieła w kolekcjach wokół basenu Morza Bałtyckiego i Morza Północnego. Są to dzieła, które osobiście odkryłam, ale także artyści i postaci historyczne, od których wychodzę w opowieściach o sztuce i ludzkich potrzebach - mówiła badaczka.

- Sztuka Północy jest dla mnie bliższa człowiekowi i jego realności. Nie potrafię jednak do końca wyjaśnić, dlaczego właśnie ta Północ od zawsze jest mi tak bliska. Malarstwo Północy było we Włoszech bardzo cenione już w XV wieku. W pewnym momencie ceniono je nawet wyżej niż sztukę powstającą wówczas na miejscu - dodała.

Czytaj także:

Van Eyck i van der Weyden. Sztuka, w której każdy detal ma znaczenie

Podczas rozmowy w Dwójce Aleksandra Janiszewska-Cardone zaznaczyła, że jesteśmy przyzwyczajeni do wazariańskiego sposobu myślenia o sztuce. - Florencja, renesans, rozwój humanizmu. I rzeczywiście, powstawała wtedy niezwykła sztuka. Jednak sami artyści i kolekcjonerzy z pewną zazdrością spoglądali za Alpy, w stronę Niderlandów. Podziwiali zdolność tamtejszych artystów do naśladowania rzeczywistości - mówiła.



- Wyobraźmy sobie dzieła Jana van Eycka czy Rogiera van der Weydena. Są w nich takie szczegóły, że moglibyśmy powiększać kompozycję i powiększać, a ona w naszym wyobrażeniu nigdy się nie rozmaże ani nie rozmyje. Zawsze znajdziemy kolejny ostry detal, który dopowie nam jeszcze jakąś cząstkę rzeczywistości - dodała w rozmowie z Małgorzatą Nieciecką-Mac.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac

Gość: Aleksandra Janiszewska-Cardone (historyczka sztuki)

Data emisji: 5.11.2026

Godz. emisji: 19.10

Opracowanie: Oskar Łapeta

Czytaj także

Przeciwko głupocie i złu. Malarstwo Ryszarda Woźniaka na wystawie w Radomiu

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2026 18:01
W Gruppie było ich sześciu: Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak. Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej "Elektrownia" od kilku lat popularyzuje ich dorobek. 25 września w radomskiej galerii odbędzie się wernisaż wystawy zatytułowanej "Ryszard Woźniak. Lunapark Europa".
rozwiń zwiń