Posłuchaj audycji "Kwadrans bez muzyki" >>>
Okazja do tej wyprawy jest nie byle jaka: w tym roku świętujemy stulecie jego urodzin. Tadeusz Konwicki, wybitny pisarz ("Mała apokalipsa", "Z oblężonego miasta", "Bohiń") i reżyser ("Ostatni dzień lata", "Salto", "Jak daleko stąd, jak blisko") przyszedł na świat 22 czerwca 1926 roku w Nowej Wilejce, obecnie dzielnicy litewskiej stolicy.
Konwicki – dzieciństwo wśród przyrody i książek
Po Kolonii Wileńskiej, w której dorastał Konwicki, oprowadzała nas lokalna przewodniczka Mirosława Naganowicz. Opowieści o pisarzu słyszała od dzieciństwa z ust swojej mamy. – Tutaj dorastał, pasł krowy, biegał cały czas, był taki bardzo zajęty. Lubił czytać książki, między innymi do domu mojej mamy też przychodził, żeby te książki wypożyczać. Nazywany był przez wszystkich Tadziuka albo Taćka, tak po naszemu – wspominała.
Zapamiętane z dzieciństwa obrazy przyrody, architektury i znajome postaci pisarz unieśmiertelniał w swoich utworach takich jak "Kronika wypadków miłosnych" czy "Bohiń", przywołując je z niemal fotograficzną dokładnością. Profesor Anna Nasiłowska, pisarka, krytyczka i historyczka współczesnej literatury, odwiedziła rodzinną miejscowość artysty w towarzystwie profesor Marii Janion w 1989 roku.
Czytaj również:
– Tadeusz Konwicki bardzo dokładnie i plastycznie opisał to swoje otoczenie, więc wiedzieliśmy bardzo dobrze, my wszyscy czytelnicy Tadeusza Konwickiego, jaka rzeka tam płynie, że to jest nieduża rzeczka, ale bardzo ważna, że stacja kolejowa odgrywa ogromną rolę. Przekonaliśmy się, jak blisko było z domu, gdzie Konwicki mieszkał u swojej ciotki czy też ciotko-babki, na stację kolejową – opowiadała badaczka.
Konwicki w anegdocie
W świecie, który – cytując za Mirosławą Naganowicz – sam Konwicki określał jako "kosmos, z którego nigdy się nie wydostał i nigdy się nie wydobędzie", pamięć o artyście pozostaje niezmiennie żywa – także w przekazywanych anegdotach.
– Widziałam bardzo często, jak Seweryn Piegutkowski [przyjaciela pisarza z dzieciństwa – przyp. redakcji] testował osoby, które przychodziły do ich domu. Pytał: czy wiesz, kto to Konwicki? Jeżeli osoba mówiła: tak, oczywiście, to wtedy zaczynała się rozmowa i wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Jeżeli ktoś mówił: a kto to taki? - to znaczy, że oblał i nie ma o czym rozmawiać z daną osobą, bo na niczym się nie zna – śmiała się przewodniczka.
Lekcja lokalnego patriotyzmu
Częstym widokiem w rodzinnych stronach pisarza są wycieczki, które odwiedzają miejsca związane z jego młodością. Konwicki patronuje też jednej z polskich szkół: gimnazjum w miejscowości Bujwidze. Wartości zaklęte w jego prozie mają być wzorem dla uczącej się tutaj młodzieży.
– Jako szkoła na Litwie nauczająca w języku polskim po pierwsze chcielibyśmy zadbać o poprawną polszczyznę. To jest duże wyzwanie, dlatego że mamy młodzież z różnych rodzin, z mieszanych rodzin. Po drugie, myślę, że dla młodzieży ważna powinna być pracowitość naszego patrona, odwaga, by mówić prawdę, mieć cele i osiągać je – wyliczała Zenobia Mikielewicz pełniąca obowiązki dyrektorka szkoły.
Halina Ravdo, która przysłużyła się sprawie uhonorowania twórcy w Bujwidzach, dodała do listy jeszcze jeden punkt. – Myślę, że najważniejsza cecha, być może jedyna, którą chcielibyśmy zaszczepić naszej młodzieży, to patriotyzm, to głęboki patriotyzm do ziemi ojczystej. Nieważne, gdzie później będziesz żył, jak los się ułoży – ziemie ojczyste, ziemie rodzinne nigdy nie wygasną w pamięci. Konwicki był stuprocentowo takim patriotą. O tym świadczy jego wspomnienie, jego utwory, jego rozmowy prywatne. On zawsze wracał myślami tutaj do nas nad Wilię – opowiadała.
***
Tytuł audycji: Kwadrans bez muzyki
Przygotowanie: Aleksandra Tykarska
Data emisji: 30.09.2026
Godz. emisji: 11.00
oprac. Kamila Snopek