Marlen Haushofer zmarła ponad pół wieku temu. Dopiero wznowienie jej powieści "Ściana" sprawiło, że nazwisko autorki zaczęło wracać do obiegu literackiego.
– Inicjatywa wyszła ze strony wydawcy, choć ja też miałam takie marzenie, żeby "Ścianę" przetłumaczyć. Marzenie niewypowiedziane, ale kiedy dowiedziałam się o tej książce, pomyślałam: to idealny tytuł do serii "Cymelia" – mówiła w Dwójce autorka przekładu Małgorzata Gralińska. – Wkrótce odezwał się wydawca i zaproponował mi przekład. To było spełnienie niewypowiedzianego marzenia – dodała.
Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Powrót pisarki, która "pisze, by przeżyć"
"Ściana" to dystopijna opowieść o kobiecie odgrodzonej niewidzialną barierą od świata. Wydanie okazało się zaskakująco współczesne, głównie poprzez doświadczenie pandemii i samotności. Teraz do polskich księgarń trafiają dwa inne teksty Haushofer: "Zabijemy Stellę" oraz "Piąty rok".
– Pomyśleliśmy, że warto wydać właśnie te dwa teksty, bo świetnie pokazują wątki i motywy, które później powracają w całej jej twórczości. "Piąty rok" to debiut książkowy, a "Zabijemy Stellę" – nowela bardzo dojrzała – tłumaczyła Małgorzata Gralińska.
Dwie nowele – dwie twarze Haushofer
W obydwu historiach wyczuwalna jest ta sama wrażliwość i precyzja obserwacji: dzieciństwo pełne niepokoju oraz kobiecość wystawiona na próbę w społeczeństwie pozorów.
– Jej pisanie jest stonowane, ciche, zdyscyplinowane. Nie znajdziemy tu wściekłych monologów, raczej subtelne napięcie. A jednocześnie to literatura niezwykle nowoczesna – dlatego tak dobrze rezonuje z nami, współczesnymi czytelnikami – wyjaśniła w rozmowie tłumaczka.
W centrum prozy Haushofer zawsze znajduje się kobieta: dojrzała, pozornie opanowana, ukrywająca pod spokojem emocjonalne rozdarcie. – Te bohaterki są z pozoru zdystansowane, ale w środku w nich wszystko wrze. Pisarka opowiada o uczuciach, o emocjach, z którymi kobiety próbują sobie poradzić i o tym, jak często to im się nie udaje – zaznaczyła.
Czytaj także:
Dla Haushofer pisanie było ratunkiem
– Ona żyła tylko wtedy, kiedy pisała. Była typową panią domu, żoną dentysty, matką, ale pisanie było jej ucieczką. Tak jak jej bohaterki, pisała, by przetrwać – zaznaczała gościni Dwójki.
– Haushofer mistrzowsko obrazuje napięcia między postaciami. Każda relacja wygląda inaczej, tworzą się wręcz obozy. A jednak całość funkcjonuje – do momentu, gdy pojawia się Stella – mówiła tłumaczka o tłumaczonej powieści.
Haushofer stawia w niej pytania o winę, sprawczość i odpowiedzialność. – Nie wprost, ale te pytania są tam obecne: czy można było coś zrobić, zapobiec tragedii? Czasem nowelę interpretuje się także w kluczu społecznym, jako opowieść o powojennej Austrii, o wyparciu i usprawiedliwieniu win. O tym, jak łatwo powiedzieć: nic nie mogliśmy zrobić – dodała.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer- Kwiatek
Gość: Małgorzata Gralińska (autorka przekładu)
Data emisji: 17.02.2026
Godz. emisji: 8.30
zch