Polacy w Brazylii. Tadeusz Przywitowski z Sao Mateus do Sul

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2025 13:00
Sao Mateus do Sul – miasteczko w stanie Parana, zwane przez tamtejszych Polaków „Mateuszem”, to duże skupisko Polonii, nieoficjalnie nazwane „polską stolicą Parany”.
Audio
Tadeusz Przywitowski z Sao Mateus do Sul
Tadeusz Przywitowski z Sao Mateus do SulFoto: Piotr Baczewski

Tadeusz Przywitowski (ur. 1939) współtworzył tam lokalną kapelę, sporą jak na brazylijskie warunki – grał w niej razem z czterema braćmi, a instrumentarium skaładało się ze skrzypiec, akordeonu, klarnetu, basów i bębna. Kapela działała aż do 2005 roku, muzykę braci emitowało na żywo lokalne radio z Sao Mateus do Sul. Niestety, nie zachowały się nagrania. Jednak kilkanaście lat temu Pan Tadeusz postanowił nagrać sam siebie – piosenki, kolędy i modlitwy po polsku, dzięki rodzinie Przywitowskich możemy posłuchać tych amatorskich, domowych nagrań. 

Dziadek pana Tadeusza przyjechał do Brazylii z Warszawy. Opowiadał wnukowi, że przed wojną „byli pod panem, nie robili na swoje”. Sporo dziadkowych opowieści nasz rozmówca zapomniał, ale podkreśla, że to właśnie dziadek wielu rzeczy go nauczył –mówić, jak zaśpiewać…

- Mam osiemdziesiąt i pięć lat i nie zapomniałem po polsku, dziękować Bogu. Myślę, że gdyby Polacy trzymali się razem, toby mówili po polsku – mówi Przywitowski. – Z początku bogactwa tu nie było. Była bida. Bida-nie bida. Jedzenia miał człowiek do syta. Ale pieniędzy nie było. Jak się wojna kończyła, w 1945 roku, pamiętam, jak było trudno. Nie było cukru, nie było nafty, zapałek. W szklankę wody się nalało, na to olej i się paliło. Ale widno nie było. Trudno było. Pewno jakby nie było wojny, dziadek by do Brazylii nie wyjechał.


Rodzina Tadeusza Przywitowskiego Rodzina Tadeusza Przywitowskiego

Tadeusz Przywitowski wspominał rodzinne muzykowanie:

- Na klarnecie Leon, na skrzypcach Wicek, na basach Ludwik, na bębnie bębnił najstarszy Antek. Te basy to niefabryczne, to stolarz zrobił. Mają sto lat te basy. Klarnet stary też trzymam i bęben. Na pamiątkę, bo to popsute wszystko jest.

Nasz rozmówca opowiadał także o weselach i zabawach. Pamięta jeszcze te trwające 2-3 dni, a nawet tydzień! Wszyscy schodzili się do jednego domu, wspólnie organizując poczęstunek. Potańcówki odbywały się w stodołach. Które tańce grała kapela braci Przywitowskich? Kujawiaki, Oberki, polski, walce…

- Bo my musielim grać nie jedną muzykę. Bo jedna muzyka się uprzykrzy! – tłumaczył Tadeusz Przywitowski.

 

Rodzina Tadeusza Przywitowskiego Rodzina Tadeusza Przywitowskiego

Słuchaliśmy także:

Zespołu Ars Nova Napoli. Grupa przywołuje muzykę uliczną neapolskich dzielnic, a wśród instrumentarium usłyszymy m.in. mandolinę, tamburello, akordeon, kontrabas oraz – co ważne – wokal. W tych okolicach mówi się, że zespół bez wokalu to nie zespół.


***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 3.04.2025

Godzina emisji: 12.00