XXXIII Viljlandi Folk Festival. Jak folk porusza młodzież?

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2026 12:00
W Źródłach trafiamy z Magdą Tejchmą do Estonii, gdzie odbył się największy festiwal muzyki tradycyjnej w krajach bałtyckich. Odwiedzenie go pozwala odpowiedzieć na pytania: jak przyciągnąć młodzież do muzyki tradycyjnej? Co sprawia, że w Viljandi do ludowych estońskich pieśni i melodii bawi się tysiące nastolatków? 
Mari Kalkun na festiwalowej scenie
Mari Kalkun na festiwalowej scenieFoto: arch. festiwalu

>>> Posłuchaj audycji Źródła

Viljandi Folk Music Festival (Viljandi Folk) to największy festiwal muzyki tradycyjnej w krajach bałtyckich i nordyckich, odbywający się co roku w lipcu w malowniczym parku zamkowym i centrum miasteczka. Wyróżnia się unikalną atmosferą łączącą dziedzictwo kulturowe z nowoczesnością, ekologicznym podejściem oraz zaangażowaniem całej lokalnej społeczności. Przez 4 dni uczestnicy mogą wysłuchać kilkudziesięciu koncertów artystów z Estonii i całego świata.

Zdecydowany nacisk kładziony jest na muzykę estońską i krajów skandynawskich, a na koncerty takich wykonawców jak Duo Ruut, Puulup, Mari Kalkun czy Zetod przyszło tysiące osób! Gros publiki stanowiła młodzież, która znała teksty utworów i śpiewała je razem z artystami. Na czym polega specyfika tego festiwalu i gdzie tkwi sekret przyciągnięcia młodzieży oraz jakie są wrażenia osób biorących udział w tej wyjątkowej imprezie?

W Źródłach staramy się znaleźć odpowiedź na te pytania, nad którymi również i ja miałam się okazję zastanowić, spędzając ostatnie kilka dni w Villjandi.


Gościem audycji był Ando Kiviberg, współtwórca i dyrektor Festiwalu w Viljandi.

- Pomysł na festiwal zrodził się z potrzeby inspirowania ludzi do grania muzyki ludowej, śpiewania tradycyjnych pieśni i odkrywania własnego dziedzictwa – mówi Ando Kiviberg. Jestem założycielem i dyrektorem Festiwalu Muzyki Folkowej w Viljandi – Zarówno ja, jak i moi współpracownicy wywodzimy się ze środowiska zajmującego się naukowo folklorem i muzyką tradycyjną. Czuliśmy, że mamy do spełnienia pewną misję.

Pod koniec lat 80. XX w., w czasie walki o odzyskanie niepodległości, muzyka ludowa jako żywa praktyka była już niemal nieobecna. Jednocześnie w muzeach i archiwach zachowały się ogromne zbiory nagrań tradycyjnych pieśni i muzyki instrumentalnej. Wystarczyło sięgnąć po niego i zacząć go popularyzować. Nasz rozmówca i współzałożyciele Viljandi Folk zgodnie uznali, że najlepszym narzędziem promocji rodzimej muzyki będzie festiwal.

Jak zachęcić młodych ludzi do muzyki ludowej i kultury tradycyjnej?

Organizatorzy festiwalu w Viljandi wierzą w siłę dobrego przykładu.

- Młodzi ludzie muszą zobaczyć na scenie utalentowanych muzyków w swoim wieku – takich, z którymi mogą się utożsamiać. Dlatego szukamy młodych, charyzmatycznych artystów, dajemy im scenę i pozwalamy inspirować innych. Od początku wiedzieliśmy też, że w zespole organizującym festiwal muszą być młodzi ludzie.

W tym roku odbyła się 33. Edycja festiwalu, Ando Kiviberg nadal uważa, że jeśli chce się pozostać blisko kolejnych pokoleń, trzeba mieć obok siebie ludzi, którzy je rozumieją. „Trzeba im zaufać, dać odpowiedzialność i pozwolić popełniać błędy. Bo błędy na pewno się zdarzą. Najważniejsze jednak, żeby mogli się na nich uczyć i sami je naprawiać. Właśnie w ten sposób zdobywa się doświadczenie”, stwierdza założyciel Festiwalu Muzyki Folkowej w Viljandi.

Ale festiwal to nie jedyna metoda dotarcia do młodych ludzi. Jednym z najważniejszych projektów jest międzynarodowy obóz dla młodych muzyków folkowych. Obecnie uczestniczą w nim osoby w wieku od 18 do 30 r.ż. Wziąć w nim udział mogą muzycy z całego świata.

- To przestrzeń, w której wspólnie tworzą nowe aranżacje, wymieniają się pomysłami i poznają nawzajem swoje tradycje. Wyobraźmy sobie, że przyjeżdża muzyk z Chorwacji i uczy pozostałych swojej tradycyjnej melodii. Potem ktoś z Francji przedstawia własny repertuar. Wszyscy uczą się od siebie nawzajem. Na zakończenie przygotowują wspólny koncert podczas festiwalu. Publiczność to w dużej mierze również młodzi ludzie, którzy widzą na scenie swoich rówieśników. Dzięki temu zaczynają być dumni z własnej kultury i dostrzegają, że pieśni, melodie i tańce ich kraju są równie ważną częścią światowego dziedzictwa jak tradycje innych narodów. Czują, że oni także mają w nim swoje miejsce.



Jak współcześnie rezonują dawne mity?  

Magda Tejchma rozmawiała także z jedną z najpopularniejszych estońskich artystek Mari Kalkun. Artystka opowiadała m.in. o swoim najnowszym albumie pt. Stories of Stonia, pełnym symboliki i mitów zakorzenionych w estońskiej tradycji.

- Ten album jest mocno zakorzeniony w estońskich mitach, legendach i baśniach. Jednocześnie odkryłam, że te bardzo stare historie w niezwykły sposób opowiadają o współczesności. Na płycie znajduje się choćby pieśń o Złotej Kobiecie – historia opowiada o mężczyźnie, który wykuwa sobie żonę z czystego złota. Kiedy dziś o niej myślę, mam ciarki. Ta opowieść doskonale opisuje świat, w którym żyjemy – świat nieustannej konsumpcji, w którym próbujemy kupić szczęście, choć ono nigdy nie znajduje się w rzeczach materialnych. To właśnie było dla mnie największe odkrycie podczas pracy nad Stories of Stonia: dawne pieśni potrafią z niezwykłą trafnością mówić o problemach naszych czasów, nawet o zmianach klimatu czy kryzysie współczesnego świata. 

Podczas koncertu Kalkun na festiwalu w Viljandi, z artystką śpiewała cała publiczność. Jak się dowiadujemy, nucona przez nich pieśń to intymny utwór stworzony dla bliskiej przyjaciółki. Zyskał na popularności, gdy w ubiegłym roku został wykonany podczas Estońskiego Święta Pieśni przez trzydziestotysięczny chór. Ku zdumieniu Kalkun ta osobista pieśń stała się uniwersalnym hymnem.

- To nie jest pieśń tradycyjna, lecz moja autorska kompozycja. Zależało mi jednak, by nawiązywała do estońskiej tradycji śpiewaczej. Utwór nosi tytuł Choir of Life, a w refrenie powtarzają się słowa „laula, laula, laula”, czyli „śpiewaj, śpiewaj, śpiewaj”.  Od początku mojej muzycznej drogi towarzyszy mi stara pieśń runiczna ze słowami „Laula, laula suukene” – „Śpiewaj, śpiewaj swoim pięknym głosem”. Chciałam połączyć tę dawną tradycję z własną, współczesną kompozycją. Myślę, że właśnie dzięki temu wielu słuchaczy odnajduje w tej piosence coś bardzo bliskiego – wskazuje artystka.

Również Mari Kalkun szukała odpowiedzi na pytanie, jak festiwal w Viljandi trafia do młodej publiczności.

- Myślę, że ogromną rolę odgrywa sam festiwal, który od lat konsekwentnie wychowuje kolejne pokolenia odbiorców. Organizowane są warsztaty, obozy muzyczne i wiele wydarzeń skierowanych do dzieci oraz młodzieży. To sprawia, że młodzi ludzie od najmłodszych lat czują się częścią tej tradycji. Znaczenie ma także atmosfera. To miejsce, w którym dobrze czują się ludzie w każdym wieku!

Według wirtuozki kannelu niemałą rolę gra także uniwersalność estońskiej sceny folkowej oraz jej nieustający rozwój.

- Granice między gatunkami są bardzo płynne. Muzycy folkowi współpracują z raperami, tworzą projekty inspirowane rockiem czy muzyką alternatywną, występują na dużych scenach i nie boją się eksperymentować. Estoński folk jest dziś bardzo otwarty i nowoczesny. Myślę, że właśnie ta kreatywność sprawia, że pozostaje atrakcyjny również dla młodego pokolenia.


Hraybery na festiwalu w Viljandi

W audycji o swoich odkryciach na wyspie Runhu mówili Karoliina Kreintal, Lee Taul i Kairi Leivo z projektu "Songs and Stories of Ruhnu Island". Wrażeniami dzielili się także grający na festiwalu członkowie polsko-ukraińskiej grupy Hraybery

***

Tytuł audycji: Źródła 

Prowadzi: Magdalena Tejchma

Data emisji: 27.07.2026

Godzina emisji: 12.00