Jak wiele jest Mórz Bałtyckich? Spotkanie z Adamem Robińskim

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2026 23:00
Czy warto wracać do pytań stawianych w dzieciństwie i czy krajobraz morski na pewno niesie ukojenie? Na te pytania stara się odpowiedzieć Adam Robiński w swojej najnowszej książce "Faronauci. Dookoła Bałtyku".
Aldona Łaniewska-Wołłk i Adam Robiński.
Aldona Łaniewska-Wołłk i  Adam Robiński. Foto: PR2/ Aldona Łaniewska-Wołłk

Posłuchaj audycji "Rozmowy na lato" >>> 

Reportaż Adama Robińskiego, doświadczonego dziennikarza i włóczykija, wydaje się idealną lekturą na schyłek lata. Pisarz wędrował wcześniej po bocznych ścieżkach ("Hajstry"), Kampinosie ("Puszcza domowa") i Bieszczadach ("Kiczery"), a tym razem zabiera nas nad Morze Bałtyckie.

- Formą rytuału dla mnie jako dziecka było gapienie się w horyzont i zadawanie naiwnych pytań o to, co jest po drugiej stronie. Moi rodzice pewnie mieli ograniczoną cierpliwość, bo zwykle otrzymywałem jakieś zdawkowe odpowiedzi typu: tam jest Szwecja i zrób z tym, co uważasz za stosowne. Więc kilkadziesiąt lat później zrobiłem, co uważam za stosowne, czyli pojechałem sprawdzić na własne oczy – opowiadał Robiński.

Bałtyk jako doświadczenie wspólnotowe

W rozmowie z Dwójką pisarz zwrócił uwagę na to, że Bałtyk jako akwen jest przestrzenią, która łączy – Polaków, którzy nad nim wypoczywają, ale także wszystkie nadbałtyckie narody.

– Ja się urodziłem w Warszawie, wychowałem się w Warszawie, przez całe życie jestem związany z tym miastem, więc Bałtyk bardzo długo pozostawał tłem dla mojej rekreacji, dla mojego wypoczynku, tak jak jest nim dla większości Polaków, bo mam wrażenie, że wybrzeże Bałtyku jest jedynym miejscem, o którym można powiedzieć, że stanowi takie wspólnotowe doświadczenie wszystkich Polaków. Rozmawiałem z ludźmi, którzy nie byli w Tatrach, którzy nie byli w Bieszczadach, dokonywali przy tym jakichś takich wstydliwych coming-outów, ale Bałtyk jest chyba miejscem, w którym każdy Polak chociażby raz był – mówił Adam Robiński.

– Natomiast moim punktem wyjścia przy pisaniu tej książki była konstatacja szwedzkiego noblisty Tomasa Tranströmera, że tak naprawdę nie ma jednego Bałtyku. Tych Bałtyków jest wiele. Tranströmer zatytułował w ten sposób jeden z tomów swoich wierszy: „Morza Bałtyckie”. Ja wziąłem ten tytuł na swój sztandar i wyruszyłem poza Polskę, bo chciałem zobaczyć morze z perspektywy innych brzegów. Państw nadbałtyckich jest na tym etapie historii dziewięć i każdy ma jakiś swój dostęp do morza, każdy w jakiś sposób zaślubiło się z tym morzem – dodawał gość Dwójki.

Historia wielowątkowa

W książce znajdziemy rozdziały poświęcone różnych zagadnieniom – od geologii, przez faunę i florę, krajobraz, folklor, geopolitykę, po prognozy dotyczące przyszłości.

– Chciałem opowiedzieć o morzu, wędrując wokół niego, ale jednocześnie w ten sposób, żeby podróży przez geografię towarzyszyła wędrówka w czasie. Mówimy o bardzo młodym morzu. Mówimy o najmłodszym morzu świata, którego historia sięga od ostatniego zlodowacenia. To jest raptem kilkanaście tysięcy lat. W związku z czym chciałem prześledzić poszczególne etapy ludzkiego wchodzenia w relację z tą przestrzenią. I stąd na przykład rozdziały o folklorze morskim – tłumaczył autor.

Jego przewodnikami po (nad)morskim świecie byli ludzie stamtąd, głęboko, niekiedy od pokoleń, wrośnięci w krajobraz wybrzeża. – Bardzo lubię to pytanie o to, w którym miejscu ma się zapuszczone korzenie. O to, czy ma się zapuszczone korzenie. O to, w jaki sposób ta więź z prozaicznym otoczeniem, z drzewami, czy w tym przypadku z morzem, w jaki sposób ona się kształtowała i jak dziś wygląda. Lubię to pytanie zadawać bardzo różnym ludziom. Inaczej odpowie naukowiec, inaczej będzie mówił poeta, inaczej będzie mówił ornitolog, ale w gruncie rzeczy będą mówili o tym samym, tylko innymi słowami przy użyciu innego języka – opowiadał Robiński.

O patrzeniu za horyzont

Pisarz, zagorzały czytelnik, czerpał inspirację także z literatury: z wierszy Tomasa Tranströmera i Knuda Sørensena, z prozy Tomasza Manna, z "Doliny Issy" Czesława Miłosza. Jego „Faronauci” to książka oparta na naukowych podstawach, ale przesycona także poezją, swoistym mistycyzmem.

– Nieustannie szukamy sensów i nieustannie zastanawiamy się, po co to wszystko i w momencie, kiedy życie rzuca nam kłody pod nogi, szukamy jakichś pozytywnych rzeczy na horyzoncie. I rzeczywiście jest coś w tym, że patrzenie w dal przynosi nam ulgę, ponieważ ten horyzont, który my na co dzień znamy, jest horyzontem tylko widzialnym. Na ogół zasłoniętym przez całą masę architektury albo rzeźbę terenu. I dopiero nad morzem widzimy horyzont właściwy, czyli ten, którego nic nam nie przesłania, i wtedy czujemy się, jakbyśmy dostawali skrzydeł. Czujemy, jakby wszystkie te elementy układanki wchodziły na swoje miejsce – mówił autor.

***

Tytuł audycji: Rozmowy na lato

Prowadzi: Aldona Łaniewska-Wołłk

Data emisji: 25.08.2026

Godz. emisji: 22.00

oprac. Kamila Snopek/zuzannachowaniec

Czytaj także

Wspólnota z fal. "Bałtyk. Morze śródziemne północnej Europy" Tomasza Maracewicza

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2026 10:09
- Mam przyjemność pływać na "Darze Młodzieży". Ze studentami odwiedziliśmy niemal wszystkie piękne miejsca świata, także podczas rejsu dookoła globu w latach 2018–2019. A jednak uważam, że takich plaż jak po polskiej stronie Bałtyku nie ma nigdzie. Żółty piasek, szaroniebieskie morze: to obraz, który noszę w sobie najgłębiej - mówił w "Poranku Dwójki" biolog, żeglarz, oficer marynarki handlowej i harcmistrz Tomasz Maracewicz, autor książki "Bałtyk. Morze śródziemne północnej Europy".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Parys domyka berlińską trylogię. "Floren" o złu, które przeradza się w obowiązek

Ostatnia aktualizacja: 24.02.2026 10:40
Dziennikarka Dagmara Bosch, były szef policji Czapieski oraz komisarz Kowalski - to dobrze już nam znani bohaterowie berlińskiej trylogii autorstwa Magdaleny Parys. Teraz powracają w finałowej odsłonie. Powieść "Floren" zamyka cykl, którego pierwszy tom, "Magik", został uhonorowany Europejską Nagrodą Literacką i doczekał się przekładów m.in. na język francuski, niemiecki, hiszpański, chorwacki i włoski.
rozwiń zwiń