We wtorek celem ataku stał się autobus przewożący dziennikarzy akredytowanych na igrzyska. - Usłyszeliśmy dwukrotnie huk z prawej strony autobusu, dwie szyby zostały zbite, a dziennikarz z Białurusi został ranny kawałkiem szkła w rękę. Nie wiemy, czy były to kule czy kamienie - powiedział Gaston Sainz z argentyńskiego dziennika "La Nacion".
- Rzuciliśmy się na podłogę. Policja przyjechała dwa kilometry dalej. Eskortowano nas do centrum prasowego - dodał.
Wypadek zdarzył się około godz. 22.00 w pobliżu znanej z wysokiej przestępczości faweli "Miasto Boga", leżącej między dwoma centrami olimpijskimi Deodoro i Barra.
Belg zaatakowany na Copacabanie
Tego samego dnia belgijski judoka Dirk van Tichelt, który w poniedziałek zdobył brązowy medal igrzysk w Rio de Janeiro w kat. 73 kg, został zaatakowany na plaży Copacabana.
- Gdy Dirk ścigał złodzieja, który ukradł telefon jego partnera treningowego, został uderzony w twarz przez kogoś innego - powiedział agencji AFP Luc Rampaer, dyrektor komunikacji Belgijskiego Komitetu Olimpijskiego.
Zawodnik złożył skargę, a następnie udał się do szpitala, ale - jak zapewnił Rampaer - "nic poważnego się nie stało".
Van Tichelt jest trenowany w kadrze Belgii przez Roberta Krawczyka.
Bezpieczeństwo w Rio
W sumie nad bezpieczeństwem sportowców, trenerów i kibiców, których liczba szacowana jest na pół miliona, podczas największej sportowej imprezy globu czuwa 85 tysięcy osób, w tym wojsko, policja, tajne służby. - Ich liczba może zostać zwiększona, jeśli będzie taka potrzeba - zaznaczył przed igrzyskami brazylijski minister obrony Raul Jungmann.
Od 24 lipca przestrzeń w mieście patroluje 70 pojazdów wojskowych, w tym kilkadziesiąt czołgów, a z powietrza 28 helikopterów. Cały czas monitorowane jest zagrożenie atakami terrorystycznymi podczas igrzysk, a z rządem brazylijskim współpracują w tej sprawie tajne służby z 97 krajów.
Na bezpieczeństwo w budżecie IO zaplanowano pierwotnie kwotę 930 mln reali (ok. 231 mln euro), ale wiadomo, że będzie ona wyższa.
PAP/IAR/aj