Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski powiedział włoskiemu dziennikowi „La Repubblica”, że w wojnie przeciwko Ukrainie Rosjanie są coraz słabsi. Dodał, że zagrożenie ze strony Rosji trzeba traktować serio, ale bez paniki. Za skandaliczne uznał blokowanie przez premiera Węgier Viktora Orbana pożyczki UE dla Ukrainy.
W opublikowanej w piątek rozmowie z rzymską gazetą szef polskiej dyplomacji, odnosząc się do wojny na Bliskim Wschodzie, przywołał słowa premiera Donalda Tuska o tym, że Polska nie podejmie działań zbrojnych w tym regionie.
Mówiąc o operacji sił USA i Izraela przeciwko Iranowi, Sikorski oświadczył: „Zgadzamy się co do celu, jakim jest zniszczenie arsenału nuklearnego i wydaje mi się, że w dużej mierze został on osiągnięty. Jesteśmy też blisko irańskiego narodu, który niedawno padł ofiarą masakry ze strony teokratycznego reżimu”.
Dodał: prezydent Donald Trump „powiedział podczas masakry irańskich cywilów, że pomoc jest w drodze i że pragnie, by Iran stał się krajem bardziej przestrzegającym prawa i mniej niebezpiecznym dla swoich sąsiadów. Byłoby wspaniale, gdyby tak się stało”.
Na uwagę, że Rosja czerpie zyski z wojny w Iranie, polski wicepremier ocenił: „W perspektywie krótkoterminowej tak, ponieważ ceny ropy wzrosły. A gospodarka Rosji jest jednowymiarowa - jej budżet zależy bezpośrednio od ceny ropy. Próbowaliśmy wprowadzić limit, ale teraz cena znacznie przekroczyła ten próg. Z drugiej strony myślę, że państwa Zatoki Perskiej i Izrael rozumieją, że Rosja jest sojusznikiem Iranu: dostarcza mu broń - drony Shahed, i informacje o celach, w tym amerykańskich. Mam więc nadzieję, że kraje te w końcu okażą solidarność z ofiarą agresji”.
Sikorski zwrócił uwagę na liczne w Europie, w tym w Polsce, przykłady wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję.
Następnie stwierdził: „Rosjanie od lat mają za granicą szwadrony śmierci przeciwko własnym dysydentom, Czeczenom, dezerterom. A kiedy już ma się szwadrony śmierci, kiedy ma się zabójców, którzy bez procesu zabijają ludzi, zawsze bardzo kuszące jest wykorzystanie tych możliwości przeciwko innym”.
Zauważył również, że na froncie Ukraina zyskuje więcej terytorium niż traci.
Jak dodał, przy obecnym tempie Putin potrzebowałby co najmniej 18 miesięcy i 300 tys. ofiar śmiertelnych, aby podbić resztę Donbasu.
Wyjaśnił także: „Potrzebujemy, aby amerykańskie firmy zaczęły produkować część swojego uzbrojenia w Europie w ramach joint venture z naszym przemysłem obronnym, ponieważ obecne moce produkcyjne w Stanach Zjednoczonych są niewystarczające. I powtarzam tutaj to, co powiedział mi wysoki rangą urzędnik z Pentagonu”.
Zapytany o to, czy sądzi, że Rosja będzie gotowa zaatakować Europę do 2029 roku, szef MSZ odpowiedział: „Armia Putina okazała się mniej skuteczna, niż sądziliśmy. Jednak jego zamiary są znacznie gorsze, niż niektórzy w Europie sądzili. Pamiętajmy, że aby wygrać konflikt na dużą skalę, potrzebna jest przewaga w stosunku 3 do 1. Rosja nie ma obecnie takiej przewagi, nawet nad Ukrainą. A rosyjskie zasoby są wyczerpane”.
„Aby nam zagrozić, Rosja musiałaby zakończyć obecną wojnę, a następnie uzupełniać swoje zapasy przez dwa lub trzy lata. A więc mogłaby rozpocząć wojnę, ale przegrałaby ją. Oczywiście, gdy kraj wprowadza gospodarkę wojenną, nadal produkuje sprzęt wojskowy nawet po ewentualnym zawieszeniu działań wojennych. A zatem: powinniśmy potraktować to poważnie, ale bez paniki. I wykonać co do nas należy, czyli wzmocnić nasze zdolności obronne, aby skutecznie zniechęcić Putina do końca dekady” - uważa Sikorski.
Za „skandaliczne” uznał to, że europejska pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro została zablokowana przez Orbana.
„Absurdalna jest sprawa z rurociągiem Przyjaźń: Ukraina toczy wojnę o przetrwanie z Rosją, a jednocześnie pozwala, by rosyjska ropa przepływała przez jej terytorium do innego kraju, który jest do niej wrogo nastawiony. Teraz Rosja uszkodziła własny rurociąg, a Węgry żądają od Ukrainy, by go naprawiła, biorąc Kijów jako zakładnika w sprawie pożyczki. A Węgry mają alternatywną trasę dostaw: rurociąg biegnący z południa, z Chorwacji” - oświadczył.
„Argument, którego używam wobec naszych eurofobów w Polsce, jest zawsze ten sam: lubicie prawo weta, ale jak widzicie, inni też mają prawo weta. Czy cieszy was, że Orban może zablokować sankcje wobec Rosji?” - powiedział wicepremier.
Zapewnił, że polski rząd szczególnie ceni stanowisko premier Włoch Giorgii Meloni wobec Ukrainy, ale także wobec UE.
„Mam nadzieję, że nasi nacjonaliści wyciągną z tego wnioski. Można wysuwać wszelkiego rodzaju krytykę pod adresem funkcjonowania UE, ale Meloni jest jej konsekwentną zwolenniczką” - dodał.
Zauważył ponadto, że polski rząd zajmuje się tą samą kwestią, która jest ważna również we Włoszech, czyli koniecznością kontroli granic przed nielegalną imigracją.
Odnosząc się do słów premiera Tuska, który stwierdził, że istnieje ryzyko polexitu, Sikorski powiedział: „Kiedy nacjonaliści nazywają UE Trzecią Rzeszą, Czwartą Rzeszą lub Związkiem Radzieckim, nie muszą nawet mówić, że opowiadają się za polexitem. Co więcej, kiedy nacjonaliści, w tym prezydent Nawrocki, zawetują ustawę, która pozwoliłaby na skorzystanie z bezpiecznej i taniej pożyczki na wzmocnienie obronności - będącej w dodatku polską inicjatywą - tylko dlatego, że jest ona europejska, a wręcz dlatego, że jest »niemiecka«, to należy się martwić o ich zdrowie psychiczne”. Tak odniósł się do zawetowanej przez prezydenta ustawy dotyczącej wdrożenia unijnego mechanizmu SAFE.
PAP/ks