Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

"Język bez granic. Wolontariusze polskości". Pospolite ruszenie rodziców. Tak działa polska szkoła w sercu Kalifornii

02.11.2026 09:30
Tysiące kilometrów od Polski, w samym sercu Kalifornii, działa miejsce, które dla wielu rodzin stało się czymś znacznie więcej niż szkołą języka polskiego. W Walnut Creek rodzice, nauczyciele, uczniowie i wolontariusze wspólnie budują przestrzeń, w której język staje się językiem przyjaźni, a polskość – częścią codziennego życia. Jedną z osób, które poświęcają tej misji swój czas i energię, jest Aneta Jarska-Ayutsede, wolontariuszka i opiekunka szkolnej biblioteki.
Audio
  • "Język bez granic. Wolontariusze polskości". Z Anetą Jarską-Ayutsede, rodzicem dzieci uczących się w Szkole Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek, opiekunką szkolnej biblioteki i wolontariuszką polskości, rozmawiała Adrianna Janiszewska [posłuchaj]
Aneta Jarska-Ayutsede w rozmowie z Adrianną Janiszewską
Aneta Jarska-Ayutsede w rozmowie z Adrianną JaniszewskąFoto: Adrianna Janiszewska/PRdZ

Szkoła Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek jest szkołą społeczną, której funkcjonowanie w dużej mierze opiera się na zaangażowaniu rodziców i całej lokalnej społeczności polonijnej. To właśnie oni organizują wydarzenia, pomagają nauczycielom, zdobywają środki, dbają o przestrzeń szkoły i tworzą atmosferę, dzięki której dzieci chcą wracać tu w każdą sobotę.

– Bez pracy wolontariuszy rodziców szkoły polonijne w ogóle by nie istniały – podkreśla Aneta Jarska-Ayutsede.

Biblioteka, która stała się centrum czytelnictwa

Przygoda Anety z biblioteką rozpoczęła się sześć lat temu. Kiedy przejęła jej prowadzenie, postawiła sobie prosty, ale wymagający cel: sprawić, by uczniowie rzeczywiście chcieli do niej przychodzić.

Szybko okazało się jednak, że biblioteka polskiej szkoły w Stanach Zjednoczonych musi odpowiadać na zupełnie inne potrzeby niż biblioteka szkolna w Polsce. Dzieci wychowujące się w środowisku dwujęzycznym często nie czytają po polsku na poziomie swoich rówieśników w kraju.

Dlatego trzeba było poszukać książek, które będą dla nich atrakcyjne, ale jednocześnie pozwolą rozwijać język.

W bibliotece pojawiły się więc między innymi komiksy, książki z mniejszą ilością tekstu i dużą liczbą ilustracji, a także publikacje dla dzieci dopiero uczących się czytać po polsku.

Efekt? Biblioteka stała się popularnym miejscem spotkań uczniów i rodziców.

Aneta Jarska-Ayutsede zajmuje się nie tylko wyborem nowych książek. Poszukuje również pieniędzy na ich zakup. Szkoła otrzymuje darowizny książek, które następnie są sprzedawane podczas kiermaszów. Dochód przeznaczany jest na zakup kolejnych pozycji.

To przykład tego, jak w polskiej szkole nawet pozornie niewielkie działania mogą uruchamiać cały mechanizm społecznego zaangażowania.

Szkoła zaczyna się od rodziców

Aneta Jarska-Ayutsede wraz z rodziną przeprowadziła się do Kalifornii w 2019 roku. Jednym z pierwszych impulsów do zaangażowania się w działalność szkoły była potrzeba znalezienia polskiej społeczności.

Szybko odkryła, że szkoła polonijna to coś więcej niż miejsce, w którym dzieci uczą się języka, historii czy geografii.

– To wyjątkowa społeczność i miejsce, w którym zarówno dzieci, jak i rodzice nawiązują przyjaźnie i tworzą więzi emocjonalne – mówi.

W Walnut Creek ta wspólnota działa dzięki wielu osobom. Jest dyrekcja i nauczyciele odpowiedzialni za dydaktykę, jest zarząd złożony z rodziców, są rodzice pomagający przy konkretnych zadaniach, są również uczniowie. Co szczególnie ważne, w działalność szkoły angażują się także rodzice dzieci, które już zakończyły edukację w placówce.

To właśnie pokazuje, że więź ze szkołą nie kończy się wraz z ostatnią lekcją.

„Pospolite ruszenie” rodziców

Szkoła nie ma własnego budynku i w dużej mierze zależy od dobrej woli oraz pracy społeczności. Rodzice pracują zawodowo, wychowują dzieci i prowadzą własne domy, a mimo to znajdują czas na działalność na rzecz szkoły.

Często oznacza to pracę późnym wieczorem, w weekendy, a nawet nocą.

Aneta Jarska-Ayutsede określa to mianem „pospolitego ruszenia rodziców”.

Takie określenie usłyszała od swojej siostry mieszkającej w Polsce, która odwiedziła szkołę w Kalifornii i dopiero na miejscu zobaczyła, jak wiele wysiłku wymaga jej prowadzenie.

Zobaczyła, że nie ma tu własnego budynku, że rodzice sami zabiegają o środki, organizują wydarzenia i dbają o codzienne funkcjonowanie placówki.

Dla Anety szczególnie ważne było to, że jej siostra dostrzegła dzięki temu, jak wiele pracy Polonia za granicą wkłada w pielęgnowanie języka i kultury.

Rodzic nie jest tylko odbiorcą. Jest współtwórcą

W Walnut Creek granica między rodzicem, nauczycielem i wolontariuszem często się zaciera. Wielu nauczycieli jest jednocześnie rodzicami uczniów.

To właśnie rodzice najlepiej znają codzienne potrzeby swoich dzieci i wiedzą, co może sprawić, że język polski stanie się dla nich atrakcyjny.

Ich zadaniem nie jest więc tylko doprowadzenie dziecka do szkoły w sobotni poranek.

Dzieci uczą się również w domu. Dlatego jednym z najważniejszych zadań rodziców jest dbanie o regularną obecność, odrabianie lekcji i – przede wszystkim – codzienny kontakt z językiem.

W soboty uczniowie spędzają w polskiej szkole wiele godzin. Dla dzieci, które mają w tygodniu zajęcia sportowe, muzyczne, dodatkowe języki czy matematykę, jest to kolejny dzień nauki.

Co sprawia, że mimo tego chcą przychodzić?

„Przyjaciele są najważniejsi”

Aneta Jarska-Ayutsede zapytała swojego 15-letniego syna, co motywuje go do chodzenia do polskiej szkoły. Odpowiedź była prosta: przyjaciele i koledzy.

To właśnie relacje z rówieśnikami okazują się często najskuteczniejszym argumentem. Dziecko odkrywa, że język polski nie jest wyłącznie przedmiotem szkolnym. Staje się językiem rozmów, żartów, wspólnych zabaw i przyjaźni.

Pomagają także wydarzenia organizowane przez szkołę. Dzieci tańczą polkę i krakowiaka, występują w strojach ludowych, śpiewają po polsku i biorą udział w konkursach recytatorskich.

Dzięki temu polskość nie jest abstrakcyjnym pojęciem. Ma swoją muzykę, smak, książki, ludzi i emocje.

Język osobistego wyboru

Jednym z najważniejszych wyzwań szkół polonijnych jest sprawienie, by dziecko nie traktowało polskiego jako języka narzuconego przez rodziców.

Aneta Jarska-Ayutsede podkreśla, że dziecka nie można zmusić do mówienia po polsku.

Można wymagać chodzenia do szkoły. Można zachęcać, przypominać o lekcjach i zadaniach. Ale prawdziwa akceptacja języka musi przyjść z czasem. Dlatego tak ważne są emocje.

Rozmowy w domu. Kontakty z dziadkami i rodziną w Polsce. Wizyty w kraju. Wspólne przygotowywanie tradycyjnych potraw. Święta. Książki. Polskie wydarzenia.

W rodzinie Anety ważną rolę odgrywają choćby święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Jej dzieci same pytają o przygotowywanie uszek do barszczu czy święconkę.

W ten sposób język przestaje być tylko narzędziem komunikacji. Zaczyna być częścią rodzinnej historii.

To właśnie współgra z ideą języka polskiego jako języka osobistego wyboru, którą promuje Instytut Rozwoju Języka Polskiego.

Polska, którą można odkryć na nowo

Aneta Jarska-Ayutsede wychowała się w Polsce, ale od jej wyjazdu minęło już wiele lat. Wie więc, że Polska, którą pamięta z własnej młodości, nie jest dokładnie tą samą Polską, którą jej dzieci powinny poznawać dzisiaj.

Dlatego stara się pokazywać im kraj nowoczesny, otwarty i różnorodny.

Jej dzieci miały możliwość samodzielnego poznania Polski. Odwiedzały rodzinę, spędzały czas w kraju i konfrontowały własne wyobrażenia z rzeczywistością.

Efekt był bardzo wymowny. Po pobycie w Polsce syn Anety zadzwonił do niej z Krakowa i powiedział, że po osiągnięciu pełnoletności chce przywieźć do Polski swoich amerykańskich kolegów.

To właśnie taki rodzaj emocjonalnej więzi może sprawić, że Polska przestaje być dla młodego człowieka jedynie krajem pochodzenia rodzica. Staje się także jego miejscem.

Instytut Rozwoju Języka Polskiego wspiera tych, którzy działają

Historia szkoły w Walnut Creek pokazuje, że pielęgnowanie polskości za granicą wymaga przede wszystkim ludzi gotowych działać. Rodziców, nauczycieli, wolontariuszy i całych społeczności.

Ich wysiłek potrzebuje jednak również wsparcia instytucjonalnego.

Ważną rolę w rozwijaniu polskiej edukacji i wspieraniu Polonii odgrywa Instytut Rozwoju Języka Polskiego, który wspiera inicjatywy służące zachowaniu i rozwijaniu języka polskiego poza granicami kraju.

Jednym z wymiarów tego wsparcia jest dostrzeganie osób, które swoją codzienną, często niewidoczną pracą budują polskość w swoich lokalnych społecznościach.

Aneta Jarska-Ayutsede - otrzymała wyróżnienie „Rodzic na Szóstkę” przyznane przez Instytut Rozwoju Języka Polskiego.

Traktuje je jednak nie jako osobistą nagrodę, lecz jako wyróżnienie dla całej społeczności rodziców.

– Jestem tylko małą częścią tej wolontariackiej machiny, która umożliwia funkcjonowanie naszej szkoły – podkreśla.

To ważny symbol. Za każdą działającą szkołą polonijną stoją bowiem konkretni ludzie, którzy poświęcają swój czas, energię i często własne pieniądze, aby kolejne pokolenie mogło mówić po polsku.

Mały gest może stać się początkiem

Aneta nie przekonuje innych rodziców, że muszą od razu angażować się w działalność szkoły na pełen etat.

Wręcz przeciwnie – zachęca, aby zacząć od małych rzeczy.

Pomóc podczas jednego wydarzenia. Upiec ciasto. Wykonać konkretne zadanie w domu. Poświęcić kilka godzin. Bo – jak mówi – wolontariat wciąga.

Z czasem człowiek odkrywa, że nie tylko pomaga szkole, ale sam staje się częścią wspólnoty, która może być namiastką rodziny z dala od ojczyzny.

I właśnie ta wspólnota wydaje się największą wartością szkoły w Walnut Creek.

„To od nas zależy, jak będą wyglądały nasze społeczności”

Dla Anety Jarskiej-Ayutsede prowadzenie biblioteki stało się także osobistą drogą rozwoju. Uświadomiła sobie, jak bardzo potrzebuje kontaktu z polską społecznością i jak ważne jest dla niej przekazywanie dzieciom miłości do książek i języka.

Nie planuje jednak zostać nauczycielką. Jej miejscem pozostaje biblioteka.

To tutaj realizuje swoją pasję i tworzy przestrzeń, do której dzieci chcą wracać.

Nawet sposób, w jaki zachęca je do odwiedzania biblioteki, jest pełen pomysłowości. Tematyczne koszulki, książki, komiksy i wydarzenia mają sprawić, że kontakt z językiem będzie przede wszystkim przyjemnością.

Bo właśnie tak – poprzez emocje, relacje, rodzinę i wspólne doświadczenia – buduje się trwałą więź z językiem.

Szkoła Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek pokazuje, że polskość za granicą nie jest czymś, co można zachować wyłącznie poprzez lekcje. 

Potrzebuje ludzi. Potrzebuje rodziców, którzy pokażą dzieciom, że język polski ma sens także poza domem. Nauczycieli, którzy potrafią uczynić z niego język przyjaźni. Wolontariuszy, którzy poświęcą swój czas. Instytucji, które dostrzegą ich wysiłek i będą wspierać rozwój polskiej edukacji i języka poza krajem.

A przede wszystkim potrzebuje wspólnoty.

Bo jak mówi Aneta Jarska-Ayutsede, to od nas zależy, jak będą wyglądały nasze polskie społeczności.

I być może właśnie dlatego w Walnut Creek, tysiące kilometrów od Polski, można znaleźć coś, co dla wielu osób jest namiastką ojczyzny – miejsce, w którym po polsku nie tylko się mówi, ale także przyjaźni, świętuje, czyta, tańczy i buduje wspólną przyszłość.

Z Anetą Jarską-Ayutsede, rodzicem dzieci uczących się w Szkole Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Walnut Creek, opiekunką szkolnej biblioteki i wolontariuszką polskości, rozmawiała Adrianna Janiszewska.

Rozmowy można również wysłuchać jako podcastu: https://www.polskieradio.pl/podcasty/jezyk-bez-granic-wolontariusze-polskosci/pospolite-ruszenie-rodzicow-tak-dziala-polska-szkola-w-sercu-kalifornii

Projekt dofinansowany przez Instytut Rozwoju Języka Polskiego ze środków budżetu państwa.

Znaki Instytutu Rozwoju Języka Polskiego Znaki Instytutu Rozwoju Języka Polskiego

"Język bez granic. Wolontariusze polskości". Polski z wyboru. Szkoła "Lajkonik" łączy młodych Polaków w Niemczech

04.09.2026 11:15
180 uczniów, 24 nauczycieli i trzy filie – Polska Szkoła "Lajkonik" we Freiburgu pokazuje, że język polski za granicą może być nie tylko lekcją, ale przestrzenią budowania wspólnoty, tożsamości i więzi z Polską. Jej dyrektorka, Ewa Bobkiewicz mówi wprost: „Jestem wolontariuszką polskości w stu procentach”. W codziennej pracy szkołę wspiera m.in. Instytut Rozwoju Języka Polskiego, zapewniając zarówno finansowanie, jak i nowoczesne narzędzia oraz rozwiązania dla edukacji polonijnej.

"Język bez granic. Wolontariusze polskości". Język polski na antypodach. Magdalena Delport o języku, tożsamości i nowoczesnej edukacji

05.10.2026 11:05
Każdą sobotę poświęca na pracę z młodymi Polakami w Australii. Magdalena Delport, koordynatorka Polskiej Szkoły Sobotniej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Rowville w stanie Wiktoria, traktuje nauczanie języka polskiego jako misję i pracę na rzecz polskiej tożsamości. W codziennej pracy łączy tradycyjne metody nauczania z nowoczesnymi technologiami. Ważnym partnerem szkoły jest Instytut Rozwoju Języka Polskiego, który wspiera rozwój edukacji polonijnej, nauczycieli i nowoczesnych materiałów do nauki języka polskiego.

"Język bez granic. Wolontariusze polskości". Polska szkoła na drugim końcu świata. W Hongkongu dzieci odkrywają język i korzenie

21.10.2026 11:00
Ponad 70 dzieci, kilka grup wiekowych, pięciu wolontariuszy i ogromne zaangażowanie rodziców. Polska Sobotnia Szkoła w Hongkongu, założona z inicjatywy Julii Świstek, miała być niewielkim miejscem nauki języka polskiego. Dziś jest ważnym punktem polonijnego życia w mieście. W jej rozwoju pomaga również wsparcie Instytutu Rozwoju Języka Polskiego, dzięki któremu szkoła otrzymała między innymi dofinansowanie do zajęć, podręczniki i sprzęt.

"Język bez granic. Wolontariusze polskości". W Kalifornii uczą nie tylko polskiego. Budują most między pokoleniami

29.10.2026 09:25
W Walnut Creek w Kalifornii język polski nie kończy się wraz z sobotnią lekcją. Jest obecny w domach, podczas rodzinnych rozmów, wakacyjnych podróży do Polski, w książkach, teatrze, muzyce i tańcu. Szkoła Języka Polskiego im. Jana Pawła II jest miejscem, w którym spotykają się nie tylko dzieci, nauczyciele i rodzice, ale cała polonijna społeczność. A za jej funkcjonowaniem stoi ogromna praca wolontariuszy. Ważnym partnerem tej działalności jest Instytut Rozwoju Języka Polskiego, który wspiera szkołę zarówno finansowo, jak i merytorycznie.