Na świat przyszedł 24 września 1914 roku w Warszawie. Andrzej Panufnik od niemalże pierwszych dni był otoczony muzyką. Jego matka grała na skrzypcach i fortepianie, a ojciec – z zawodu geodeta – zajmował się lutnictwem.
– W dzieciństwie nigdy świadomie nie słuchałem grania matki, ale rozbrzmiewało ono ciągle w moich uszach, stanowiło tło muzyczne, było częścią mego życia. Muzyka była w moim życiu czymś tak naturalnym, jak czyszczenie zębów, jedzenie posiłków, a nawet oddychanie – wspominał w autobiografii.
"Muzyka była czymś tak naturalnym, jak oddychanie"
Pierwsze kompozycje zapisywał już jako dziecko. Po jednym z pierwszych egzaminów w warszawskim konserwatorium usłyszał jednak, że "nie ma talentu muzycznego". "Byłem załamany" - pisał w autobiografii po latach.
– Komisja uznała, że jest zbyt mało uzdolniony, i oblał ten egzamin. Matka widziała jednak, że bardzo cierpi z powodu braku kontaktu z muzyką – opowiadała przed laty w Dwójce prof. Beata Bolesławska-Lewandowska. Po czasie młody Panufnik powrócił do muzycznej edukacji. Dzięki pomocy ówczesnego rektora Eugeniusza Morawskiego rozpoczął naukę w klasie perkusji, a następnie przeniósł się na kompozycję i teorię muzyki, gdzie uzyskał dyplom z wyróżnieniem.
Czytaj także:
Zainspirowany jazzem, który wybrzmiewał w domowym odbiorniku
Jako nastolatek interesował się jazzem. Inspiracje czerpał z domowej konstrukcji radioodbiornika, zbudowanego przez starszego brata. Zafascynowany muzyką Gershwina i Ellingtona, improwizował na fortepianie. Do słów Mariana Hemara napisał wówczas melodie piosenek "Ach, Pardon" i "Nie chcę więcej", które w warszawskich kabaretach śpiewał Adolf Dymsza.
Swoją edukację postanowił kontynuować z Wiedeńskiej Akademii Muzycznej, u Felixa Weingartnera. Na skutek wydarzeń politycznych 1938 roku, jeszcze przed egzaminami końcowymi, opuścił ogarnięty antysemicko- nazistowską gorączką Wiedeń. Kilka miesięcy spędził w Paryżu i w Londynie, gdzie skomponował swoją pierwszą symfonię.
23:07 Dwójka Stulecie Panufnika 31.05.2014.mp3 Nie znał Beatlesów, uwielbiał Gershwina i Davisa. Andrzej Panufnik w oczach dzieci (PR, 31.05.2014)
Okupacyjna Warszawa skąpana dźwiękami duetu Panufnik- Lutosławski
Latem 1939 roku Andrzej Panufnik wrócił do Warszawy. Podczas okupacji niemieckiej stworzył z Witoldem Lutosławskim duet fortepianowy, który występował w warszawskich kawiarniach artystycznych. W repertuarze mieli blisko dwieście utworów.
"Grali w Ziemiańskiej, w Adrii, w której młody Witold poznał swoją przyszłą żonę Danutę Dygat. Następnie U Aktorek oraz w Sztuce i Modzie na Królewskiej. Tam pianiści podczas łapanki uratowali się dzięki refleksowi Panufnika, który po niemiecku przekonał żandarmów, że obaj należą do personelu kawiarni" – przytaczała "Gazeta Wyborcza".
41:03 Dwojka Cwiczenia z myslenia 27.04.2014.mp3 Panufnik i Lutosławski. Biografie równoległe (PR, 27.04.2014)
Wojenna pożoga i utracone partytury
W lipcu 1944 roku skomponował "Warszawskie dzieci" (zainspirowane 21. Pułkiem Piechoty Dzieci Warszawy - przyp.red.), pieśń patriotyczną, do której słowa napisał Stanisław Ryszard Dobrowolski. Współpracował też z podziemiem.
"Podczas potajemnych spotkań w maleńkim mieszkanku w centrum Warszawy zastanawialiśmy się nad tematami, które wzbudzałyby uczucia, jakich potrzebują ludzie pragnący zbiorowym śpiewem dodać sobie odwagi i umocnić ducha oporu. Potem szkicowałem rytmy, które oddawałyby pożądane treści i nastrój. Następnie poeta powracał z płomiennymi tekstami, do których pisałem melodie. W końcu nasze pieśni, drukowane w tajnych drukarniach i rozpowszechniane przez Armię Krajową, śpiewano na nielegalnych zebraniach lub w gronie rodzinnym" – wspominał w autobiografii.
Wojna przyniosła mu ogromne straty osobiste. W Powstaniu Warszawskim zginął jego brat Mirosław, żołnierz Armii Krajowej. Przepadły również niemal wszystkie rękopisy kompozytora. Po wojnie próbował część z nich odtworzyć z pamięci. Jednym z dzieł odzyskanych w ten sposób jest m.in. "Uwertura tragiczna".
Jak "wypchany manekin"
W pierwszych latach po wojnie Andrzej Panufnik stał się jedną z najważniejszych postaci polskiego życia muzycznego. Był dyrektorem Filharmonii Warszawskiej i wiceprezesem Związku Kompozytorów Polskich. – Dużo komponowałem, odtwarzałem rzeczy zniszczone podczas wojny, otrzymywałem nagrody, występowałem jako dyrygent z czołowymi orkiestrami symfonicznymi w Londynie, Berlinie, w Paryżu – mówił w Radiu Wolna Europa.
Z czasem coraz trudniej było mu jednak pogodzić własne myślenie o muzyce z narzuconą przez władzę estetyką socrealizmu. Znalazł się w sytuacji pełnej sprzeczności: z jednej strony nagradzany, chwilę później bywał krytykowany za formalizm. – Przez część środowiska Panufnik postrzegany był jako osoba ciesząca się dużymi przywilejami. Dostał np. duże mieszkanie, był wysyłany za granicę – mówiła prof. Beata Bolesławska-Lewandowska. Wszystko to miało jednak swoją cenę. Kompozytor wspominał później, że czuł się jak "wypchany manekin", któremu inni otwierają i zamykają usta.
08:57 Konferencja prasowa Andrzeja Panufnika Wystąpienie Andrzeja Panufnika - kompozytora - na konferencji prasowej po jego decyzji pozostania na Zachodzie. Rozmowa Romana Palestra z A. Panufnikiem. Specjalne oświadczenie kompozytora dla Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w 1954 roku.
"Symfonia pokoju" i "Uwertura bohaterska"
W 1950 roku został członkiem delegacji, która pojechała do ZSRR w celu zapoznania się z radzieckimi metodami dydaktycznymi. Zdradził wówczas, że myśli o napisaniu "Symfonii pokoju". Ostatecznie dzieło skomponował po powrocie do kraju. Utwór ze słowami Jarosława Iwaszkiewicza, nie spodobał się jednak władzom.
Podczas pracy nad utworem poznał Irlandkę Marie Elizabeth O’Mahoney, którą poślubił rok później. W tym samym czasie skomponował także "Uwerturę bohaterska", odwołującą się do zmagań Polski z nazistowskim najeźdźcą w 1939 roku.
Wyjazd do Chin i ucieczka z kraju
Kompozytor zgłosił swój utwór do przedolimpijskiego konkursu muzycznego w Helsinkach i… wygrał. Wiosną 1953 roku wraz z zespołem Mazowsze wyjechał do Chin. Po powrocie do Polski poproszono kompozytora o napisanie listu do zachodnich muzyków. Miał nakłonić ich do poparcia polskiego ruchu pokoju.
Od tej pory coraz częściej myślał o opuszczeniu kraju. "Bez wahania byłem gotów zrezygnować z mej wysokiej, lecz pozbawionej znaczenia pozycji w Polsce i przyjąć w zamian, co los zdarzy" – wyznał w swojej autobiografii. Czarę goryczy miała przelać sugestia członka KC PZPR, by korespondencyjnie szpiegował zagranicznych kolegów, sondując przy tym ich sympatie polityczne.
Na początku lipca 1954 roku wyjechał do Zurychu na nagrania muzyki polskiej dla Radia Szwajcarskiego. Zamiast wrócić do Warszawy, potajemnie udał się na lotnisko i wyleciał do Londynu. Wystąpił o azyl polityczny. Wiadomość ta była dla polskich władz szokiem. W kraju nazwano go zdrajcą. Zniszczono jego drukowane kompozycje i na 13 lat zakazano wykonywania jego muzyki oraz przypominania jego nazwiska. Rozpuszczono także pogłoski, że opuścił ojczyznę dla pieniędzy.
Trudne początki na Wyspach
Anglia także nie powitała go z otwartymi ramionami. Środowisko zareagowało chłodno, nikt nie oferował zleceń. "W Polsce byłem kimś, w Anglii stałem się absolutnie nikim" – wspominał kompozytor. W 1957 roku został głównym dyrygentem Orkiestry Symfonicznej w Birmingham. Większość utworów skomponował na emigracji. Jednym z jego najważniejszych źródeł inspiracji nieustannie pozostawała jednak Polska. Warto przytoczyć takie utwory jak m.in. "Tryptyk Jagielloński", "Epitafium Katyńskie", "Sinfonia sacra", czy Koncert fagotowy dedykowany pamięci ks. Jerzego Popiełuszki. – Polska jest bowiem dla mnie wszystkim. Jestem z nią związany sercem i duszą – mówił.
Do kraju wrócił dopiero w 1990 roku. Rok później królowa Elżbieta II uhonorowała go tytułem szlacheckim za wkład w brytyjską muzykę.
29:37 Rozmowa z Andrzejem Panufnikiem Rozmowa Zdzisława Bronclla z Andrzejem Panufnikiem - kompozytorem - w związku z 70. rocznicą urodzin kompozytora oraz 30-letnin stażem pracy twórczej w Anglii. (RWE, 1984)
Geometria, symetria, figury i matematyczne proporcje
Niezwykle ważnym źródłem języka kompozytorskiego Andrzeja Panufnika była geometria. Symetria, figury i matematyczne proporcje tworzyły konstrukcyjny szkielet utworów. – Konfiguracje, zarówno przypadkowe, jak i świadome, zawsze oddziaływały na mnie z hipnotyczną siłą. Czułem, że kształty geometryczne mogą zapewnić moim kompozycjom niewidzialny szkielet łączący moje pomysły harmoniczne, melodyczne i rytmiczne w całość – tłumaczył.
Nie oznaczało to jednak chłodnej, czysto intelektualnej muzyki. Panufnik konsekwentnie szukał równowagi między precyzją formy a emocjonalnym ciężarem dzieła. "Muzyka jest wyrazem emocji i uczuć. Ideałem moim jest utwór, w którym treść poetycka łączy się z doskonałością muzycznego rzemiosła. Sama poezja nie decyduje o muzycznej wartości utworu, podobnie jak samo rzemiosło grozi popadnięciem w martwe i suche formułki. Nieprzemijające piękno rodzi się tylko z równowagi obu tych elementów" – napisał w 1952 roku.
28:45 Dwójka Przestrzenie kultury 22.03.2014.mp3 Lady Camilla Panufnik o Andrzeju Panufniku: konsekwentnie twierdził, że inspiracja nie przychodzi sama. Trzeba ją wywołać (PR, 22.03.2014)
Andrzej Panufnik odszedł 27 października 1991 roku w Twickenham pod Londynem. Miał 77 lat.
***
ArchiwumPolskiegoRadia/PolskieRadio/ZuzannaChowaniec