Guy Debord kontra kapitalizm. Barwny dokument przeszłości czy coś więcej?

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2026 13:21
- Guy Debord był człowiekiem o bardzo wszechstronnym temperamencie twórczym. Pisał, kręcił filmy metodą found footage, stworzył grę, stworzył książkę obłożoną papierem ściernym, żeby niszczyła inne książki na półce. On sam powiedział o sobie, że zgadza się tylko na trzy epitety, którymi można go określić: poeta, strateg i alkoholik. Nie chciał myśliciela ani filozofa, nie chciał artysty - mówił w Dwójce dr hab. Jan Sowa o autorze wydanej w 1967 roku książki "Społeczeństwo spektaklu".
Nowe wydanie rewolucyjnych i profetycznych esejów Guya Deborda w  tłumaczeniu i opracowaniu Mateusza Kwaterki to wnikliwa analiza najnowszej ewolucji kapitalizmu (zdj. ilustracyjne)
Nowe wydanie rewolucyjnych i profetycznych esejów Guya Deborda w tłumaczeniu i opracowaniu Mateusza Kwaterki to wnikliwa analiza najnowszej ewolucji kapitalizmu (zdj. ilustracyjne)Foto: Piotr Kamionka/REPORTER

>>> Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku"

Imperatywy konsumpcji prowadzą do rozlania się miast na tereny wiejskie, pokrywające się bezkształtnymi skupiskami pseudomiejskich zabudowań. Dyktatura samochodu odcisnęła swoje piętno na krajobrazie. Gigantyczne centra handlowe to świątynie frenetycznej konsumpcji – brzmi znajomo?

Życie jest spektaklem? Guy Debord przenikliwie o naszym świecie

Ukazało się właśnie wznowienie "Społeczeństwa spektaklu", w którym Guy Debord (1931-1994) - francuski pisarz i filozof - przeprowadził radykalną krytykę współczesnych (wówczas) trendów. Co ważne, nie tylko ekonomicznych. Życie społeczeństw, w których panują nowoczesne warunki produkcji przypomina olbrzymie zbiorowisko spektakli - pisze autor.

Czytaj także:

Spektakl ma kilka definicji czy też kilka kontekstów, w których można go rozumieć. Spektakl jest nagromadzeniem obrazów. Jest momentem, w którym obraz zaczyna rządzić światem i kształtować nas w taki podstawowy sposób. Spektakl jest społeczeństwem, w którym relacje pomiędzy ludźmi są całkowicie zapośredniczone przez obrazy; obrazy rozumiane nie tylko wizualnie, ale również jako wizerunki. Dziś przecież kształtujemy, odgrywamy pewien spektakl nas samych w mediach społecznościowych, bo chcemy robić wrażenie - przekonywał dr hab. Jan Sowa.

"Społeczeństwo spektaklu" dziś bardziej aktualne niż 60 lat temu

Zdaniem gościa audycji, książka Deborda nie tylko się nie zdezaktualizowała, ale jest nawet bardziej aktualna niż była w chwili wydania. - Debord należy do tych bardzo wyjątkowych myślicieli, którzy zobaczyli pewną tendencję. Jak on to pisał, to telewizja była czarno-biała, miała może dwa programy i tyle. Reklama wielkoformatowa, to nagromadzenie straszliwe obrazów, które mamy w internecie, rolki na Facebooku, YouTube, shortsy... tego wszystkiego nie było. On zobaczył, że świat zmierza w tym kierunku, że będzie coraz bardziej kształtowany właśnie przez obraz, przez coś sztucznego, wymyślonego. Jest to również rodzaj manipulacji marketingowej, by za pomocą obrazów skłonić nas do tego, byśmy pragnęli różnych dóbr - tłumaczył kulturoznawca i socjolog.

Sam autor zaangażowany był w ruch sytuacjonistyczny. - Nazwa ta wzięła się z sytuacji jako docelowej formy, którą powinna mieć sztuka. Nie kontemplacja. Jakakolwiek sztuka, nawet najbardziej radykalna politycznie, która jest tylko przedmiotem biernej kontemplacji, jak wtedy, gdy przychodzimy do galerii i patrzymy na to, co tam się znajduje, to nie jest ta sztuka, o którą chodzi. Debord twierdził, że wszelkie przyszłe piękno będzie tylko pięknem sytuacji, czyli autentycznie przeżytego momentu naszego życia, w którym dzieje się coś istotnego - podsumował w "Rozmowach po zmroku" Jan Sowa.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Jakub Kukla

Gość: dr hab. Jan Sowa (Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie)

Data emisji: 28.05.2026

Godz. emisji: 22.30

pg

Czytaj także

Romantycy kontra kapitalizm

Ostatnia aktualizacja: 10.06.2019 22:00
Temat – wydawałoby się – "z lamusa historii". Bo co nas obchodzą opinie romantyków na temat rodzącego się i stopniowo zwyciężającego kapitalizmu przemysłowego?
rozwiń zwiń