"Nauka, edukacja, reformy" to czwarta i ostatnia odsłona cyklu, w którym Muzeum Narodowe w Gdańsku prezentuje jedną z największych polskich kolekcji prac Daniela Chodowieckiego. Urodzony w Gdańsku w 1726 roku artysta większość życia spędził w Berlinie. Zaczynał od malarstwa emaliowego i miniaturowego, jednak z czasem jego najważniejszym medium stała się grafika.
Szybko zdobył uznanie jako rytownik i ilustrator. Jego pozycja w artystycznym świecie Berlina systematycznie rosła. W 1764 roku został członkiem tamtejszej Akademii Sztuk, a w 1797 roku objął stanowisko jej dyrektora.
Posłuchaj w "Poranku Dwójki" >>>
Człowiek swojej epoki
– Poznajemy Daniela Chodowieckiego, który jest nie tylko wrażliwym na otaczającą rzeczywistość artystą, ale przede wszystkim intelektualistą, człowiekiem swojej ery, epoki oświecenia, epoki fermentu intelektualnego – mówiła Maja Mociewicz, jedna z kuratorek wystawy.
Daniel Chodowiecki funkcjonował w środowisku fryderycjańskiego Berlina, miasta, w którym spotykały się nowe idee dotyczące nauki, wychowania, organizacji społeczeństwa i gospodarki. Jak podkreślają kuratorki, istotna była przy tym wszechstronność jego zainteresowań i kontaktów. - Nie ograniczał się w swoich kontaktach do jednej dziedziny nauki. Mamy ilustracje do dzieł rozmaitych dziedzin – biologicznych, historycznych – zaznaczyła druga kuratorka, Alicja Andrzejewska-Zając.
Gdy ilustrator zaczyna polemizować...
Na wystawie znalazły się zarówno rysunki, jak i ryciny, między innymi ilustracje do dzieł naukowych i podręczników. Są wśród nich prace przygotowane do "Elementarwerk" Johanna Bernharda Basedowa oraz elementarza służącego do nauki łaciny. Osobna część ekspozycji przywołuje postać Fryderyka II Wielkiego i pozwala umieścić działalność Chodowieckiego w szerszym kontekście przemian oświeceniowego Berlina.
Daniel Chodowiecki niejednokrotnie udowadniał, że potrafi wykorzystać ilustrację jako własny komentarz do idei przedstawianych w tekście. Tak było w przypadku traktatu Franza Ziegenhagena, kupca i utopisty proponującego daleko idącą reformę społeczeństwa. Ziegenhagen kwestionował istniejący porządek feudalny i religijny, proponując wspólnotę opartą na zasadach, które w jego przekonaniu miały zapewnić ludziom szczęśliwe życie. Chodowiecki przygotował do jego dzieła trzy ilustracje.
– Zakwestionował w nich to idealistyczne podejście do wizji społeczeństwa. Ziegenhagen odrzucił te ilustracje. Nie było ich w jego traktacie, natomiast u nas na wystawie one się znajdują – podkreśliła Maja Mociewicz.
Cztery spojrzenia na Chodowieckiego
Wystawa zamyka rozpoczęty w marcu cykl "Osiem i pół tygodnia", przygotowany przez Muzeum Narodowe w Gdańsku z okazji 300. rocznicy urodzin artysty. Każda z czterech odsłon pozwalała spojrzeć na inną część jego twórczości.
Pierwsza – "Rodzina oświecona" – koncentrowała się na przemianach XVIII-wiecznego myślenia o rodzinie. W drugiej, "Dokumentalista epoki", Chodowiecki został przedstawiony jako uważny obserwator codzienności i obyczajów swoich czasów. Trzecia, "Ilustrator moralista", pokazywała związki jego prac z literaturą, która miała nie tylko dostarczać rozrywki, lecz także wychowywać i wskazywać czytelnikom właściwe wzorce postępowania.
Ostatnia odsłona dopełnia ten portret, przesuwając uwagę z Chodowieckiego-artysty na Chodowieckiego-intelektualistę – człowieka zanurzonego w sporach i ideach oświecenia.
***
Daniel Chodowiecki opuścił rodzinny Gdańsk jako siedemnastolatek i wyjechał do Berlina, początkowo w celu odbycia praktyki handlowej. To właśnie tam rozwinęła się jego kariera artystyczna. Zasłynął przede wszystkim jako niezwykle przenikliwy obserwator życia XVIII-wiecznego mieszczaństwa. Jego ryciny i rysunki często miały charakter satyryczny lub moralizatorski, a sceny codzienności stawały się sposobem komentowania obyczajów i ludzkich zachowań.
Wystawę "Daniel Chodowiecki. Nauka, edukacja, reformy" można oglądać w Oddziale Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego w Gdańsku do 1 listopada br.
***
Przygotowanie: Marzena Bakowska (Radio Gdańsk)
Data emisji: 25.09.2026
Godz. emisji: 6.35
Materiał wyemitowano w audycji "Poranek Dwójki".
MNG/zch