"W Wilnie na Litwie zmarł niedawno Józef Czechowicz, właściciel zakładu fotograficznego w ogrodzie botanicznym. Nieboszczyk zostawił pamiątkę po sobie miłą dla serca każdego Litwina. Miasto powinno mu być wdzięczne za odfotografowanie wielu gmachów historycznych oraz świątyń już dziś nieistniejących" – czytamy w nekrologu opublikowanym w "Kurjerze Lwowskim" z dnia 16 lutego 1888 roku. Tymi słowami żegnano jednego z pionierów fotografii na ziemiach polskich pod zaborami.
Józefa Czechowicza droga do Wilna
Józef Czechowicz urodził się 2 (lub 14) marca w 1818 roku w guberni witebskiej, w licznej rodzinie szlacheckiej Justyna i Franciszki Czechowiczów. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił na ścieżkę urzędniczą w carskim Ministerstwie Wojny. Na pewno wziął pośredni udział w wojnie krymskiej (1853-1856), służąc jako inspektor aprowizacji, ale wiemy, że już wtedy interesował się fotografią.
W 1856 roku Czechowicz zamknął ostatecznie wojskowy etap swojej kariery. W kolejnych latach dużo podróżował, m.in. do Warszawy, Paryża i Petersburga, kilkukrotnie się przeprowadzał i raz ożenił (z Ludmiłą Żelej), by ostatecznie osiąść w Wilnie w 1865 roku. Tutaj zaczyna się nasza część opowieści.
Ogrodowe atelier fotografa
Swoje atelier połączone z mieszkaniem fotograf urządził na działce w miejskim ogrodzie zwanym "Cielętnikiem", u stóp Góry Zamkowej. Wprowadził się tam ze swoją nową partnerką Anną de Rotte, z którą założył rodzinę i pozostał związany do śmierci (Anna zresztą odziedziczyła po nim interes i prowadziła dalej praktykę fotograficzną).
Czytaj również:
W zakładzie Czechowicz wykonywał portrety, ale – jak wspomina Jan Bułhak w artykule "O pierwszych fotografach wileńskich z XIX wieku" ("Fotograf Polski" nr 3 z marca 1939 roku), uważał je za "konieczność zarobkową, a głębszemi, bardziej własnemi upodobaniami tkwił w pejzażu wileńskim". Utrwalone na szklanych negatywach widoki sprzedawał później w postaci pojedynczych odbitek albo albumów.
Fotograficzny "korowód"
Fotografia w czasach Józefa Czechowicza nie była zajęciem lekkim – dosłownie i w przenośni. W 1851 roku Brytyjczyk Frederick Scott Archer zrewolucjonizował tę dziedzinę, podając do publicznej wiadomości wynalazek tzw. procesu mokrego kolodionu. Na czym polegała ta technika? Negatyw w postaci szklanej lub żelaznej płytki trzeba było pokryć warstwą roztworu zwanego kolodionem, a następnie uczulić w kąpieli z azotanem srebra. W wyniku reakcji powstawała warstwa światłoczułego jodku srebra. Wciąż mokrą płytkę umieszczano w aparacie i na niej naświetlano obraz. Następnie konieczne było błyskawiczne wywołanie negatywu, osuszenie i zabezpieczenie. Po bezbłędnym przejściu wszystkich etapów wykonywano odbitkę na papierze.
Zdaniem litewskiego historyka Dainiusa Junevičiusa Czechowicz poznał zasady procesu kolodionowego podczas podróży do Europy Zachodniej. Wyruszając w teren, zabierał ze sobą wielkoformatowy aparat fotograficzny, zapas szklanych płyt w formacie 24 x 30 cm i przenośny namiot-ciemnię. Dzięki barwnemu opisowi wspomnianego Jana Bułhaka możemy wyobrazić sobie, jak prezentowała się taka eskapada.
"Namiot Czechowicza, noszony za nim przez pomocnika, miał rozmiary tak solidne, że służył mu czasami latem za ogrodową sypialnię, nie musiał więc być zbyt łatwo przenośny. Taki korowód wędrował po ulicach miasta lub po górach i wąwozach Altarji czy po innych okolicach wileńskich, aż do chwili znalezienia motywu, wartego utrwalenia. Wówczas rozstawiano namiot, urządzano ciemnicę, w niej oblewano emulsją płytę" – zanotował Bułhak w 1939 roku.
Ulubione tematy Czechowicza
Na zdjęciach Czechowicza znajdziemy widoki najważniejszych wileńskich budowli: katedry św. Stanisława i św. Władysława, Ostrej Bramy, ratusza, magnackich rezydencji, zamkowych ruin oraz wielu świątyń i kaplic różnych wyznań. Warto dodać, że tworzył też dokumentację bogatych wnętrz kościelnych i pałacowych.
Wilno w jego obiektywie tonie w zieleni. Fotograf często wspinał się na wzgórza w poszukiwaniu panoram miasta (wykonywał je, łącząc ze sobą kilka negatywów). Odwiedzał też odległe przedmieścia takie jak Śnipiszki, Zwierzyniec, Popławy czy Żelazna Chatka i rejestrował codzienność jego mieszkańców. Niekiedy wypuszczał się jeszcze dalej – jak w 1882 roku, gdy wybrał się w podróż z nurtem rzeki z Wilejki do Kowna. Pamiątką z tamtej wyprawy jest nastrojowy album fotograficzny "Brzegi Wilii".
(Zasłużone) laury i zaszczyty
Spojrzenie Czechowicza ujawnia dużą plastyczną wrażliwość i wyczucie kompozycji. Z perspektywy XXI wieku patrzymy na jego prace z zachwytem zabarwionym nostalgią, ale i współcześni doceniali jego kunszt. Sam Czechowicz chętnie prezentował fotografie zarówno w Wilnie, jak i w miejscach bardziej odległych.
W 1876 i 1878 roku wziął udział w dwóch paryskich wydarzeniach: XI wystawie Francuskiego Towarzystwa Fotograficznego (którego przez pewien czas był członkiem) oraz Wystawie Światowej. Cztery lata później, podczas Wystawy Sztuki i Przemysłu Rosyjskiego w Moskwie, uhonorowano go srebrnym medalem za serię zdjęć z Wilna.
Po dorobek "mistrza-pejzażysty", jak określił go Bułhak, sięgają także kuratorzy z naszej epoki. 15 września, w Gabinecie Fotografii Muzeum Narodowego w Warszawie otworzy się wystawa zatytułowana "Józef Czechowicz (1818–1888) – fotograf Wilna".
***
Kamila Snopek