Dla przeciętnego Europejczyka Korea Południowa to synonim ultranowoczesności: futurystyczne drapacze chmur, wszechobecny K-pop, zaawansowana elektronika i sklepy, w których gotówka dawno przeszła do lamusa. Kiedy jednak zajrzy się pod lśniącą, technologiczną powłokę, ukazuje się społeczeństwo oparte na żelaznych, wielowiekowych zasadach, w którym tradycja wciąż dyktuje warunki codziennego życia. O fascynujących kontrastach, relacjach z potężnymi sąsiadami oraz o tym, dlaczego Koreańczycy mają z Polakami więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać, w audycji "Popołudniówa" opowiadał Filip Danecki, współautor reporterskiej książki "Korea Południowa. Kraj bez teraźniejszości".
Posłuchaj audycji "Popołudniówa" z Filipem Daneckim
Seul i inne koreańskie metropolie przypominają dziś kadry z filmów science fiction. W lokalnych restauracjach zamówienia składa się wyłącznie na tabletach, a dania do stolika dowożą autonomiczne roboty. Sklepy samoobsługowe bez personelu, w których za wszystko płaci się smartfonem, nikogo już nie dziwią. Pod względem cyfrowej infrastruktury i tempa wdrażania nowinek technicznych Korea wyprzedza zachodni świat o całe lata.
Za tą technologiczną fasadą kryje się jednak społeczeństwo głęboko zakorzenione w wartościach konfucjańskich. W Korei relacje międzyludzkie nigdy nie są w pełni symetryczne i zawsze ktoś jest starszy lub młodszy, stoi wyżej lub niżej w hierarchii społecznej czy zawodowej. Ta ścisła struktura z jednej strony pozwala koreańskim korporacjom błyskawicznie podejmować decyzje i realizować wielkie projekty, z drugiej - blokuje bezpośredniość. W kulturze, w której unika się otwartego mówienia "nie", zachodni ekspaci i migranci często muszą uczyć się czytania między wierszami i respektowania niepisanych, surowych reguł.
Mimo że turyści mogą liczyć na ogromną życzliwość i gościnność, to dłuższe życie na miejscu bywa sporym wyzwaniem. Trudności potrafią pojawić się nawet w urzędach, bo koreańskie systemy administracyjne bywają tak hermetyczne, że w rubrykach na dane osobowe brakuje miejsca na dłuższe, europejskie nazwiska.
Władza teściowej
Korea wciąż pozostaje krajem silnie patriarchalnym. Choć kobiety zdobywają świetne wykształcenie, na najwyższych szczeblach biznesu i polityki dominują mężczyźni, a najstarszy mężczyzna nadal uchodzi za głowę rodu. Małżeństwo jest tam postrzegane nie tylko jako związek dwojga ludzi, lecz sojusz dwóch rodzin. Zgodnie z tradycją panna młoda wchodzi w krąg familii męża, co sprawia, że pozycja teściowej jest w koreańskim domu wyjątkowo mocna i wpływowa.
Równie fascynująca okazuje się współczesna kultura kulinarna. Jednym z narodowych fenomenów jest chimaek, czyli połączenie chrupiącego smażonego kurczaka (chicken) i zimnego piwa (maekju). To potrawa, która idealnie obrazuje sposób, w jaki Koreańczycy adoptują zachodnie wpływy. Podobnie jak w przypadku dań z dodatkiem amerykańskiej mielonki czy syropu kukurydzianego, amerykańskie inspiracje zostały przetworzone na unikalną, koreańską modłę. Mimo zamiłowania do głębokiego tłuszczu tradycyjny stół opiera się jednak na zdrowych elementach: rybach, owocach morza oraz dziesiątkach odmian pikantnego, kiszonego kimchi.
Czy Korea to bratnia dusza Polski?
Wielka duma narodowa Koreańczyków ma solidne podstawy. Najstarsze pokolenie pamięta jeszcze dramatyczne zniszczenia wojny koreańskiej z lat 1950–1953, po której kraj należał do najuboższych na globie. W ciągu zaledwie jednego życia Korea dokonała bezprecedensowego skoku cywilizacyjnego, stając się gospodarczą i kulturową potęgą, której popkultura, od K-dram po K-beauty, podbija dziś rynki na całym świecie.
W rozmowie na antenie Czwórki wybrzmiał również wątek zaskakujących analogii między Koreą a Polską. Oba narody przez stulecia znajdowały się w kleszczach potężnych, ekspansywnych imperiów (Chiny i Japonia dla Korei, Niemcy i Rosja dla Polski) i w obu przypadkach kluczem do przetrwania okazała się determinacja w walce o własny język oraz tożsamość. Do dziś niezwykle delikatną kwestią pozostają relacje Seulu z Tokio. Mimo ścisłego partnerstwa gospodarczego, nieprzepracowane i nierozliczone krzywdy z czasów brutalnej japońskiej okupacji (1910–1945) wciąż rzucają cień na wzajemne stosunki, przypominając, że w Azji Wschodniej historia nigdy nie staje się wyłącznie przeszłością.
***
Tytuł audycji: Popołudniówa
Prowadzi: Kamil Jasieński
Gość: Filip Daniecki (współautor reporterskiej książki "Korea Południowa. Kraj bez teraźniejszości")
Data emisji: 28.09.2026
Godzina: 15.10
ak